Noty i cenzurki za mecz ze Śląskiem. Zagrali jak “Czerwone Diabły” w finale LM w 1999

Luq  -  19 października 2013 00:25
511

gornik_slask_1314
“Zagrał, zagrał jak za dawnych lat” – śpiewali kibice przy Roosevelta po wygranej w niesamowitych okolicznościach ze Śląskiem Wrocław. Styl gry Górnika pozostawiał jednak wiele do życzenia. Druga połowa, a zwłaszcza doliczony czas gry zdecydowanie przyćmił wszystko to, co działo się w 90 minutach.

Steinbors: 6+1 – Przy golach bez szans, kilka razy popisał się naprawdę dobrymi interwencjami. Przydałby mu się wreszcie mecz bez straty gola, ale za piątkowy mecz należą mu się brawa

Olkowski: 6+1 – Nie miał łatwego życia z Tomaszem Hołotą, który często “urywał” się naszemu obrońcy i groźnie podawał lub strzelał. W ataku jak zwykle biegał, ale niewiele z tego nie wynikało do ostatniej akcji meczu. To on wyprowadził piłkę, zagrał do środka w trudnej sytuacji, umożliwiając walkę Zacharze.

Pandża: 4+1 – Bardzo słaby występ reprezentanta Bośni i Hercegowiny. Często prokurował niebezpieczne sytuacje.  Nie upilnował Paixao przy pierwszym golu i nie “złapał” na spalonym Portugalczyka przy drugim trafieniu. W drugiej połowie było już lepiej, ale zaległości sporo do nadrobienia.

Szeweluchin: 4+1 – Widać brak zgrania z Pandżą, miał wiele problemów z szybkim napastnikiem wrocławian. Mógł zdobyć gola w pierwszej połowie, kiedy celnie główkował na bramkę Gikiewicza, który z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Na drugą połowę już nie wyszedł.

(Gancarczyk 46’): 6+1 – Od razu pokazał Paixao, że nie będzie się z nim patyczkował. Nie pozostawiał portugalskiemu napastnikowi ani metra miejsca. Przy golu Sobolewskiego to on dośrodkował do Kosznika.

Kosznik: 5+1 – Przegrał pojedynek główkowy z Hołotą przy pierwszym golu i ten zgrał do napastnika. Częściowo się zrehabilitował asystą przy trafieniu Sobolewskiego, gdy pięknie zgrał główką w polu karnym (bliźniacza akcja, gdy to on zawinił z Hołotą).

Nakoulma: 6+1 – “Prezes” jest najczęściej “łapanym” na spalonym zawodnikiem T-Mobile Ekstraklasy, co potwierdził w tym meczu. W drugiej połowie znacznie aktywny, ale znów trochę nieskuteczny. Najważniejszą akcję wykorzystał i został bohaterem.

Sobolewski: 7+1 – Walczył, walczył i jeszcze raz walczył. W początkowych minutach Kaźmierczak strasznie przestawiał naszych pomocników, wtedy nastąpiła roszada i pomocnika Śląska przejął “Sobol”. Od tego czasu skończyła się dominacja gości w środku pola. Radek zdobył kapitalnego gola, którego nie powstydziłby się Robin van Persie. Później zanotował jeszcze asystę przy trafieniu Iwana.

Mączyński: 6+1 – Wydaje się, że ciężko mu pogodzić zadania defensywne z ofensywnymi. Często dobrze odbiera, ale wtedy brakuje rozegrania. Gdy rozgrywa, jest dziura w obronie. Zmieniony w 78’. Solidny występ

(Iwan 78’): NS+1 – Wszedł i okazał się jednym z bohaterów. Miał jedną sytuację i z zimną krwią wykorzystał ją jak rasowy napastnik. Brawo!

Madej: 6+1 – Obok Zachary był bardzo aktywny w ataku. Przeprowadził sporo rajdów i potwierdził, że jego forma rośnie.

(Łuczak 87’ ): NS+1

Przybylski: 5+1 – Słabszy występ Mariusza. Dopiero w drugiej połowie zaczął grać na momentami na przyzwoitym poziomie. Nie potrafił jednak odnaleźć sobie miejsca.

Zachara: 6+1 – Jak zwykle zostawił serce i płuca na murawie. Agresywny i walczący, ale nie miał zbyt wielu okazji do strzałów. W ostatniej akcji meczu powalczył o piłkę w sytuacji, kiedy ta wydawała się już beznadziejna. Kapitalny pressing, po który piłka trafiła do “Prezesa”, który zdobył zwycięskiego gola.

Nasz komentarz: Zaczniemy od tego, że każdy z piłkarzy dostał notę +1 za heroiczną walkę do końca. Nasi piłkarze już się nauczyli, że bez względu na wynik gra się do ostatniego gwizdka arbitra. Nie ważna jakość gry i styl, za taką walkę kibice będą im zawsze dziękować. Nawet jeśli przegrają, ale zostawią na boisku serce, bo każdy fan zrozumie, że piłka nożna to sport i nie zawsze się wygrywa. O pierwszej połowie lepiej zapomnieć. Obrony nie ma co krytykować, bo trudno mówić o jakimkolwiek zgraniu. W drugiej Górnik był zdecydowanie lepszy od Śląska, a końcówka mówi sama za siebie. Brawa dla piłkarzy, sztabu szkoleniowego i kibiców, którzy głośnym dopingiem pokazywali, że wierzą do końca.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Dariusz Hermiesz/gornikzabrze.pl