Odrobina miodu w beczce dziegciu

Spark  -  10 czerwca 2015 18:35
0
775

Erik_Grendel_Korona1_1415
To, jak wiele rzeczy stoi na głowie w naszym klubie zupełnie nie przystoi na poziomie ekstraklasy, a szczególnie, jeśli chodzi o klub, który ma tak wspaniałą historię i jest najbardziej utytułowany w naszym kraju. Są jednak pozytywy i teraz jest znów czas, aby się wykazać z tej dobrej strony.

Co by nie mówić i nie pisać, pozyskiwanie graczy do naszej drużyny stoi na naprawdę dobrym poziomie. Podkreślam raz jeszcze: pozyskiwanie zawodników. Mimo wszelkich problemów, kiedy wydawało się, że już w następnym sezonie będziemy bić się do samego końca o utrzymanie, działacze potrafią dość skutecznie zatrudnić graczy, którzy wydawać by się mogło, nie mieli prawa trafić do Górnika. Przykładów można podać tutaj bardzo wiele: od Roberta Jeża począwszy na Romanie Grendelu skończywszy. Już nie ważne, że Paweł Olkowski, czy inni, wypromowali się i odeszli za darmo, bowiem nie o tym chciałem napisać.

Doceniam tę jedną rzecz, czyli przy tym całym bałaganie organizacyjno-finansowym, przekonanie zawodników do gry w koszulce z herbem Górnika nie piersi. Teraz bardzo wiele mówi się o napastniku ze Słowacji. Wcale się nie zdziwię, jak ten nowy gracz będzie czołową postacią naszej ligi w kolejnych rozgrywkach, ponieważ za południową granicą po pierwsze zarabiają mniej, po drugie umiejętności mają bardzo dobre, a po trzecie z Zabrza całkiem blisko zarówno do Pragi jak i do Bratysławy. Istotną kwestią są w tym wypadu też układy menedżerskie. Nie chcę się rozpisywać na ich temat, ale wato zaznaczyć, że wygląda to różnie. Przysługa za przysługę, które działają w obie strony. Piłkarz x będzie grał u was, ale jak później nie będę miał gdzie wcisnąć piłkarza y, to też będzie on u was, choć nie do końca może sobie tego życzyć trener. Tak to się już niestety kręci, ale o menedżerach piłkarskich szerzej może innym razem napiszę.

Co jeszcze przekonuje piłkarzy do gry w Górniku? Miasto, będące właścicielem, zbawieniem, „kroplówką” i przekleństwem. Wszyscy doskonale wiedzą, że kiedyś te pieniądze dostaną. Prawdopodobieństwo jest spore. Może nie w 100%, co im obiecano, ale jednak dostaną. Nie są to czasy: „Nikt nie zapłaci ci tyle, ile obieca ci Widzew”, ale tak funkcjonuje wiele klubów, a kłopoty z płatnościami mają większe, czy też mniejsze (prawie) wszyscy. „Jak kasy braknie, to miasto da” – ta sentencja jest tak samo prawdziwa, skuteczna, jak i chora zarazem. Mimo wszystko, pozyskanie takich graczy jak Łukasz Madej, Rafał Kosznik, Radosław Sobolewski łatwe z pewnością nie było, a jednak się udało i wszyscy oni w najwyższej formie są czołowymi postaciami ligi. Dlatego te wszystkie ruchy transferowe należy docenić.

Czy ten następny to już będzie ten sezon, w którym widmo spadku zajrzy nam głęboko w oczy? Być może. Zwłaszcza jak popatrzymy na naszą kadrę, to jest średnio. Czasu bardzo mało, ale być może znów pomogą „triki” działaczy i wyczarujemy 3-4 graczy, którzy pomogą nam awansować po raz kolejny do grupy mistrzowskiej. To, czy taka strategia jest słuszna, a także jakie są jej koszty, to już zupełnie inny temat.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments