Robert Warzycha: Nie wyrzucimy wcześniejszej pracy do kosza

kesera  -  2 listopada 2014 07:43
542

Warzycha_Cracovia_1314
– Nie zapominajmy, że grając podobnym składem i tym systemem byliśmy po jedenastu kolejkach liderem –
mówi w rozmowie ze “Sportem” Robert Warzycha, dyrektor sportowy Górnika Zabrze.

Myśli Pan, że Jan Kocian przywita się z uśmiechem na twarzy? W końcu po meczu z Górnikiem stracił pracę…

– Na pewno się uśmiechnie, w końcu to sympatyczny i porządny człowiek. Faktycznie stracił pracę po meczu z nami, ale już ma nową. I bardzo dobrze, bo mówimy o dobrym trenerze. W tym zawodzie tak już jest. Trener częściej jest zwalniany niż odchodzi sam, ale nie wierzę, by miał do Górnika uraz. Na pewno jednak będzie chciał wziąć na nas rewanż, bo nikt nie lubi przegrywać. Przede wszystkim mamy jednak swoje problemy i nie bardzo myślę, z jakim nastawieniem przyjedzie do nas Kocian.

Co w takim razie stało się w ostatnich tygodniach z Górnikiem?

– Zagrał trzy mecze i trzy przegrał. We wszystkich chcieliśmy grać w piłką i w każdym były fragmenty gry, która przy lepszej skuteczności mogła zmienić ich losy. W Bełchatowie byliśmy od rywala lepsi i jestem przekonany, że gdyby nie błąd arbitra, to nasza wygrana byłaby bardzo prawdopodobna. I dziś ton tej rozmowy też byłby inny. Ale zgoda 0 mówmy o nas. W defensywie popełnialiśmy karygodne błędy. Głównie w meczach granych w Zabrzu. Dwie bramki strzeliliśmy sobie sami, trzy straciliśmy po stałych fragmentach. Takie mecze trudno wygrać.

Może nie trzeba było zmieniać całej defensywy?

– Po 0:5 z Wisłą wypadało zareagować, a na Podbeskidzie wyszła trójka obrońców, która naprawdę solidnie zagrała w Bełchatowie. Może Mariusz Magiera po bardzo poważnej kontuzji nie jest jeszcze gotowy, by grać co kilka dni, ale takiego dokonaliśmy wyboru. Człowiek po meczu jest mądrzejszy.

Nie myślał pan, by wrócić do gry czterema obrońcami?

– Nigdy się tego do końca nie wyrzekłem. W drugiej połowie z Podbeskidziem graliśmy w ten sposób. Może tak się zdarzyć od pierwszej minuty, ale nie w niedzielę. Wiem, że te wyniki zabolały. Kibiców, właścicieli, nas także. Ale nie zapominajmy, że grając podobnym składem i tym systemem byliśmy po jedenastu kolejkach liderem To częściej się sprawdzało niż zawodziła, więc nie wyrzucimy wcześniejszej pracy do kosza.

Źródło: Sport
Fot.: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl