Robert Warzycha: Mieliśmy receptę na grę Podbeskidzia

Milo  -  20 września 2014 20:49
562

Robert_Warzycha_Cracovia

To co straciliśmy w meczu z Piastem tutaj zyskaliśmy. Gol padł już w 2. minucie spotkania, więc mecz się dla nas trochę inaczej ułożył. Wbrew pozorom to nie było łatwe spotkanie – powiedział po wygranym spotkaniu z Podbeskidziem dla Roosevelta81.pl Robert Warzycha, dyrektor sportowy Górnika.

Roosevelta81.pl: Górnik po dwóch porażkach w końcu się przełamał.

Robert Warzycha (dyrektor sportowy Górnika Zabrze): Był to dla nas bardzo ciężki mecz, szczególnie po spotkaniu z Piastem. Pojedynek z Piastem nam się nie udał, dlatego każdy następny mecz jest najtrudniejszy. Przegraliśmy dwa mecze i pasowało, abyśmy przełamali się tutaj. Bielsko-Biała to bardzo ciężki teren. Podbeskidzie przed własną publicznością spotkań nie przegrywa, dlatego ten wynik jest dla nas bardzo dobry. To co straciliśmy w meczu z Piastem tutaj zyskaliśmy. Gol padł już w 2. minucie spotkania, więc mecz się dla nas trochę inaczej ułożył. Wbrew pozorom to nie było łatwe spotkanie. Podbeskidzie prezentuje dobrą piłkę, wygrało przecież z Legią. Nasze rozciągnięcie gry i utrzymanie się przy piłce trochę wyprowadziło ich z równowagi. My graliśmy dobry mecz, a nie Podbeskidzie taki słaby. Mieliśmy receptę na grę Podbeskidzia

Magiera wrócił do gry po bardzo długiej przerwie i od razu zagrał pełne 90 minut.

– Magiera to zawodnik bardzo inteligentny i było to widać w spotkaniu z Podbeskidziem. Ustawia się tak jak trzeba, a dodatkowo bardzo dobrze “czyta” grę. Bardzo pomógł nam w tym meczu. Trener Dankowski myślał, żeby go zmienić, ale nie było takiej potrzeby. Taka zmiana mogłaby rzutować na końcowy wynik. Magiera dobrze się przesuwa, on po prostu ten mecz wybiegał. Zaryzykowaliśmy i zostawiliśmy go na boisku do końca. To nam się opłacało.

Dobre spotkanie rozegrał Szeweluchin na stoperze.

– Szeweluchin w tym systemie, w którym gramy, wystąpił pierwszy raz. Widać, że ciągnie go też pod bramkę rywala i to mu zostanie. W przekroju całego spotkania zagrał bardzo dobrze.

Jak wygląda stan zdrowia Kosznika?

– Kosznik poczuł ból w łydce, coś go spięło. Nie jest to naderwanie, ale nie chcieliśmy ryzykować, dlatego opuścił murawę. Najgorsze są właśnie urazy mięśniowe, bo one najdłużej trwają. Widzimy to po Augustynie i Ćerimagiću, oni już pauzują przez miesiąc i prawdopodobnie będą trochę jeszcze pauzować. Te kontuzje nam nie pomagają.

Źródło: Roosevelta81.pl
Fot.: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl