Robert Warzycha: Czeka nas “nowy sezon”

Milo  -  12 kwietnia 2014 22:45
527

Robert_Warzycha_Gornik_Pogon

-Dzięki innym drużynom utrzymaliśmy się w “ósemce” – musimy im podziękować. Walcząc dla siebie zrobili nam przysługę – mówi Robert Warzycha, trener Górnika Zabrze, po bolesnej przegranej z Lechem Poznań.

Wyśle Pan jakiś prezent do Kielc?

Robert Warzycha: (trener Górnika): – Każdy walczy o swoje życie. Oni wykonali plan minimum.

Dlaczego nie udało Wam się wykonać waszego planu minimum?

– Nie możemy wyrwać się z tego błota, które sami sobie narobiliśmy i w tym meczu nie było inaczej. Pierwsza stracona bramka była zbiegiem bardzo złych okoliczności. Wybijamy piłkę, ta trafiła w naszego bramkarza, zawodnik Lecha leżał na ziemi i jeszcze zdołał strzelić gola. Dzięki innym drużynom utrzymaliśmy się w “ósemce” – musimy im podziękować. Walcząc dla siebie zrobili nam przysługę. Teraz czeka nas “nowy sezon”. Te powietrze i presja, która na nas tak długo ciężyła, spadły. Pozytywem jest z pewnością powrót Dancha i Sobolewskiego. Inni kontuzjowani zawodnicy są na najlepszej drodze, aby wrócić. Mamy jeszcze 7 spotkań i będziemy chcieli je wygrać. Mam nadzieję, że coś zmienimy. Zawodnicy jak dojdą do sprawności fizycznej będą nam bardzo potrzebni, bo okres pomiędzy sezonami będzie bardzo krótki.

Jak odniesie się Pan do trzeciej straconej bramki?

– Musimy podziękować jednemu z kibiców, że użył gwizdka. Słyszałem gwizdki nie raz jak byłem zawodnikiem. Też myślałem, że to sędzia gwizdnął. Wszyscy spodziewali się, że sędzia odgwizdał faul, który nam się należał. Jeden z zawodników ciągnął Gwaze na dół. Myśleliśmy, że w tamtej sytuacji sędzia odgwizduje ewidentny faul. Przykro nam, że takie rzeczy mają miejsce.

Adam Danch powrócił do roli kapitana, jak na to zareagował Radosław Sobolewski?

– Adam Danch jest kapitanem drużyny. Radek dobrze o tym wiedział, że jest w zastępstwie kapitanem. Bardzo cieszyliśmy się, że nasz kapitan wrócił na boisko.

Dość odważne było postawienie na Dancha po tak długiej przerwie.

– Robiliśmy w defensywie zbyt dużo błędów nasz środek obrony nie spisywał się najlepiej. Nie było w wystawieniu Adama w pierwszym składzie żadnego ryzyka. Potrzebuje on meczów i wraca po ciężkiej kontuzji. Myślę, że to było dobre posunięcie.

Po spotkaniu część drużyny poszła od razu do szatni.

– Zeszliśmy z boiska, ponieważ byliśmy niezadowoleni z wyniku spotkania. Prawie wszyscy zeszli do szatni, ale skrzyknęliśmy się żeby wyjść. Kibice dla nas przyszli. Mogę zapewnić, że sytuacja z zejściem nie była  z naszej strony celowa.

Źródło: Roosvelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl