Plusy i Minusy meczu z Piastem: Brak zwycięstwa i „odlot” obrońcy

Torcidos  -  10 marca 2015 11:15
0
784

plusy_i_minusy

Dla jednych remis to zdobycie punktu, dla drugich straceniem dwóch. Po meczu Piasta z Górnikiem w pełni zgadzamy się z tą drugą opcją. Zabrzanie mieli wszystko, oprócz skutecznej obrony, aby wygrać to spotkanie, a gdyby nie samobój Piotra Brożka, wracaliby z Gliwic na tarczy. Tak więc „Trójkolorowi” nadal są niepokonani na wiosnę, lecz jest to bardzo małe pocieszenie.

NA PLUS:
– Tak atrakcyjnej piłki Górnik w tym sezonie jeszcze nie grał. W meczu z Piastem „Trójkolorowi” czasami atakowali 7-8 piłkarzami, kompletnie zamykając gospodarzy na ich własnej połowie. Najczęściej Górnik starał się rozwiązywać akcje przez dośrodkowania, których w całym spotkaniu było aż 50! To pokazuje, jak ofensywnie wyszedł zespół Roberta Warzychy na ten mecz.

– Ależ fantastycznie zaczął wiosnę Rafał Kosznik. Lewy pomocnik Górnika wystrzelił z formą, co potwierdził w meczu z Piastem. Mimo, że Rafał nominalnie jest lewym obrońcą, wie jak się ustawić w polu karnym. Bramka z Piastem była dla niego już drugim trafieniem w tym roku, a trzeba dodać, że to także on zaliczył asystę przy samobóju Brożka. Brawo Panie Kosznik!

NA MINUS:

– Kto widział, jak Górnik traci z Piastem bramki, nie powinien być specjalnie zdziwiony. Scenariusz takim sam, jak w meczach ze Śląskiem i Koroną. Górnik przeważa, Górnik atakuje, Górnik ma sytuację pod kontrolą – a wystarczy jedna laga, jeden błąd Augustyna i wszystko wywala się do góry nogami. Zadziwia nas, jak nie wiele potrzeba, aby strzelić „Trójkolorowym” gola. Tak naprawdę wystarczy podejść pod bramkę Pavelsa Steinborsa.

– Trochę śmieszą nas kontrargumenty przeciwko tezie, że Górnik wiele bez napastnika nie zdziała. Przecież na wiosnę strzeliliśmy najwięcej bramek w całej stawce, więc o czym mowa! Tylko, że gdyby Mateusz Zachara zagrał w miejsce Wojtka Łuczaka, to w Gliwicach stuknąłby 2-3 bramki i nikogo nie musiałby wyręczać zawodnik Piasta. No i tak Górnik już czwarty mecz gra bez napastnika, a tu koło nosa Robert Warzycha ma Szymona Skrzypczaka. Chłopak, który na wiosnę zagrał niespełna 50 minut zdołał strzelić bramkę i zaliczyć asystę. Dla nas nieźle, ale my możemy się nie znać.

– Błażej Augustyn po tym, jak zagrał kilka dobrych meczów na początku sezonu, „odleciał” kompletnie. Na tyle czuł się ważny, że pozwalał sobie na swobodne „jechanie” po klubie, oczywiście za każdym razem wspominając, że chciałby odejść do lepszego klubu. Otóż wiosenne mecze pokazują, że nawet Polska liga wydaję się przerastać Augustyna. To, co zrobił przy wyrównującej bramce dla Piasta to kryminał i znając charakter Roberta Warzychy, długo o tej sytuacji nie zapomni.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments