Raz, dwa, trzy – bierzemy pod lupę początek sezonu Górnika

Torcidos  -  5 sierpnia 2014 21:31
478

Augustyn_Legia_1415Uff.. odetchnęli kibice w Zabrzu na myśl, że mecze z wicemistrzem i mistrzem Polski już za Górnikiem. Nie była to terapia wstrząsowa, po której zawodnicy musieliby dochodzić do siebie przez kilka tygodni. Wręcz przeciwnie; dwa remisy z rywalami wagi ciężkiej tylko podniesie morale piłkarzy przed następnymi, w teorii łatwiejszymi, meczami. Tutaj jednak zapala się już lampa ostrzegawcza, dla wszystkich, którzy mają niezłą pamięć. Ostatnie dwa sezony to również ten sam scenariusz – obiecujący początek, świetna cała runda jesienna, a po nowym roku, to już wszyscy wiemy. Oby naszym piłkarzom wystarczyło deja vu, tylko z pierwszej części poprzednich kampanii T-Mobile Ekstraklasy.

Po trzech pierwszych meczach Górnika najbardziej można być zadowolonym z realizacji nowej taktyki. Jak już nie raz wspominaliśmy, gra w formacji 3-6-1 lub 5-4-1, jeśli mówimy o obronie, dla większości piłkarzy była czymś zupełnie abstrakcyjnym. A jednak udało się Robertowi Warzysze w tak krótkim czasie przygotować zespół do nowego sposobu gry. Żeby dostrzec dobrze wykonaną robotę w Zabrzu, trzeba spojrzeć na Cracovię, grająca w tym sezonie także z trójką obrońców, a która przegrała z Górnikiem na inauguracje i obecnie wciąż pozostaje bez punktu w lidze. Oczywiście w Krakowie trener Podoliński posiada mniej klasowych zawodników, lecz to pokazuje, że takie rewolucje taktyczne wcale nie muszą być skazane na sukces.

Teraz już mniej ogólnikowo. Z zawodników najlepszy na tą chwilę jest Błażej Augustyn. Widać, że grał parę lat we Włoszech, które słyną z perfekcyjnej gry w obronie. Błażej jest przede wszystkim niesamowicie pewnym punktem w naszej defensywie. Świetnie czyta grę, wygrywa wszystkie pojedynki w powietrzu oraz dyryguje całą linią obrony. Jeśli dorzucimy do tego świetny pass na kilkadziesiąt metrów, otrzymujemy stopera kompletnego.  Kolejne pozytywne zaskoczenie to Roman Gergel, jak na razie najlepszy transfer Górnika tego lata. Przychodził jako defensywny pomocnik i to właśnie tam grywał w swoich pierwszych sparingach. Strzałem w “10” było jednak przesunięcie go na skrzydło, gdzie radzi sobie znakomicie. To co się rzuca w oczy na tle reszty ligowców przy Słowaku, to wysoka kultura gry. Gdy przyjmuje piłkę, ona mu nie odskakuje na dwa metry, nie ma problemów z grą na jeden kontakty, ani jego strzały nie lądują na piątym piętrze trybun. Inna półka.

Jak chwaliliśmy za grę w obronie Augustyna, tak nieco gorzej wygląda cała formacja defensywa. Trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że gdyby Legia strzeliła nam cztery gole, nikt nie mówiłby o żadnym pechu. “Wojskowi” raz po raz wjeżdżali w nasze pole karne i gdyby nie świetna gra Pavelsa Steinborsa oraz duża nieskuteczność napastników Legii, mogłoby się skończyć naprawdę źle. Problem mamy przede wszystkim z długimi podaniami za plecy obrońców, bo to właśnie tak straciliśmy bramkę w Warszawie, na szczęście tylko jedną. Najsłabszym punktem w naszej obronie, czego można było się spodziewać jest Dominik Sadzawicki. Ekstraklasa to jeszcze trochę za duży rozmiar kapelusza dla byłego obrońcy “GieKSy”, który niestety przy obu bramkach, jakie Górnik stracił w tym sezonie, miał niemały udział. To wciąż młody zawodnik i jesteśmy pewni, że za sezon może dwa będzie czołowym obrońcą nawet całej ligi.

Irytują także zmiany przeprowadzane przez sztab Górnika. W czym Dawid Plizga jest gorszy od Wojciecha Łuczaka, że ten drugi dostaje co mecz dobrych dwadzieścia minut, a Dawid przez wszystkie trzy spotkania rozegrał niespełna kwadrans? Jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo przewidywaliśmy nawet, że Plizga i Armin Cerimagić z miejsca mogą wskoczyć do składu Górnika, a jak się okazało nie dostają nawet szans z ławki rezerwowych. Liczymy, że w najbliższej przyszłości dostaną szansę zaprezentowania się zabrzańskiej publiczności.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl