
Robert Warzycha był w dobrym nastroju po wygranym sparingu z GieKSą 3:1. Jak podkreślił dyrektor sportowy Górnika, w ekipie "Trójkolorowych" bardzo potrzebne są wzmocnienia, zwłaszcza w ataku. - W kilku przypadkach było bardzo blisko, ale się nie udało. Być może ktoś dojedzie w trakcie obozu - powiedział trener "Trójkolorowych".
Warzycha do występu drużyny przeciwko GKS-owi podszedł z odpowiednim dystansem. - Zagrały dwie jedenastki. Po ciężkich treningach nogi zawodników były trochę ciężkie. Wszyscy jednak wybiegali bez kontuzji. Taki mecz nie jest może niewiadomą, ale chcieliśmy po prostu zaliczyć jednostkę treningową - zaznaczył.
Kto liczył, że zobaczymy w sobotę nowe twarze w naszej drużynie, mógł być rozczarowany. Zwłaszcza liczono na nowego gracza w linii ataku. Obecnie klub prowadzi negocjacje z kilkoma zawodnikami. - Potrzebujemy napastnika. W kilku przypadkach było bardzo blisko, ale się nie udało. Chcemy sprowadzić napastnika, który w naszym przekonaniu będzie najlepszy - powiedział Warzycha. Dyrektor sportowy nie chce składać deklaracji przed kolejnym sezonem. Tym bardziej, że kadra nie jest jeszcze zamknięta. - Straciliśmy Steinborsa i Augustyna, więc jesteśmy osłabieni. Przyszedł młody Bartek Kopacz z wypożyczenia do Termaliki. Jest też grupa młodych, mających około 20 lat. Będziemy grali o jak najwyższe cele, ale potrzebne nam są wzmocnienia. Jasne, że po odejściu Steinborsa szukamy również bramkarza - powiedział Warzycha.
Po sobotnim spotkaniu piłkarze i sztab szkoleniowy wsiedli do autokaru i udali się na obóz. - Chcieliśmy jak najszybciej zarezerwować ośrodek w Opalenicy. Jest on tak dobry, tak dobre są tam boiska, a także mamy fajnych sparingpartnerów, że nie ma potrzeby wyjeżdżać gdzieś indziej - zakończył Warzycha.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






