Paweł Golański: Nie wszystkie zaległości wobec mnie zostały uregulowane

Milo  -  7 listopada 2016 11:08
689

Golanski_Gornik_Lech_1516

Paweł Golański, były obrońca Górnika gościł w programie Cafe Futbol na antenie Polsatu Sport. Doświadczony defensor przyznał, że spadek z zabrzańskim klubem traktuje jako osobistą porażkę. Przy okazji został poruszony wątek zaległości Górnika wobec piłkarza. – Nie wszystkie zaległości zostały uregulowane, a więc sprawa się ciągnie – stwierdził 34-letni zawodnik.

Paweł Golański wrócił do Polski po pobycie w rumuńskim klubie. Był jednym z tych piłkarzy, którzy mieli wzmocnić zabrzański klub w walce o pozostanie w najwyższej lidze. – Traktuje to jako osobistą porażkę. Myślę, że nie tylko ja, ale też wszyscy piłkarze, którzy wtedy byli w klubie. Nie miałem zbyt wielu okazji, aby grać w podstawowym składzie, były kontuzje i poważniejsza choroba, która wykluczyła mnie z gry na 3 tygodnie. To był problem złożony, czyli mało punktów i duża presja. Wszyscy nie poradziliśmy sobie z tym.

W utrzymaniu nie pomogła także zmiana na ławce trenerskiej w decydującej fazie sezonu. – Zawirowania na ławce trenerskiej i szukanie zastępcy trenera Ojrzyńskiego. W mojej ocenie zmiana nie do końca udana. Szkoda, ale takie jest życie. Gdzieś ta mała czarna plamka jest. Żaden piłkarz nie lubi, gdy spada się do niższej klasy rozgrywkowej. W ostatnich spotkaniach byłem już poza drużyną po ruchach trenera Żurka. Trzymałem kciuki za chłopaków, ale w tym nie uczestniczyłem. Miałem czas na przemyślenia i w sercu bolało to, że Górnik spadł. Górnik ma świetnych kibiców, bo zawsze przychodzili na mecze prawie w komplecie. Trzymam kciuki, aby zabrzański klub wrócił do ekstraklasy. Wiem, że nie będzie to łatwe – przyznaje Golański. 

Właśnie za kadencji Jana Żurka doświadczony obrońca został przesunięty do rezerw. Po zakończeniu sezonu jego kontrakt został rozwiązany, ale wciąż nie są zamknięte kwestie finansowe. – Jest to przykre, bo nie są pozamykane wszystkie sprawy. Po zakończeniu sezonu, w którym Górnik spadł zdawaliśmy sobie sprawę, że wszyscy piłkarze przesunięci nie mają miejsca w klubie. Mieliśmy spotkanie z panem prezesem, porozmawialiśmy szczerze i powiedziałem, że klubowi nie będę robił żadnych problemów. Powiedziałem, dogadajmy się jak ludzie, bo też jestem doświadczonym piłkarzem i trochę w życiu widziałem. Jest takie prawo, że klub spadający może wypowiedzieć zawodnikowi kontrakt, ale kluczem są zaległości, które były w Górniku dosyć duże. Nie wszystkie zaległości zostały uregulowane, a więc sprawa się ciągnie. Myślę, że w przeciągu miesiąca wszystko zostanie wyjaśnione i ten etap będzie poza mną.

Źródło: Roosevelta81.pl/Cafe Futbol
Foto: Roosevelta81.pl