Przepraszam, czy leci z nami kapitan?

Pionek  -  3 sierpnia 2018 20:57
0
9227

matuszekWszyscy widzieli, jak Górnik odpadł z pucharów, to była fajna przygoda, na pewno się jeszcze powtórzy, ale nikt tak naprawdę z nas, kibiców Górnika nie oczekiwał od tej drużyny cudów w pucharze. Tak samo jak w sezonie pierwszoligowym na 6 kolejek przed końcem nikt nie oczekiwał awansu, tak samo jak ponad pół roku temu na półmetku sezonu nikt nie oczekiwał awansu do pucharów czy mistrzostwa Polski. Drużyna zrobiła wynik ponad stan i powtarza go od dwóch sezonów. To nie jest regres tylko progres. Nawet, jeśli w tym sezonie będziemy walczyć o utrzymanie, to w obecnym kształcie, w jakim mamy ten zespół złożony ze spadkowiczów z 3 ligi, zastępców Kurzawy i Kądziora grających niestety piłkę o 2-3 klasy gorszą, będzie również progresem.

Wielu kibiców ma pretensje do wszystkich wkoło, zarządu, miasta, najbardziej chyba do trenera i zawodników, jakby się tak ów osoby chciały pofatygować, żeby zapoznać się z tym jak to działa w klubach małych np. na Słowacji czy w Czechach, gdzie gra w pucharach nie jest czymś niezwykłym to polecam.

Osobiście mam pretensje do jednej osoby, a właściwie nie pretensje, a ogromny żal. Po meczu wracałem załamany, długo rozpamiętywałem kilka sytuacji, które utkwiły mi w pamięci, za które również winie tą osobę. To kapitan zespołu Szymon Matuszek. Dlaczego mam taki żal? Bo gdy kapitan nie daje z siebie za dużo przy rozgrywaniu akcji czy ich przerywaniu a Szymon przecież jest pomocnikiem, to oczekuję, że chociaż podziała na kolegów, szarpnie raz czy dwa. Chwyci innego kolegę z zespołu za ramiona potrząśnie nim, czy da przysłowiowo w czapę i pokaże to zaangażowanie.

Ja zapamiętam Szymona z granic 70 czy 80 minuty, gdy zrezygnowany kopię piłkę delikatnie na 4 m przed siebie, macha rękami w dół zrezygnowany a wszyscy wkoło zastanawiają się, co on chciał zrobić? Na 25 m od własnej bramki takie zachowanie to istny kryminał. Reszta zespołu również tak samo zrezygnowana, nieliczne jednostki walczą jeszcze, żeby blamaż nie był w stopniu monstrualnym, a kapitan zespołu, nie pokazuje kolegom, zaangażowania, nie potrafi krzyknąć, no kompletnie nic, ot tak przyszedł sobie na mecz. Przecież jak oglądało się Jimeneza spacerującego na długości 15-20 m zarówno podczas akcji ofensywnych jak i defensywnych to aż się prosiło ze znajomością hiszpańskiego przez kapitana zespołu, aby podszedł do Jesusa, brzydko pisząc trzasnął go w łeb i powiedział, żeby się ogarnął, bo to Górnik Zabrze a nie jakaś mała hiszpańska pipidówa. Przecież od tego jest kapitan, żeby dawać przykład, żeby w czasie, gdy trzeba krzyknąć krzyknął, żeby potrafił też wyczuć chwilę, gdy trzeba kogoś podnieść na duchu, żeby pokazał, że trzeba walczyć mimo wyniku. Tego nie było! Po tym spotkaniu nota bene najbardziej do kapitana podobny był Suarez, który nie dość, że biegał jak dzik w defensywie to potrafił wybić piłkę z pola karnego, a za moment znaleźć się na połowie boiska walczyć o odzyskanie piłki, podczas gdy Jimenez przeszedł 7-8 m na boisku wzdłuż.

Przykro mi Szymon, ale dla mnie po takim spotkaniu przestajesz być kapitanem, bo od kapitana oczekuje się więcej. Szkoda, że po spotkaniu nie udało się uchwycić żadnej wypowiedzi Szymona, bo jako sternika zawodników na boisku, należałoby również dźwignąć to na klatę i powiedzieć chociaż kilka słów, tym bardziej, jako kapitan.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments