Poczułem trafienie w rękę. Wiedziałem, że może być jedenastka

Kibic  -  11 lipca 2020 11:32
1902

Dla Przemysława Wiśniewskiego mecz z Rakowem rozpoczął się, podobnie jak dla zespołu, bardzo źle. Środkowy obrońca Górnika sprokurował sytuację, po której arbiter podyktował rzut karny dla przeciwników. – Niepotrzebnie się odwracałem i wystawiałem rękę. Myślę, że karny rywalom się należał, poczułem trafienie w rękę i od razu wiedziałem, że może być jedenastka.

Bił się w pierś stoper zabrzan, który jeszcze w pierwszej połowie w dużym stopniu odkupił winy, ratując spektakularną interwencją zespół przed utratą kolejnej bramki. – Jesteśmy defensorami, cały czas musimy bronić naszej bramki, obojętnie w jakiej sytuacji. Raków ma rosłych zawodników, mamy sporo roboty, ale myślę, że wygląda to, jak dotąd dobrze. Mówił w przerwie 21-letni zawodnik. Patrząc już z perspektywy pełnych 90 minut, wiemy że Przemek jeszcze raz stanął piłce zmierzającej do świątyni Martina Chudego. 

Zabrzanie w piątkowym meczu – po jednorazowym eksperymencie w Płocku – wrócili do swojego tradycyjnego ustawienia. – Niewiele graliśmy trójką z tyłu, dlatego nie czułem się do końca pewnie. Starałem się jednak wykonywać swoje zadania jak najlepiej. Wiadomo, że Górnik cały czas i to nie pierwszy sezon, gra czwórką z tyłu. To naturalne, że czujemy się w takim systemie lepiej. – zakończył popularny Wiśnia.

Źródło: Canal+/Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl/Canal+