Ryszard Wieczorek: W takich momentach wychodzi siła szatni

Torcidos  -  27 lutego 2014 17:46
425

Ryszard_Wieczorek_Nowiny

– W dalszym ciągu mamy jeszcze wiele do zyskania. Zdajemy sobie sprawę z krytyki, jaka na nas spadła. Musimy ją przyjąć. Jesteśmy facetami, profesjonalistami i wiemy, że nie zawsze będzie z górki – powiedział na przedmeczowej konferencji Ryszard Wieczorek, trener Górnika Zabrze.

Ryszard Wieczorek o meczu z Koroną:
Nie ma co ukrywać, spotkanie Koroną urasta do rangi bardzo ważnego. Oczywiście, jak każde, ale biorąc pod uwagę ostatnie dwie porażki wygrana z Koroną jest dla nas priorytetem. Zwycięstwo podniesie morale zespołu. W dalszym ciągu mamy jeszcze wiele do zyskania. Zdajemy sobie sprawę z krytyki, jaka na nas spadła. Musimy ją przyjąć. Jesteśmy facetami, profesjonalistami i wiemy, że nie zawsze będzie z górki. W takich momentach wychodzi jednak siła szatni. Robimy więc wszystko, by jak najlepiej przygotować się mentalnie do tego spotkania. Z resztą sobie poradzimy, ale oczywiście muszę tutaj przypomnieć o naszych problemach kadrowych. Nie chcę być zrozumiany, że tłumaczę się kontuzjami, ale jest to kłopot. Pomijam już długotrwałe urazy. Cały okres przygotowawczy przepracował przecież Błażej Augustyn czy Mateusz Zachara, a teraz wypadli ze składu. Liczyłem również na szybszy powrót Pawła Olkowskiego i Mariusza Przybylskiego. Musimy się więc mocno zastanowić nad wyjściową jedenastką w meczu z Koroną, nad odpornością psychiczną zawodników. Łatwo nie jest, ale od 1. minuty musimy wziąć sprawę w swoje ręce. Jeśli odpowiednio podejdziemy do meczu, to bez względu na wszystko osiągniemy dobry wynik.

O Tomasu Majtanie:
Bardzo żałuję, że Tomas nie trenował z nami wcześniej. Nieszczęścia chodzą parami, a u nas tych par jest naprawdę sporo. Na skutek urazu Mateusza Zachary mamy problem z obsadą szpicy. Tomas szybko łapie, wie, o co chodzi, potrafi strzelać bramki, co pokazał na paru zajęciach, które z nami odbył. Czy zagra w sobotę? Zastanawiamy się. 

O obsadzie bramki:
Zarówno Norbert Witkowski, jak i Grzegorz Kasprzik są w treningu. Wiemy, jak Norbert wypadł w Lubinie. W meczu z Koroną potrzebujemy bramkarza mocnego mentalnie. Jestem więc bliski już podjęcia decyzji, ale najpierw chciałbym przekazać ją samym zawodnikom. 

O roli trenera w meczu z Legią:
Trener jest od tego, by pomagać zespołowi w trakcie meczu. Spotkanie z Legią potoczyło się tak, a nie inaczej, że zamiast pomagać zespołowi, musiałem reagować na sytuacje na boisku, dokonywać zmian. Z powodu urazu zszedł Maciek Mańka, który na szczęście jest już w treningu. Z boiska musiał zejść również Mateusz Zachara, Pavels Steinbors. 

O Antku Łukasiewiczu:
Antek po zderzeniu z Pavelsem miał jeszcze na boisku nastawiany nos przez naszego fizjoterapeutę. Jest charakterny i grał dalej. Od poniedziałku trenuje z zespołem. Nie pęka i jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z Koroną. 

O morale zespołu: 
Najważniejszy po porażce jest zawsze ten pierwszy moment. Spotykamy się więc od razu drugiego dnia na treningu. W niedzielę i we wtorek widać było przygnębienie, ale już w środę pojawił się uśmiech. Dzisiejsze zajęcia również napawają mnie optymizmem. Zapominamy więc o niepowodzeniach, patrzymy do przodu, a nie do tyłu. Nie możemy się biczować, że dwukrotnie przegraliśmy wysoko. Mogło być równie dobrze po 0:1. Popełniliśmy bowiem indywidualne i taktyczne błędy. Legia nie wypracowała sobie bramek. W Lubinie oglądaliśmy praktycznie gole samobójcze. Mimo to, wiele fragmentów naszej gry należy uważać za udane. Zawodnicy to wiedzą. Poza tym, mam nadzieję, że znajdziemy się w ósemce i jeszcze zrewanżujemy się Legii, a także pozostałym zespołom, które z nami wygrały. Legia w minioną sobotę była bardzo zdeterminowana po porażce z Pucharze Polski i nas ograła, ale w następnym meczu może być odwrotnie.

Źródło: gornikzabrze.pl
Foto: nowiny.pl