Robert Warzycha: Mieliśmy trzy życzenia

Milo  -  15 lipca 2015 20:03
0
681

Warzycha2_Cracovia_1314

– Owszem, teraz będziemy preferowali grę czterema obrońcami, ale to nie znaczy, że kompletnie zarzucimy grę trójka z tyłu. Będziemy płynnie przechodzili z jednego systemu w drugi, w zależności od rozwoju sytuacji na boisku. Gdy na przykład będziemy „gonili” wynik, wpuścimy na boisko dodatkowego napastnika kosztem obrońcy – mówi „Sportowi” Robert Warzycha, dyrektor sportowy Górnika.

Pozyskany z Gwarka Zabrze Marcin Urynowicz to melodia dalekiej przyszłości, czy raczej bliskiej?

Robert Warzycha (dyrektor sportowy Górnika): – Nie zapominajmy, że ten chłopak ma dopiero dziewiętnaście lat. Ma predyspozycje do tego, by być dobrym napastnikiem, ale dopiero od kilku tygodni trenuje z Górnikiem. Do tej pory walczył z juniorami, teraz musiał stawiać czoła seniorom. Potrzebuje czasu, by oswoić się z grą na poziomie ekstraklasy. Ten czas powinien działać na jego korzyść, o ile będzie solidnie trenował i systematycznie robił postępy.

Klub niedawno podpisał nowe kontrakty z Łukaszem Madejem i Rafałem Kosznikiem. To pan naciskał na działaczy Górnika, by to zrobili?

– Tak powinna wyglądać polityka kadrowa klubu, nazywamy to dalekowzrocznością. Nie można czekać z takimi sprawami czekać na ostatnią chwilę, bo wówczas klub wychodzi jak Zabłocki na mydle. Górnik wyciągnął wnioski z przeszłości, nie tak znowu odległej, gdy za darmo z Zabrza odeszli Prejuce Nakoulma i Paweł Olkowski. Dlatego wcale nie musiałem prosić działaczy, ani na nich naciskać, by przypilnowali tej sprawy. To po prostu wyszło samo z siebie. Madej i Kosznik sprawdzili się w poprzednich rozgrywkach, młodzi piłkarze mają się od kogo uczyć i na kim wzorować, więc ten ruch klubu ze wszech miar jest godny pochwały.

Damian Bierżyński i Kamil Cupriak przydadzą się panu w rundzie jesiennej, czy też rezygnuje pan z nich?

– Kamil Cupriak był wypożyczony do trzecioligowego ŁKS-u Łódź, tak jak Bartek Kopacz był wypożyczony do Termaliki Nieciecza. Cupriak jest zatem naszym zawodnikiem. To napastnik, którego w sparingach przekwalifikowałem na obrońcę. W przeszłości wiele było takich przypadków, więc nie jest to nic nowego. Nie przesądzam jednak, że ten zawodnik będzie grał na obronie. Docelowo widzę go w pomocy, na skrzydle. To bowiem zawodnik szybki, dynamiczny i bardzo zwrotny. Ale w Górniku piłkarze muszą być wszechstronni, muszą umieć atakować, ale również bronić. Podczas meczów kontrolnych ćwiczyliśmy różne warianty, Cupriak grał w nich grał na prawej obronie. Natomiast decyzja w sprawie Damiana Bierżyńskiego z Sokoła Aleksandrów Łódzki jeszcze nie zapadła.

Czego w letnim okienku transferowym nie udało się załatwić? Jakiego zawodnika pozyskać?

 – O nazwiskach nie będę mówił, bo to w tej chwili nie ma sensu. Mieliśmy trzy życzenia – pozyskać bramkarza, środkowego obrońcę i środkowego napastnika. Dwa pierwsze zadania udało nam się zrealizować, dołączyli do nas Sebastian Przyrowski i Bartek Kopacz, który wrócił z Termaliki. Wciąż czekamy na napastnika.

W meczach sparingowych preferował pan grą czwórką obrońców. To znaczy, że definitywnie pan zrezygnował z gry trzema defensorami? Zmiana systemu podyktowana była zbyt dużymi stratami bramkowymi przy tym drugim wariancie w poprzednim sezonie?

– Niekoniecznie. Pragnę przypomnieć, że w rundzie wiosennej sezonu 2013/2014 nie wygraliśmy ani jednego meczu, zdobyliśmy zaledwie 4 punkty za cztery remisy. Gra trzema, a właściwie pięcioma obrońcami, wymaga od zawodników określonych predyspozycji i walorów. Natomiast czterech zawodników grających w obronie pozwala wzmocnić grę defensywną we własnym polu karnym, zwiększyć skuteczność poczynań destrukcyjnych. Ale gros bramek które straciliśmy w poprzednich rozgrywkach wynikała nie z wadliwego systemu, tylko błędów indywidualnych piłkarzy. Owszem, teraz będziemy preferowali grę czterema obrońcami, ale to nie znaczy, że kompletnie zarzucimy grę trójka z tyłu. Będziemy płynnie przechodzili z jednego systemu w drugi, w zależności od rozwoju sytuacji na boisku. Gdy na przykład będziemy „gonili” wynik, wpuścimy na boisko dodatkowego napastnika kosztem obrońcy.

Jakie są pańskie oczekiwania w rundzie jesiennej względem zespołu? Miejsce w pierwszej ósemce, czy bardziej ambitne?

 – Przede wszystkim życzyłbym sobie korzystnych wyników, jak najwięcej zwycięstw, ale to zrozumiałe i oczywiste. Poza tym oczekuje od swojej drużyny równej gry oraz życzyłbym sobie, by młodzi piłkarze okrzepli i nabrali doświadczenia. Żeby napierali ostro na starszych kolegów. Sezon jest długi i będą musieli pojawiać się na boisku, a my oprócz wspomnianych wcześniej Augustyna, Steinborsa, Gancarczyka straciliśmy jeszcze kilku innych doświadczonych zawodników – Oziębałę, Plizgę, Łuczaka.

Cały wywiad w „Sporcie” oraz na www.katowickisport.pl

Źródło: Sport
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments