Paweł Bochniewicz: Dobrze jest “wejść z buta”

g.rajda  -  13 września 2020 20:57
3660

Na mecz Górnika Paweł Bochniewicz przyjechał prosto z lotniska Pyrzowice. Były już obrońca zabrzan, najwyraźniej przynosi szczęście “Trójkolorowym”, nawet nie będąc na boisku w koszulce czternastokrotnych mistrzów Polski. W przerwie meczu Pawłowi, nie mogło być inaczej, humor dopisywał. – Wysłałem kierownikowi drużyny (Krzysztofowi Skutnikowi; przyp. red) wiadomość, że w razie zdobycia tytuł, bądź pucharu, też będę mógł podnieść ewentualne trofeum (śmiech). Zdążyłem zagrać zarówno w lidze, jak i pucharze.  Życzę sukcesu Górnikowi, ale jak będzie, oczywiście czas pokaże.

Paweł Bochniewicz skomentował zagranie Michała Koja z początkowych minut meczu, a także sytuację z rzutem karnym dla gospodarzy. Ocenił też postawę zabrzan oraz Jesusa Jimeneza. – Zagranie Michała Koja skomentuję tak, sędzia nie gwizdnął, a ja patrząc teraz z perspektywy kibica Górnika, mogę się ku temu przychylić. Obserwując mecz, widać, że 80% gry toczy się na połowie Lechii. Rzut karny podyktowany słusznie. Mieliśmy niedawno szkolenie na ten temat i jeżeli ręka jest powyżej głowy, to arbiter powinien odgwizdać wówczas “jedenastkę”. Postawa Jesusa w obecnych rozgrywkach mnie osobiście nie dziwi. Miałem przyjemność z nim trenować i wiem, że jest to świetny piłkarz.

Bochniewicz opowiedział także o swoim wejściu do zespołu SC Heerenveen. Dodajmy, bardzo udanemu wejściu. – Miałem dwa treningi z nową drużyną, a właściwie półtora, ponieważ zajęcia przedmeczowe są dosyć lekkie. Mogę się tylko cieszyć z takiego początku. Dobrze jest “wejść z buta”, wygrać mecz i jeszcze zdobyć gola. Nabierasz wówczas pewności siebie, a w oczach chłopaków również się zyskuje i to jest ważne. – zakończył zawodnik holenderskiego klubu, który zapowiedział, że po meczu Górnika z Lechią udaje się jeszcze na pożegnalną kolację z zespołem.

Źródło: Canal+/ Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl