O tym, dlaczego Górnik może utrzymać się w ekstraklasie

Torcidos  -  13 maja 2016 21:50
0
952

radosc2_Gornik_Lechia_1516

Atmosfera, jaka panuje wokół Górnika sprawia wrażenie, jakby ten już spadł do I ligi.  Nawet piłkarze po meczu z Koroną wyglądali na  ludzi, którzy jadą do Niecieczy dopełnić mało chwalebnej formalności. Tymczasem Górnik Zabrze może się utrzymać w Ekstraklasie i wcale nie trzeba do tego cudów.

Do spełnienia są tylko dwa mało wygórowane warunki; jeden Górnik wygrywa w Niecieczy, drugi przegrywa we Wrocławiu. To wszystko, co musi się stać, by 14-krotny mistrz Polski kolejny sezon rozgrywał w Ekstraklasie. Nie ma oprócz tego żadnych innych, bardziej skomplikowanych wymagań. Co zatem sprawia, że utrzymanie Górnika rozpatruje się w kategoriach cudu? Który z dwóch warunków wydaje się nierealny do zrealizowania?

Pierwszy warunek: Górnik wygrywa z Termalicą

Do Niecieczy zespół Jana Żurka z pewnością nie jedzie w roli faworyta. Wystarczy wspomnieć, że Górnik ostatni mecz na wyjeździe wygrał 18 grudnia, czyli jeszcze w rundzie jesiennej. Od tego czasu zabrzanie grali ośmiokrotnie na wyjazdach, zdobywając zaledwie cztery punkty. Za Termalicą przemawiają również bezpośrednie starcia. W Zabrzu padł bezbramkowy remis, natomiast w Niecieczy Mielcu gospodarze wygrali pewnie 3:0. Górnik czeka więc nie tylko na pierwsze zwycięstwo z Termalicą, ale też na pierwszego gola.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Termalica jest do ogrania. Nie mówimy tu o zespole, który na każdej pozycji ma o klasę lepszego piłkarza niż Górnik. Zespół Piotra Mandrysza także był mocno zamieszany w walkę o utrzymanie i pewnie dalej by był, gdyby nie łut szczęścia w Białymstoku. Nieciecza nie jest twierdzą nie do zdobycia, skoro nawet Łęczna potrafiła zdobyć tam ostatnio trzy punkty.

W tym meczu Górnik musi, a Termalica, co najwyżej może. Ona swój cel na ten sezon już zrealizowała. Nad Niecieczą unosiło się widmo spadku i wszyscy się spodziewali, że to mecz z Górnikiem zadecyduje o dalszym losie beniaminka. Tymczasem Termalica wygrała z Jagiellonią i do sobotniego meczu przystąpi już bez jakiejkolwiek presji. Jeśli nie na polu sportowym, to charakterem Górnik musi zdominować przeciwnika.

Drugi warunek: Łęczna przegrywa ze Śląskiem

Tydzień temu cudem nazwalibyśmy każdy inny wynik, niż zwycięstwo Śląska. Wrocławianie przewyższają Łęczną w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła – mają lepszych piłkarzy, są w lepszej formie i przystąpią do spotkania w roli gospodarza. Nie byłoby żadnej przesłanki, która wskazywałaby, że Łęczna może pokusić się o niespodziankę. Nie, jako jeden z najgorszych zespołów w lidze.

Dziś jednak zastanawiamy się, czy cudem nie będzie zwycięstwo Śląska. Tydzień, a w zasadzie kilka dni, wystarczyło by wszystko wywróciło się do góry nogami. Ani Śląsk nie popadł w kryzys, ani Łęczna nie zaczęła grać wspaniale w piłkę. Nawet pogrom nad Podbeskidziem traktujmy z kategorii „raz do roku to i kura pierdnie”. Zmieniły się tylko okoliczności tego spotkania, które dla wielu faworyzują Łęczną.

Kluczowe pytanie brzmi, czemu Śląsk miałby zagrać dla Górnika Zabrze? Tak naprawdę nie miałby w tym żadnego interesu. Mało tego – niejedna osoba z Wrocławia ucieszyłaby się na wieść, że z ligi spada drużyna Jana Żurka. Niesnaski między fanami Śląska i Górnika nie są żadną tajemnicą i wielu sympatyków „Trójkolorowych” zastanawia się, czy to nie przełoży się bezpośrednio na dyspozycję piłkarzy Mariusza Rumaka w najbliższym spotkaniu.

Ale to chyba trochę na wyrost. Może jesteśmy naiwni, ale wierzymy, że piłkarze Śląska nie będą knuć, jak tu spuścić Górnika z ligi. Tym bardziej, że sobotni mecz nie jest wcale o pietruszkę. Wrocławianie wciąż mają szansę, aby awansować na 9 miejsce, zostając tym samym mistrzem strefy spadkowej. Mogą też jednak spaść w tabeli, nawet w przypadku remisu. A wiadomo, że im wyżej w tabeli, tym więcej wpada pieniędzy od Ekstraklasy, a tym samym premie szykują się większe. Wydaje nam się, że piłkarze Śląska bardziej zainteresowani będą swoimi portfelami, niż tym, czy w przyszłym sezonie Górnik Zabrze zagra w Ekstraklasie. Poza tym Mariusz Rumak nie wygląda na gościa, który pozwoliłby na taki numer, tym bardziej, że jest na etapie budowania drużyny i nie ma dla niego mniej ważnych meczów.

Wciąż uważamy, że bardziej prawdopodobne jest, aby Górnik spadł z ligi. Chcieliśmy jedynie pokazać, że sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak niektórzy ją przedstawiają. Na pewno nie ma mowy o żadnym cudzie. Ten to musi się zdarzyć w Hiszpanii, by Barcelona straciła mistrzostwo. Ale porażkę Łęcznej we Wrocławiu trudno będzie nawet nazwać niespodzianką. A Górnik w Niecieczy? No cóż, po meczu z Piastem z grudnia nic nie jest nas w stanie zaskoczyć.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments