Pomeczowe wypowiedzi piłkarzy: “Wyszedł nasz charakter i zawziętość”

Milo  -  18 października 2013 23:35
489

gancarczyk_zawisza_1314
– Końcówka? Widzieliśmy co się stało. Dlatego piłka jest piękna –
powiedział po triumfie nad Śląskiem Seweryn Gancarczyk, który miał duży udział przy golu kontaktowym strzelonym przez Radosława Sobolewskiego. W szoku byli natomiast gracze z Wrocławia. – Potrzebujemy czasu, aby zastanowić się, co się stało i jak się stało? – podsumował wyraźnie rozczarowany Tadeusz Socha, obrońca Śląska.

Tomasz Hołota (pomocnik Śląsk): – Fajnie, że udało mi się zanotować dwie asysty. Miałem też dwie stuprocentowe sytuacje i szkoda,że nie udało się ich wykorzystać, bo wtedy wynik mógłby być zupełnie inny. Prowadzenie 2:0 na Górniku bralibyśmy przed meczem w ciemno. Zabrakło nam skuteczności. Przegraliśmy “wygrany” mecz. Niestety straciliśmy bramkę na 2:1, ale mieliśmy nadal niezły wynik. Chcieliśmy zdobyć kolejną bramkę. Zabrakło skuteczności. W ostatnich spotkaniach mieliśmy szczęście, które dzisiaj się odwróciło. Sam nie wiem, co się stało. W szatni była martwa cisza.

Tadeusz Socha (obrońca Śląska): – Jesteśmy w szoku. Mieliśmy wywieźć trzy punkty, a nie mamy żadnego. Ciężko się z tego otrząsnąć, bo stworzyliśmy sobie wystarczająco sytuacji, aby podwyższyć wynik. Czuliśmy, że kontrolujemy sytuację na boisku do momentu, kiedy przyszła 90 minuta. Straciliśmy bramkę na 2:2 i myśleliśmy, że będziemy wracać z jednym punktem, który i tak by nas nie zadowolił, ale kilkanaście sekund potem padł trzeci gol dla Górnika. Chcieliśmy wreszcie wygrać na wyjeździe, a znów się nie udało. Potrzebujemy czasu, aby zastanowić się, co się stało i jak się stało?

Sebastian Mila (pomocnik Śląska): – Jesteśmy rozczarowani, tym bardziej, że graliśmy przyzwoity futbol. Nie jest to łatwe, kiedy się tak przegrywa i chyba nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Za szybko straciliśmy bramkę w drugiej połowie. Wkradła się w nasze szeregi nerwowość. Drugi gol w doliczonym czasie, trochę bilardu, przypadku i przy ostatniej bramce to samo. Jest to trudne do wytłumaczenia, bo prowadziliśmy 2:0 .

Seweryn Gancarczyk (obrońca Górnika): – Mecz można podzielić na dwie połowy. Pierwsza najgorsza w tej rundzie. Straciliśmy dwie bramki, ale nie mogliśmy sobie stworzyć klarownych sytuacji. Zawsze byliśmy spóźnieni o pół tempa od rywali. Wiedzieliśmy, że w drugiej połowie szybko strzelona bramka ułatwi nam grę. Mecz się tak ułożył, że w niesamowitych okolicznościach zdobyliśmy trzy punkty. Końcówka zamazuje tę słabą pierwszą połowę. Po strzeleniu bramki na 1:2 była wymiana ciosów. Żadnej z drużyn nie udało się strzelić gola. A końcówka? Widzieliśmy, co się stało. Dlatego piłka jest piękna. Nie chciałbym być w skórze piłkarzy Śląska, którzy zasłużyli swoją grą na uznanie. Teraz chwila radości i trzeba myśleć już o Jagiellonii, aby w Białymstoku pokazać kawałek dobrego futbolu.

Łukasz Madej (pomocnik Górnika): – Spodziewaliśmy się, że Śląsk będzie dobrze grał w piłkę. Nie byliśmy w stanie im odpowiedzieć. Później padł gol na 1:2, ale nadal było nam ciężko.Dużo szczęścia mieliśmy w tych sytuacjach w końcówce. Ale szczęściu trzeba też pomóc. Mecz nam się nie układał, nie ma co oszukiwać. Wyszedł nasz charakter, zawziętość i była za to nagroda. Mówiąc po piłkarsku, takie mecze też trzeba przetrwać.

Bartosz Iwan (pomocnik Górnika): – To było fantastyczne spotkanie. Wierzyliśmy wszyscy, że uda się strzelić przynajmniej bramkę, która da nam remis. Nie spodziewaliśmy się, że tak się to potoczy, że zgarniemy trzy punkty. Nie był to nasz najlepszy mecz, ale brawa dla chlopakow za ambicję. Cieszymy sie ze zwycięstwa.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl