Podsumowanie kolejki: Nie wszystkim służył tropikalny klimat. Niektórzy “wysiadali” przed przerwą

kesera  -  30 lipca 2013 18:15
437

pietrasiak_podbeskidzie_13142. kolejka naszej ukochanej ekstraklasy już za nami. Dla większości będzie kojarzyła się ona głównie z tym, że spotkania były często przerywane, aby napoić naszych spragnionych (nie mylić ze “skacowanych”) FOOTBALL’erów. Nie ma co jednak ubolewać nad tym, że było tak gorąco, bo mimo tego, spotkania były prowadzone w niezłym tempie. Tropikalny klimat obnażył jednak to, czego unika każdy trener – katastrofalne przygotowanie zawodników do sezonu. Niejednokrotnie podczas spotkań tej kolejki piłkarze byli zmieniani już w trakcie pierwszej połowy.

W pierwszym meczu kolejki Ruch Chorzów gościł przy Cichej gdańską Lechię. W zasadzie po pierwszych 20 minutach mecz powinien się zakończyć. Dwie ładne bramki, podział punktów i piłkarska mizeria, to chyba jedyne słowa, jakie można napisać o tym spotkaniu. Zawodzi zwłaszcza Lechia, która wzmocniona obiecywała puchary, ale na nie na razie się nie zanosi.

Kolejne “baty” zebrał bydgoski Zawisza, choć na osłodę pozostaje fakt, że po 19 latach padła bramka dla bydgoszczan w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mimo iż kibicom zwaśnionych klubów nie przyszło kibicować razem “na żywo”, to jednak mecz był zacięty, niczym derby! Zawisza poczynił jednak postępy i pewnie zacznie wreszcie punktować. A Widzew? Znowu zaskakuje! Bieda aż piszczy, ale chłopaki grają swoje. Bo przecież o to chodzi! Żeby grać. Żeby walczyć. Ile jeszcze popłynie ten tonący wrak klubu z Łodzi? Tego nie wie nikt. I niech póki co tak pozostanie.

Sobotę z przytupem rozpoczął nasz GÓRNIK! Trudno pozostać obiektywnym, ale rajdy Nakoulmy na tle amatorsko wyglądających nieraz bielszczan, zakrawały na kabaret! Jak to możliwe, że startujący z miejsca człowiek, zbudowany z tych samych materiałów, w cuglach wygrywa bieg z obrońcami, mimo kilkunastometrowych forów? „Prezes” był kluczem do zwycięstwa, ale nie należy zapominać o podłączaniu się do akcji Przybylskiego, który miał najlepszy mecz od dawien dawna  oraz świetnego Olkowskiego. O Kwieku grającego w mizernie spisującym się Zagłębiu już nikt nie pamięta.  Witkowski nr 1? Zdecydowanie tak. Pewny. Pozostaje nam poczekać na “odpalenie” Zachary.

A w Szczecinie, miejscowa Pogoń zapłaciła frycowe. Mimo iż bliska przyjaźń kibiców obu klubów jest znana w całej Polsce, to po takim „laniu” nawet najwierniejszym przyjaciel może się zasmucić. Nie zmienia to faktu, że na tle Pogoni, Legia zaprezentowała się jak Mercedes na tle radzieckiego Moskwicza. Ojjj odjechała poziomem Legia. Kto ją dogoni? Pogoń-Legia 0:3.

W pierwszym niedzielnym meczu, nasz rywal zza zachodniej miedzy, po raz kolejny pokazał jak ważna jest gra do końca. To wręcz niesamowite, jak w ostatnich minutach potrafią poderwać się zawodnicy Piasta. Zagłębie Lubin to w tej chwili chyba największy zawód naszej ligi. Wzmocnienia, klimat sprzyjający pracy i komfort psychiczny, zamieni się chyba niedługo w stres przed kolejną porażką. Wszyscy wiemy, jak to potrafi zablokować piłkarzy. Ale jeszcze słówko o Piaście. Słaba gra, zwłaszcza w pierwszej połowie. A mimo to, po raz drugi sięgają po komplet punktów. W obu spotkaniach zaprezentowali się słabiej, a na pewno nie lepiej, od przeciwnika, a mimo to, potrafili nie dość że zwyciężyć, to jeszcze odwracając losy spotkania. Piast wygrał 2:1. Czy kres tej serii zada nasz Górnik już w następnej kolejce? Jeżeli zagra jak w Bielsku-Białej, to możemy być spokojni o wynik!

We Wrocławiu po pierwszej połowie, gdzie Jagiellonia skutecznie pokazywała Śląskowi jak gra się w piłkę, w drugiej połowie zrobił nam się prawdziwy horror! Po wejściu na boisko Mili i Paixao, obraz gry tak się zmienił, że mimo prowadzenia 3:0 przez Jagiellonię, Śląsk niemal odrobił straty! Polot, zaangażowanie Śląska. nerwowe i komiczne momentami interwencje piłkarzy „Jagi” dały przesłanki do tego, że Śląsk mógł odrobić straty w jeden kwadrans. Tak się jednak nie stało, i Jaga suma summarum inkasuje „trójeczkę” na wyjeździe. Śląsk – Jagiellonia 2:3

To co działo się w Poznaniu, to istny antyfutbol. I nie tłumaczy tego mecz przyjaźni na trybunach. Toć to byłą katorga dla widza. Jeden z tych meczów, których nie da się oglądać, jeżeli nie jest się kibicem którejkolwiek z drużyn. To jest Lech na fazę grupową Ligi Europejskiej? Do Europy brakuje im mniej więcej tyle samo, ile Białorusi do demokracji! Piłkarska masakra, brak polotu, brak gry! I „babol” Kotorowskiego w końcówce meczu nie doda pewności przed potyczkami w Lidze Europejskiej. A Cracovia? W beznadziejnym stylu, w „10”, szczęśliwie, bo szczęśliwie, ale jednak ten upragniony punkt zdobyła. I to w meczu z Lechem. 1:1

Najlepszy mecz kolejki fani zobaczyli w poniedziałek. Na ciężkim terenie w Kielcach, spisana na straty krakowska Wisła, prowadzona przez znienawidzonego przez większość polskich kibiców Franza Smudę, w ostatniej minucie wydarła zwycięstwo na stadionie Korony. Na nic było pokazywanie co kilka ujęć, siedzącego na trybunach Korzyma. Losy meczu przesądził Chrapek, wykorzystując pewnie jedenastkę w ostatniej sekundzie meczu. Fajnie grała Korona. Mimo potwornego upału, wyglądała lepiej na tle Wisły. Świetnie spisał się spisany na straty Gołębiewski. Póki co, Korona mimo braku Korzyma, problemów z forsowaniem bramki przeciwnika nie ma. Słabiej jest w obronie. Wisła? Dużo szczęścia, ale coś w tej drużynie wyraźnie drgnęło. Korona – Wisła 2:3.

Podsumowując. Mimo tropików na stadionach, kibice na kilku stadionach nie mogli się nudzić. Zapamiętamy kilka pięknych goli i zagrań. Najsłabszy mecz? Chyba ten w Poznaniu, chociaż Chorzów mu nie ustępował nawet na chwilę. Najciekawszy mecz? Ciężko stwierdzić, ale dzięki świetnym końcówkom Gliwicach, Wrocławiu i Kielcach wybór nie jest łatwy. Mimo wszystko można postawić na Kielce. “Babol” kolejki? Kotorowski. Zdecydowanie! Kto nie widział niech zobaczy poniżej. Do “Babola” puszczonego przez bramkarza Lecha, najlepiej pasuje refren piosenki “Aicha” zespołu Magma

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=nqNJiwv-m34′] “Znów dziś przeszła obok mnie”

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl