O wierze, kibicowaniu i tym, jak w Zabrzu (nie) budują stadion(u)

Spark  -  9 lipca 2015 08:13
0
827

kibice3_Górnik_Lechia1415
Po ostatnich informacjach na temat modernizacji stadionu w Zabrzu aż włos jeży się na głowie. Przy takim podejściu, to szybciej będzie gotowy Stadion Śląski niż obiekt przy Roosevelta. Przebieg modernizacji naszego obiektu skwituję jednym słowem: dramat! Tak samo można ocenić wiele rzeczy, które (nie) funkcjonują w klubie.

Kiedyś, mam tutaj na myśli lata 90-te i początek XXI wieku, też było w Górniku biednie (nadal jest), ale przynajmniej szczerze. Naprawdę, wszyscy jechaliśmy na tym samym wózku, wszystkim zależało na tym, aby w klubie oraz na stadionie było lepiej, aby wreszcie wykaraskać się z przeklętej nędzy i wrócić tam, gdzie należne miejsce Wielkiemu Górnikowi, czyli na szczyt. Okres był bardzo trudny, dla klubu, piłkarzy, a zwłaszcza dla kibiców. Tym bardziej, że jechało się 600 kilometrów na mecz do Gdyni, gdzie były rozmowy przy płocie z piłkarzami po kolejnym laniu 0:3, a po latach można było przeczytać, że spotkanie było “ustawione”. Warto odnotować, że dzięki dofinansowaniu Stowarzyszenia Klub Sympatyków Górnika Zabrze, przy takiej “padlinie” serwowanej przez drużynę, pojechaliśmy na Arkę w sile ponad 600 głów (były dwukrotnie takie wyjazdy nad morze), co na tamte lata było wynikiem świetnym.

Jeździliśmy na wyjazdy, choć regularnie wynik był 0:3. Jaka radość była, gdy nasza drużyna strzeliła gola. Naprawdę, nie mówiąc już o pozytywnym rezultacie i mam tutaj na myśli remis. Mimo wszystkim przeciwnościom, jeździliśmy i wspieraliśmy Górnika. Dlatego, że kochaliśmy i nadal kochamy ten klub. Mieliśmy też wiarę i nadzieję na lepsze jutro.

Te lepsze jutro zaczęło się urzeczywistniać po przyjściu możnego właściciela (Allianz), a także dzięki perspektywie wybudowania nowego stadionu. O mariażu z “ubezpieczycielem” nie będę się jednak rozpisywał (może innym razem). Skoncentruję się jednak na stadionie. “Stadion dla Górnika potrzebny od zaraz!” – hasło bardzo dobrze znane i widziane na billboardach reklamowych w naszym regionie. Wszystko zorganizowane przez Stowarzyszenie. Były marzenia i perspektywa lepszego jutra. Nawet po spadku z ligi cały czas wierzyliśmy, że lepsze czasy nadejdą, bowiem stadion tak naprawdę jest kluczowym elementem do rozwoju. Zwłaszcza, że dzięki tej kibicowskiej wierze, pozytywnemu klimatowi, nad którymi pracowaliśmy mozolnie przez lata, cały czas tliła się w nas iskra lepszych czasów, normalności, upragnionych sukcesów.

To wszystko pękło jak bańka mydlana w ostatnich sezonach. Zostało zabite, zdruzgotane i będzie niezwykle trudno to wszystko odbudować, tym bardziej, że ten wypracowany klimat po prostu umarł, a niestety nie widać perspektyw, aby został odbudowany. Wystarczy przejechać się na pierwszy lepszy wyjazd i porozmawiać z tymi najwytrwalszymi, którzy pamiętają czasy, o których napisałem powyżej, a także okresy jeszcze wcześniejsze. Odbudować ten klimat będzie niezwykle trudno, a tracimy kolejne pokolenie kibiców. Ludzie po prostu zaczęli wybierać inną rozrywkę, patrzą przede wszystkim na siebie, aby dobrze było im samym, a chętnych by zrobić coś bezinteresownie dla dobra Górnika można ze świecą szukać w kopalnianych chodnikach. Jak już się takowi pojawią, to najczęściej są „torpedowani”. Każdy widzi w tym jakąś politykę albo inne rozgrywki. A może zagrożenie?

Dlaczego klub nie reaguje na wypowiedzi Łukasza Mazura? Wystarczy sobie samemu odpowiedzieć na te pytanie. Wcale tutaj nie popieram byłego prezesa w tym, że wyciąga brudy przeciwko Górnikowi. Z drugiej strony, piwo, które zostało nawarzone, trzeba będzie wypić. Boję się, że nie wiem wielu rzeczy na temat Górnika, a już ta posiadana wiedza jest dla mnie przerażająca.

Wróćmy jednak do perspektyw. Właściciel klubu, a także zarząd, mają nadzieję, że w Górniku będzie skok (bardziej chyba pasuje odbicie od dna) jakościowy pod względem finansów. Wygląda to tak, jakby nagle po oddaniu kiedyś tych trzech trybun miało rozpocząć się „Eldorado” jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Do dzisiaj jednak nie wiadomo, kto na stadionie będzie zarabiał, co dalej z czwartą trybuną, jak zapełnić taki obiekt oraz jaki będzie podział zysków z dnia meczowego? Niby właściciel jeden, ale różne spółki i zupełnie odmienne cele. Każda w swoją stronę chcę ciągnąć własny wózek. Co to wróży? Nic dobrego. Mam wrażenie, że odpowiedzi na wiele pytań nie poznamy nawet jak ta modernizacja będzie trwała jeszcze przez 30 lat.

Jak ktoś się wsłucha lub wczyta w niektóre wypowiedzi, to się zastanawia: „Czy oni tak celowo mówią?”. Jeśli celowo, to jeszcze można to w jakiś sposób zrozumieć, bo mają w tym swój cel. Gorszą opcją jest to, że niektórzy chyba wierzą w to co mówią. W takim wypadku to już nie mam złudzeń. Naprawdę trudno to wszystko pojąć. Dowiadując się coraz to nowych informacji na różne tematy człowiek po prostu nie może uwierzyć. Przy takim podejściu nigdy nie będzie normalności. Teraz na mecz nie można uzbierać 3 tysięcy widzów i bardzo mało realne wydaje się być zapełnienie trybun na 25 tysięcy. Nie liczę pierwszych kilku meczów. Zapał uleciał już dawno. Brak jest jakichkolwiek przesłanek na uzdrowienie sytuacji w klubie przez właściciela. Z drugiej strony, na te trzy trybuny jeszcze sobie poczekamy.

Być może całe przedsięwzięcie miasto przerosło? To jednak nie tłumaczy takiej (nazywajmy rzeczy po imieniu: bardzo słabo prowadzonej) modernizacji. Co jakiś czas słyszę wypowiedzi od różnych osób, że stadion za duży i można byłoby wybudować mniejszy. Być może taki na 25 tysięcy byłby ok, ale został wybrany ten konkretny projekt. Pozostałe dwa zupełnie się według mnie nie nadawały. Być może trzeba było poczekać na jeszcze inny projekt?

Mam w du..ie politykę w kontekście Górnika, bo liczy się dla mnie dobro mojego kochanego klubu, ale napiszę teraz, że niestety na wybory poczekamy jeszcze trzy lata. Chyba, że nastąpi „exodus” przy wyborach parlamentarnych, a o tym „exodusie” mówi się coraz głośniej. Na razie sytuacja jest patowa, czyli jesteśmy skazani na wegetację na poziomie ekstraklasy. Ktoś powie, że marudzę? Owszem, ale Górnik to coś więcej niż klub i nawet tych najmłodszych trzeba edukować, że w latach 70-tych i 80-tych byliśmy potęgą. To jest siłą Górnika i jego kibiców, czyli historia i wierni fani. Teraz tak naprawdę nie mamy nic poza tym, dlatego zawsze będziemy wymagać maksimum od wszystkich. Każdy piłkarz musi wiedzieć, gdzie gra, bo Górnik to nie Nieciecza, czy też Piast. Tam można sobie grać „hitowe” pojedynki z Łęczną. W naszych barwach trzeba jeździć du..ą po murawie w starciach z Legią czy derbach z Ruchem. Przeżycia z takich pojedynków są wyjątkowe. Noszenie herbu Górnika na piersi zobowiązuje i kibice zawsze będą wracać do lat świetności, a dbają o to ci najstarsi sympatycy. Oby wkrótce nie było tak, że o sukcesach Górnika będziemy jedynie czytać, bowiem na razie jeszcze wielu jest takich fanów, którzy o nich opowiadają, gdyż sami je pamiętają. Po którymś z wyjazdów żegnałem się z kolegami takim oto pytaniem: „Czy za naszego życia będzie nam dane jeszcze doczekać normalności i walki o trofea?”.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments