Pośmiewisko piłkarskiej Polski, czyli tym panom już dziękujemy

Sobol  -  13 kwietnia 2014 12:10
614

 Druzyna_Gornik_Pogon

Cóż można napisać pozytywnego po zakończonej rundzie sezonu zasadniczego? Ano tylko tyle, że jesteśmy w pierwszej ósemce. Okoliczności uzyskania promocji do grupy mistrzowskiej to już zupełnie inna bajka. Polska jest chyba jedynym krajem, w którym najsłabsza drużyna ligi z małymi szansami na pozostanie w ekstraklasie spokojnie dogra sezon. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności pozwolił na to, że Górnik doczłapał do ósemki, wywołując uśmiech politowania wśród osób znających się na piłce. Zespół całą rundę wiosenną grał fatalnie, żadnego zwycięstwa, nieliczne remisy i w większości porażki w tym kilka bolesnych po zero trzy, największa ilość straconych bramek, największe rozczarowanie sezonu.

Konsekwencją tej sytuacji była m.in. zmiana trenera. Wieczorka zastąpił Robert Warzycha chłopak z Górnika trener z USA.  Amerykańska myśl szkoleniowa nie zbawiła jednak polskiej drużyny, jak było słabo tak nadal jest. Teraźniejszość jest przerażająca, pozytywów żadnych a światełka w tunelu nie widać. Braki kadrowe kiedyś były najlepszym wytłumaczeniem Ryszarda Wieczorka teraz z niepokojem obserwuję, że stają się udziałem trenera Warzychy. Pod okiem nowego szkoleniowca drużyna nie poczyniła postępów (wyniki równie złe jak za poprzednika) brak myśli przewodniej, dziwne zmiany i zaskakujące roszady w ustawieniu drużyny. Oczywiście obrońcy Roberta powiedzą kontuzje, źle przepracowany okres przygotowawczy to wszystko prawda, ale nie lepiej wyglądało w Ruchu za Jacka Zielińskiego, gdy pojawił się Kocjan, nie kupił nikogo nowego, a szybko zrobił coś z niczego odrodził drużynę i dzisiaj skończył sezon zasadniczy na trzecim miejscu wygrywając gładko trzy zero w Bydgoszczy, w tej Bydgoszczy, w której my przeżyliśmy upokorzenia już dwa razy. Trudno też uznać piłkarzy Ruchu za wirtuozów. Kończąc wątek Roberta Warzychy uważam, iż, mimo że jest on byłym doskonałym piłkarzem Górnika, dla wielu ikoną lat 80- tych, nie poradzi sobie w przyszłym sezonie. To jednak na tyle inteligentny człowiek, że już teraz ma świadomość, w którym miejscu się znalazł i posiada mam nadzieję instynkt samozachowawczy. Amerykańskie a polskie realia różnią się diametralnie w podejściu zawodników do pracy, mentalności, parciu na sukces. Tak jak słusznie zauważył Rysiek Komornicki Polska to nie Ameryka. W Polsce potrzebna jest inna motywacja, bardziej może siermiężne metody prowadzenia drużyny, ale za to skuteczne. Adam Nawałka był tego doskonałym przykładem, chociaż i on nie ustrzegł się trudnej wiosny. Miał jednak wizję drużyny, tej wizji i chęci jej stworzenia u Roberta nie widać. Trudno, bowiem uznać za wizję stwierdzenie, że liczy się z grą w grupie spadkowej, niby prawda, a jednak odbiór piłkarzy tych słów z tego, co wiem nie podziałał na zawodników budująco. Nie działa również model prowadzenia treningów, nie przekonał do siebie drużyny.

W ten sposób płynnie przechodzimy do postawy piłkarzy i tutaj ocena dla całej drużyny może być wyłącznie negatywna za wiosenne mecze by nie powiedzieć więcej totalna kompromitacja. Trudno znaleźć kogoś, kto się wyróżniał, owszem pojedyncze przebłyski miał Madej, Prezes czasem pociągnął i to wszystko, reszta grubo poniżej poziomu, do którego nas przyzwyczaiła czasem na pograniczu śmieszności jak postawa bramkarzy. Pojawi się po raz kolejny argument, kontuzje, ale jaka jest pewność czy gdyby byli kontuzjowani gra wyglądałaby dużo lepiej. Jest Olkowski, wchodzi Zachara, zaczyna Danch, rozumiem są po kontuzjach, ale czy gra nabrała, chociaż cienia pewności i jakości, moim zdaniem nie. Poza tym kontuzje dotykają wszystkich również innych, jest tylko kwestia zasobności ławek rezerwowych. Nasza, jaka jest poznaliśmy na wiosnę. Tutaj kłaniają się transfery dokonywane przez naszych działaczy na szybko i na łapu – capu. To jednak temat na zupełnie inny materiał.

Sezon dla Górnika się już skończył. Pozostało siedem sparingowych gier i to czas darowany od Boga, na radykalne by nie rzec rewolucyjne zmiany w klubie i drużynie. Jeżeli tego nie uczynimy w nowym sezonie będziemy bronić się rozpaczliwie przed spadkiem z niewielkimi szansami na sukces. Dzisiaj już trzeba dokonywać korekt, ogrywać nawet kosztem porażek młodzież i stawiać na zawodników, którzy wiążą swoją przyszłość z Zabrzem. Koniecznie też rozejrzeć się należy za wzmocnieniami, bo wakatów drużynie powinno być sporo, praktycznie na wszystkich pozycjach. Kurczowe trzymanie się dotychczasowych rozwiązań w zakresie obsady trenerskiej i zawodniczej doprowadzi Górnika w perspektywie roku do bram pierwszej ligi. Trudno mi wyobrazić sobie, aby na nasz nowy stadion przyjeżdżała Puszcza Niepołomice czy Kolejarz Stróże (z całym szacunkiem dla tych klubów). Jeżeli niewiele się jednak zmieni ta perspektywa nie jest ani nierealna ani odległa.

Wierzę a może inaczej chciałbym wierzyć, że nasz nowy Prezes nie dopuści do tej sytuacji i doprowadzi do wielu skutecznych zmian również w pionie sportowym m.in. nie będzie kierował się sentymentem, mimo że to on jak to określił wymyślił trenera Warzychę, a będzie brał pod uwagę wyniki, z których rozliczany jest trener. Dobro Górnika jest najważniejsze i to motto powinno towarzyszyć każdej osobie zatrudnionej w klubie inaczej nie ma dla niej w Zabrzu miejsca. Na dzisiaj ani trener pierwszego zespołu ani obecni zawodnicy nie gwarantują pozytywnych zmian. Czas na bardzo głębokie być może dla wielu bolesne decyzje, które będą początkiem nowej drogi Górnika, jedynej drogi, która pozwoli klubowi przetrwać, również sportowo.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl