Ryszard Wieczorek w Górniku Zabrze w nowej rzeczywistości. Czy miasto podjęło słuszną decyzję?

Spark  -  11 listopada 2013 12:49
633

wieczorek_row_
Nie brakuje wśród kibiców opinii, że zatrudnienie Ryszarda Wieczorka na stanowisku trenera Górnika Zabrze to zły wybór. Wszyscy mają w pamięci jego ostatnie tygodnie pracy na Roosevelta podczas sezonu, kiedy spadliśmy z ligi. Czy miasto i klubowi działacze podjęli słuszną decyzję?

Większości kibicom utkwiły w pamięci jedynie te złe rzeczy, które pozostawił po sobie Ryszard Wieczorek. Redakcja Roosevelta81.pl postanowiła jednak szczegółowo opisać wady i zalety tego szkoleniowca przed rozpoczęciem pracy w Górniku.

Przypomnijmy, że Wieczorek po raz pierwszy szkoleniowcem “Trójkolorowych” został latem 2007 roku. Jego pierwszy sezon pracy był udany. Górnik, który cudem uniknął w poprzednich rozgrywkach degradacji, po przyjściu firmy Allianz zaczął stawać na nogi. Drużyna zajęła bardzo solidne ósme miejsce w ligowej tabeli, prezentując w kilku meczach naprawdę ciekawy futbol.

Przełom miał nastąpić w kolejnym sezonie, który zakończył się… spadkiem z ligi. Wieczorek został zwolniony po kiepskim początku rozgrywek i porażce w fatalnym stylu przed własną publicznością z Legią Warszawa 0:3. Niestety łatwo pracować mu nie było. Prezesem klubu był wtedy Ryszard Szuster, a dyrektorem sportowym Krzysztof Hetmański. Ten duet nie pozwalał szkoleniowcowi na komfortową robotę. Wieczorkowi ściągnięto zawodników, których nie chciał mieć w swojej kadrze, a co więcej, mieli oni grać w podstawowym składzie. Czy ktoś pamięta, że na gwiazdy ligi zapowiadani byli niejaki Willy Rivas, Leo Markowski, czy też Patrik Pavlenda? Ci piłkarze grali w wyjściowej jedenastce, choć podczas treningów szkoleniowiec dawał jasno do zrozumienia, że tacy gracze mu są absolutnie niepotrzebni. Sytuacja w klubie była, delikatnie ujmując, bardzo niezdrowa, a balon napompowany do granic możliwości. Trener miał związane ręce, a wkrótce jego los niedługo potem podzielił prezes z dyrektorem sportowym. Dalszą część historii wszyscy doskonale znamy.

Wróćmy jednak do Wieczorka. Jeśli ktoś miał z nim kiedykolwiek styczność, to doskonale wie, że jest to profesjonalista w każdym calu. Ma bardzo dobry warsztat trenerski, jest świetnie przygotowany do zajęć i meczów, po prostu pasjonat futbolu, co czasem też mogło mu przeszkadzać. Zawodnicy jednak podkreślali, że treningi u Wieczorka są ciekawe, ale też niezwykle ciężkie, czyli podobnie, jak u Nawałki. Jerzy Brzęczek podczas jednego z obozów przygotowawczych prowadzonych przez Wieczorka przyznawał, że tak ciężko w swojej karierze jeszcze nie pracował.

Doświadczenie Wieczorka na ławce trenerskiej jest bogate. Można się czepiać, że niczego nie osiągnął, ale za sukces należy przecież uznać grę w europejskich pucharach z Odrą Wodzisław, a także zdobycie Pucharu Polski z Koroną Kielce. Choć później miał zdecydowanie słabsze okresy pracy w Wodzisławiu Śląskim, czy też Piaście, to należy pamiętać, że w Odrze sytuacja była podobna do tej z Zabrza z czasów Ryszarda Szustera, a w Gliwicach był “strażakiem”, który miał uratować przed degradacją Piasta. Skończyło się tak, że obie drużyny pożegnały się wtedy z elitą, choć zwalanie całej winy na Wieczorka, który w sumie prowadził w rozgrywkach 2009/10 obie drużyny przez nieco ponad połowę rundy, byłoby wielkim nadużyciem. Tak samo jak za spadek “Trójkolorowych”, których nie uratował sezon wcześniej wielbiony na starcie “Biały Czarodziej z Afryki”.

To był dla Wieczorka niezwykle trudny okres nie tylko w życiu zawodowym, ale także prywatnym. Na pewien czas w polskiej piłce był “spalony”, co musiał bardzo mocno przeżyć i wiele spraw sobie przemyśleć. Niektóre jego cechy charakteru sprawiały, że w szatni nie było łatwo o idealną atmosferę, bo nie każdemu odpowiadały jego metody motywacyjne. Z informacji jakie uzyskaliśmy i co też zostało zauważone podczas jego pracy w ostatnich miesiącach, szkoleniowiec się zmienił. Jak bardzo? Pod jakim względem? Przekonamy się pewnie już tej jesieni. Wieczorek nie bał się nigdy korzystać z nowinek technicznych, co miało swoje dobre i złe strony. Wiele osób mówiło, że jego piłkarze częściej myślą o badaniach niż o trenowaniu. Nie było mowy w jego pracy o bylejakości i przeciętności.

Na powrót do ekstraklasowej piłki musiał się mocno napracować. We wrześniu 2011 roku został trenerem ROW-u Rybnik. Choć w klubie się nie przelewało, to zespół niespodziewanie wywalczył pod jego wodzą awans do I ligi. Na zapleczu ekstraklasy, mimo że ROW znajduje się w strefie spadkowej i nazywany jest “ekspertem od remisowania”, to prezentuje ciekawy futbol i często brakuje mu szczęścia by sięgać po zwycięstwa. Jego pracę docenili właściciel i działacze Górnika . W redakcji Roosevelta81.pl również rozgorzała gorąca dyskusja po nominacji na selekcjonera dla Adama Nawałki. Na następcę typowaliśmy dwóch trenerów: Waldemara Fornalika i właśnie Ryszarda Wieczorka.

Za “Ryśkiem” (Jeśli czyta Pan te słowa, to proszę się nie obrażać, kiedy kibice nie będą się zwracać słowami “Panie trenerze”) przemawia to, że już u nas pracował, jest człowiekiem, który zna realia klubu, ma doświadczenie z ekstraklasy i nie tylko jako trener, ale również jako zawodnik. Kluczem do sukcesu będzie to, jakimi ludźmi otoczy się nowy szkoleniowiec. Cieszyć mogą słowa prezesa Artura Jankowskiego, który stwierdził, że nowy trener otrzyma stuprocentowe wsparcie. Bez mądrych ludzi wokół siebie ani rusz w dzisiejszym futbolu. Ambicja Wieczorka została bardzo mocno podrażniona i ma on dużo do udowodnienia. Najpewniej otrzyma szansę poprowadzenia Górnika do końca sezonu, a wtedy będziemy go mogli ocenić. Z całym szacunkiem dla Jurka Brzęczka, ale to jeszcze nie jego czas. Wszystkim wielbiącym Adam Nawałkę (tak, my też dziękujemy mu i doceniamy to, co zrobił), chcemy przypomnieć, że wielu “wieszało na nim psy”, kiedy przegraliśmy u siebie derby z Ruchem Chorzów i większość domagała się wtedy jego zwolnienia. Miał on jednak ogrom czasu i swobodę w podejmowaniu decyzji kadrowych, co przełożyło się na wyniki i wysokie miejsce w tabeli. Zbliżone warunki pracy należy zapewnić nowemu szkoleniowcowi. Pozbawione sensu i logiki są negatywne akcje propagandowe na portalach społecznościowych, które nie wnoszą żadnych merytorycznych argumentów, a jedynie szkodzą. Gwarancji, że nie powtórzyłaby się wiosna z poprzedniego sezonu pod wodzą Nawałki nie ma żadnej, więc wszyscy powinniśmy dać nowemu szkoleniowcowi kredyt zaufania.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Dominik Gajda/rybnik.com.pl