Pełni wiary i miłości, nie zważają na złe okoliczności

W.  -  30 stycznia 2019 10:15
2952

Niedawno Klub Kibica Niepełnosprawnego obchodził czwartą rocznicę utworzenia. Z tej okazji chcemy przybliżyć Wam historię jednego z oddanych kibiców Górnika Zabrze
– Przemka, który w 2017 roku podczas karczmy Socios Górnik wylicytował wspólny wyjazd na mecz wraz z KKN-em. Wierzymy, że ta opowieść będzie dla nas lekcją prawdziwego fanatyzmu, bezgranicznej miłości oraz poświęcenia i oddania zabrzańskiemu klubowi, wbrew życiowym trudnościom i licznym barierom.

Od jak dawna kibicujesz Górnikowi, jak zrodziła się Twoja pasja?

– Zacząłem kibicować Górnikowi już w dzieciństwie. Zresztą w mojej rodzinie tradycje związane z kibicowaniem Górnikowi są dużo starsze ode mnie. Rodzice do dzisiaj żyją sukcesami Górnika z lat siedemdziesiątych, no i jest jeszcze dziadek, który do niedawna mieszkał w Zabrzu. To właśnie dzięki odwiedzinom u dziadka, miałem możliwość chodzenia na mecze przy R81. Mój pierwszy mecz w Zabrzu to spotkanie Górnik-FC Basel w Pucharze Intertoto w 1995 roku. Przegraliśmy 1-2 (jak dobrze pamiętam, to chyba Kampka nie strzelił karnego), a mecz oglądałem ze starego sektora 18-go (na którym zasiadałem aż do momentu rozpoczęcia przebudowy naszej świątyni). Moim ulubionym piłkarzem w tamtym okresie był Aleksander Kłak.

Podczas karczmy rocznicowej Socios Górnik, w 2017 roku wylicytowałeś wyjazd na mecz z Klubem Kibica Niepełnosprawnego, jak wspominasz tamto spotkanie?

– Dotychczas uczestniczyłem we wszystkich karczmach rocznicowych Socios Górnik i na każdej z nich brałem udział w licznych licytacjach, ale tylko raz udało mi się wygrać. Pamiętną wygraną był wyjazd z kibicami zrzeszonymi w Klubie Kibiców Niepełnosprawnych Górnika Zabrze na mecz do Poznania z Lechem. Było to spotkanie rundy rewanżowej poprzedniego sezonu, które niestety Górnik przegrał 3-1. Na ten mecz zabrałem swojego dziesięcioletniego syna, dla którego był to pierwszy mecz Górnika rozgrywany poza Zabrzem. Chciałem, aby syn poczuł atmosferę meczu na innym stadionie, a dodatkowo, aby zebrał nowe doświadczenie, poznając, przebywając, pomagając i integrując się
z osobami o zróżnicowanym stopniu niepełnosprawności. To wszystko udało się osiągnąć, za co chciałem jeszcze raz podziękować Jarkowi z KKN-u, który to wszystko koordynował.

Członkowie KKN-u mimo licznych problemów mają w sobie mnóstwo siły, wiernie podążają za Górnikiem przez całą Polskę. Są na każdym meczu wyjazdowym. Czego nauczyłeś się od nich?

– Kibice KKN-u są obecni na każdym domowym meczu Górnika i większości wyjazdowych. Zła pogoda, czy słabe wyniki drużyny absolutnie ich nie zniechęcają. Dla nich mecz Górnika jest nie tylko świętem, to również odskocznią od codziennych problemów. Czego się od nich nauczyłem? Na pewno wielu dowcipów, a tak całkiem poważnie, to po tym wyjeździe wraz
z synem mamy większą świadomość czym jest niepełnosprawność oraz prawdziwa pasja.

Z jakimi przeszkodami zmagają się na stadionach kibice niepełnosprawni?

– Wydaje mi się, że największym problemem dla niepełnosprawnych nie są same stadiony
i ich infrastruktura, a odległość jaką trzeba pokonać powiedzmy ze Śląska na dany obiekt. Dalekie wyjazdy takie jak Białystok, czy Gdańsk są dla niektórych barierą nie do przebrnięcia. Nie będę tutaj wymieniał jakie to są ograniczenia, ale dotyczą one wielu kibiców Klubu Kibica Niepełnosprawnego.

Czy ten mecz zmienił Twój obraz grupy kibiców niepełnosprawnych? Jak postrzegałeś ją wcześniej, a jak odbierasz dzisiaj?

– We mnie kibice niepełnosprawni od zawsze budzili podziw. Wcześniej jednak sądziłem, że im większy stopień niepełnosprawności u danego kibica, tym większym w mojej ocenie był kozakiem. Teraz wiem, że się myliłem. U nich nie ma takich podziałów. Pomagają sobie nawzajem, znając swoje potrzeby i możliwości. Każdy z nich jest wyjątkowym człowiekiem
i kibicem, a im więcej z nimi przebywam, tym mniej dostrzegam ich ograniczenia.

Co mógłbyś przekazać innym kibicom. Jaką lekcję niesie ta historia?

– Wyjazd z KKN-em był na pewno dużym i pouczającym przeżyciem. Wszystko oprócz wyniku meczu zagrało. Odnosząc się do samych kibiców, gdybym miał ich opisać, to
z pewnością jest to grupa fantastycznych osób, prawdziwych pasjonatów. Dodatkowo przychodzi mi do głowy jedno trafne określenie, które jest zarazem ich mottem
-pomimo życiowych trudności, są to fanatycy z krwi i kości!

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl