Robert Warzycha w Lidze+Extra. “Wiedziałem, że w Górniku jest ciężko, ale się tego podjąłem”

Milo  -  31 sierpnia 2014 23:55
542

Warzycha2_Cracovia_1314

Robert Warzycha był gościem niedzielnej Ligi+Extra, której gospodarzami byli: Andrzej Twarowski i Tomasz Smokowski. W programie można było sporo dowiedzieć się o Górniku, jak i o amerykańskiej przygodzie obecnego dyrektora sportowego zabrzańskiego klubu.

Na początku Warzycha został poproszony o ocenę przegranego spotkania ze Śląskiem Wrocław. – Przede wszystkim nie można tracić piłek w środku pola w taki sposób, że otwiera się szansę na kontry przeciwnej drużynie. Nagminnie zdarzało to się nam w pierwszej połowie. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Bardzo chcieliśmy przynajmniej wyrównać, ale brakowało nam mądrości w naszej grze. Gwaze nie wszedł dobrze w mecz. Może powinniśmy wcześniej zamienić jego i Gergela pozycjami. Wtedy dałoby mu się szansę, żeby wrócił do odpowiedniej gry. W przerwie ta zmiana musiała nastąpić, bo chcieliśmy grać lepiej i strzelić bramkę. Przegrywaliśmy 1:0. Mieliśmy na ławce zawodników takich,  którzy potrafią grać np. Mańka.

Następnie dyrektor sportowy został zapytany kiedy pojawia się w szatni zespołu. – Jestem przed meczem i w przerwie. Po prostu rozmawiamy. Wymieniamy się doświadczeniami. Myślimy z trenerem Dankowskim tak samo i podobnie widzimy na boisku. Pamiętam jeszcze czasy gdzie tylko trener i asystent zajmowali się całą drużyną. Nawet nie było trenera bramkarzy. W tej chwili jest kilku asystentów, trener od przygotowania fizycznego oraz analityk. Jest też dyrektor sportowy, który od czasu do czasu swoje zdanie powie. To jest sztab, który odpowiada za wyniki. Dyrektor sportowy jest jednym z tych,  którzy powinni mieć wpływ na drużynę. Może właśnie w tym kierunku idzie piłka? – zastanawia się Warzycha.

Warzycha został zapytany czy jest gotowy na rozpoczęcie roku szkolnego? – Rok szkolny kończy się w kwietniu. Będę wtedy miał średnie wykształcenie, ale nie pełne, bo matury nie będę miał. To pozwoli  mi zapisać się na kurs trenerski. Z tą licencją, którą Pan posiada może podjąć prace w innych ligach np. Bundesliga? – Myślę, że nie. UEFA w tej chwili nie uznaje takiej licencji. Nominował Pan Stefana Majewskiego do Ice Bucket challenge – Chciałem się tylko przypomnieć – żartuje Warzycha. – Stefan robi to co jest określone w przepisach, takie są zasady. Ja nie przyjechałem do Polski, żeby zakłócić jakiś porządek. Porządek musi być. Nie chcę nikomu wchodzić z butami. Oczywiście przyjmuję to. Wcześniej już zgłaszałem swoją kandydaturę do kursu trenerskiego jeszcze przed przyjazdem do Górnika. Już w grudniu pytałem o możliwość zrobienia licencji. Rozmawiałem wtedy z kilkoma osobami tylko nikt nie powiedział, że muszę mieć wykształcenie średnie. Odnośnie Ice Bucket challenge mam nadzieję, że trener Majewski przyjmie moje wyzwanie. To jest szczytny cel. – zakończył.

Później została szczegółowo pokazana analiza spotkania ze Śląskiem Wrocław przygotowana przez ekspertów. Przy pierwszej straconej bramce było widać, że brakuje komunikacji w drużynie. Widoczne było nieporozumienie na linii Gancarczyk – Kosznik. – Oczywiście będziemy na to zwracać uwagę. Kluczem do rozwiązania tej kwestii będzie komunikacja. Musi być ktoś taki w tyłach, kto mówi i podpowiada. On ma decydować wychodzimy czy zostajemy. W tym meczu linie łamaliśmy za często. Wszystko najgorsze działo się wtedy kiedy nie mieliśmy presji na piłkę, tak się nie robi. Nawet jeśli bramki padły po spalonych, to był one minimalne. – podsumował dyrektor sportowy.

Od tego sezonu można zaobserwować w Górniku nowe ustawienie. Skąd pomysł na grę trójką obrońców? – Grałem przeciwko takim ustawieniom w Stanach i zawsze z nimi grało się ciężko. Wymienność funkcji była bardzo dobra w defensywie i ofensywie. Bronimy teraz dużą liczbą zawodników i zawsze znajdują się oni w świetle bramki. W ofensywie pokazują się linie między zawodnikami, które musimy wykorzystać. Na wiosnę traciliśmy przynajmniej po trzy bramki na mecz. Musieliśmy coś w tym kierunku zrobić. Żeby to się nie powtarzało. Zawodnicy, którzy są w Górniku nadawali się do gry takim ustawieniem.  Jedna kwestia to system, a druga to odpowiednie jego wykonywanie. Zawodnicy muszą wiedzieć co mają robić. Cały czas się uczymy grać w tej formacji. Musimy ją udoskonalić, bo to musi wyglądać lepiej. Trzeba od zawodników oczekiwać odpowiedzialności. Dużo o tym rozmawiamy. Właśnie odpowiedzialność powinna cechować zawodników, aby grać w takim systemie. Szeroko ustawiamy się trzema obrońcami. Jeżeli ktoś nie dojdzie to linie się skracają. Wtedy napastnikowi drużyny przeciwnej jest łatwiej wygrać walkę o piłkę, bo jest bliżej. To musi działać na zasadzie wzajemnego zrozumienia i poszanowania, to wypracowaliśmy w Górniku. Zaangażowanie zawodników na boisku jest bardzo duże. Zawodnicy sami motywują się na treningach. Praca trenerów dzięki temu jest łatwiejsza.  Trzeba z tego korzystać jeśli ma się w drużynie Sobolewskiego, Gancarczyka, Augustyna. Oni właśnie dają przykład na treningu młodym zawodnikom jak się trenuje.  To jest dobra drużyna, żeby młodzi zawodnicy się rozwijali. Mamy już tego przykłady w postaci Kuchty, Sadzawickiego i Zachary, którzy zostali powołani do reprezentacji. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Co zyskał Górnik zatrudniając Warzychę? – To się okaże. Drużyna była w rozsypce na wiosnę. W tej chwili widać już jakąś myśl. To właśnie zyskała drużyna. – mówi Warzycha.

Nie mogło zabraknąć pytania o porównanie zawodników w Polsce i Ameryce: – W Stanach jest dużo narodowości. Trenowałem drużyny, gdzie było bardzo dużo obcokrajowców. Kultury się ścierają one są inne. Do piłkarzy w Ameryce jest trochę trudniej dotrzeć. Natomiast Tomasz Wieszczycki, ekspert NC+ powiedział. – Myślę, że powinni z tej szkoły trenerów zaprosić Roberta na wykłady. Ma ogromną wiedzę, którą zdobył przez tyle lat. A nie na odwrót, że Robert ma być ich uczniem. Następnie Warzycha kontynuował. – Stany Zjednoczone dały mi bardzo dużo. Pozwoliły mi na to, że byłem asystentem przez 5-6 lat. I przez ostatnie 5 lat byłem pierwszym trenerem. Doświadczenie wtedy się zdobywa podejmując pewne decyzje. Odnośnie jak układa się drużynie. Człowiek znajduje się wtedy w pewnych sytuacjach. One dają możliwość, że się na nich uczy i nie popełnia się tych samych błędów.

Jaka była wiedza trenera przed przyjściem wiedza na temat polskiej ligi? – Wiedziałem co się dzieje. Oglądałem niektóre ligowe mecze, głównie Górnika Zabrze. Podejście jest dużo lepsze niż wtedy gdy ja grałem w lidze. Zawodnicy zwracają większą uwagę na odżywki itp. Zaangażowanie piłkarzy, które zobaczyłem było pozytywne. Co razi w polskiej lidze? – Najbardziej razi brak pieniędzy. Niektóre kluby są na bieżąco z wypłatami, a niektóre nie. Coraz więcej klubów ma problemy finansowe. Zawodnicy muszą się martwić o inne rzeczy niż sport.

Czy Pan podobnie jak zawodnicy nie dostaje pensji? – A kto powiedział, że nie dostajemy pensji? Ludzie, którzy zarządzają Górnikiem robią wszystko, żeby było jak najlepiej. Myślę, że wyprowadzą ten klub na prostą i będziemy się liczyć w końcowych rozrachunkach. Te wyniki, które mamy świadczą o tym, że potrafimy sobie poradzić z tą klubową sytuacją. Mimo tych codziennych problemów wychodzimy na boisko i o nich nie myślimy. Chcemy grać jak najlepiej i zadowolić kibiców. Wiedziałem, że w Górniku jest ciężko, ale się tego podjąłem.

Coraz głośniej mówi się o odejściu Mateusza Zachary z Górnika. Czy faktycznie opuści drużynę? – Mateusz Zachara wybiera się teraz na reprezentację, ale wciąż jest zawodnikiem Górnika. Gra się po to, żeby grać jak najlepiej. Normalne jest, że w szczególności napastnicy, którzy strzelają i asystują mają oferty zagraniczne. Mateusz taką ofertę też ma. Ja jako trener chciałbym, żeby kontynuował z nami to co zaczęliśmy. Jest młodym zawodnikiem chce spróbować sił w lepszej lidze, dlatego chce wyjechać. Mamy Dawida Plizgę, Wojtka Łuczaka i Bartka Iwana. Przy takim systemie gry jakim mamy Bartek dobrze sprawdził się w grze powietrznej. Nic mu również nie brakuje w grze po ziemi.

W końcówce programu kontrowersje ze spotkania Śląsk-Górnik ocenił Pan Sławek Stępiński. Na pierwszy ogień poszła sytuacja z Mateuszem Zacharą, który przewrócił się w polu karnym Śląska. – Mateusz Zachara bardzo dobrze to zrobił, ponieważ wziął na plecy sobie obrońce. W pewnym momencie poczuł rękę na ramieniu i doszedł do wniosku, że można ugrać rzut karny. Uważam, że sędzia się nie pomylił. Te dotknięcie nie spowodowało tego upadku.  A co o tym sądzi Warzycha? – Bardzo dobrze Mateusz się zachował w momencie w którym wziął obrońce na plecy. Może i mógł się utrzymać na nogach. Tak się dzieje, jeżeli czuje się rękę na ramieniu to chce się karnego. – zakończył. Kontrowersją były również trafienia dla Śląska. – Jestem daleki od tego, żeby wieszać psy na asystencie, który puszcza ten 37 cm spalony. To jest cena jaką płacimy za to, że wiele akcji ofensywnych nie jest przerywanych. Zastanawiano się również nad poprawnością drugiego trafienia. – To jest sytuacja jeszcze cięższa do oceny. Nogi zawodnika są na własnej połowie. To jest sugestia dla asystenta, że rusza od siebie. Robert Warzycha dodał. – Muszę powiedzieć, że przy pierwszym trafieniu nasza linia defensywna była perfekcyjnie ustawiona.

Program prowadzony był w bardzo dobrej atmosferze. Gdy szkoleniowcem Górnika był Adam Nawałka za każdym razem odmawiał na zaproszenia gospodarzy. Robert Warzycha takie zaproszenie przyjął od razu i jak się okazało było to bardzo dobre posunięcie. Warto zaznaczyć, że obecność osób z naszego klubu w telewizji jest dodatkową promocją Górnika.

Źródło: Roosevelta81.pl/Canal +
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl