
Górnik Zabrze pokonał Sandecję 2:0. Zabrzanie nie tylko zrehabilitowali się za ostatnią wpadkę, ale po raz pierwszy pokonali zespół z czołówki ligi. Pierwsze skrzypce w Górniku gra Łukasz Wolsztyński.
Loska: 6 - Nie miał zbyt dużo pracy, ale gdy zmuszony był do wysiłku - bardzo dobrze sobie radził. Jego pewność na boisku jest coraz większa i to widać.
Danch: 6 - Adam coraz śmielej gra na prawej obronie. Często z prawego skrzydła uczestniczył w naszych akcjach ofensywnych. Pewny występ naszego kapitana.
Kopacz: 6 - Do spółki z Suarezem wyłączył z gry Trochima, a to właśnie w nim upatrywaliśmy największe zagrożenie. Twardy i nieustępliwy zablokował dostęp do własnego pola karnego.
Suarez: 6 - Mogą podobać się jego wyskoki do piłki. Spora sztuka wygrać z nim walkę o futbolówkę. Ma na swoim koncie sporo odbiorów i bardzo często wyjaśniał sytuację i o to właśnie chodzi.
Kosznik: 6 - Krok po kroku wraca do swojej optymalnej dyspozycji. Często pojawiał się na lewym skrzydle, aby dośrodkowywać i stwarzać przewagę. Miał nawet kluczowe wrzutki, ale Angulo nie wykorzystał sytuacji. W obronie bez większych błędów.
Matuszek: 7 - Szymon w tym meczu pokazał, ile wart jest dla Górnika. Wygrywał sporo piłek, wygrał kluczową walkę o środek pola. Rywale musieli sporo się nakombinować, aby rozegrać przez środek pola. Zdecydowanie najbardziej niedoceniany piłkarz Górnika.
Wolsztyński: 9 - Eksplodował nam niczym wulkan w rundzie wiosennej. Trzy mecze - cztery gole robią wrażenie. Znakomity w ofensywie i coraz lepszy w defensywie. Już po kilku minutach tego spotkania było widać, że swoją energią ustrzeli kolejnego gola. Mecz zakończył z dubletem na koncie i wlał nadzieje na lepsze dni.
(82′ Ambrosiewicz): NS - Z przymrużeniem oka trener Brosz wpuścił Maćka, aby równie cudownym golem odpowiedział na drugie trafienie Wolsztyńskiego. Tym razem gola nie było, bo i założenia były inne, bardziej defensywne.
Plizga: 7 - Robił to, czego brakowało nam w poprzednich spotkaniach. Szybki, często wchodził w dryblingi. Zaliczył asystę przy pierwszym golu Wolsztyńskiego. Występ trochę chaotyczny, ale zdecydowanie na plus.
(79′ Arcon): NS - Widać, że chciał zmazać plamę sprzed tygodnia. Był aktywny, jednak zabrakło mu czasu.
Kurzawa: 6 - Ładnie operował piłką i był wyróżniającym się zawodnikiem. Może podobać się szczególnie rozprowadzenie piłki przez tego zawodnika. Nie boi się dalekich zagrań, a piłki praktycznie zawsze trafiały do adresata. To on zainicjował pierwszą akcję bramkową.
Angulo: 5 - Udana runda jesienna w jego wykonaniu sprawiła, że rywale skupiają się głównie na nim. Igor radzi sobie z tym ze zmiennym szczęściem. W dodatku zbyt głęboko cofał się po piłkę, dlatego praktycznie nie stwarzał zagrożenia. Występ bez fajerwerków, ale starał się otwierać drogę do bramki rywali, skutecznie przepychając przeciwników.
Ledecky: 4 - Jego występ to prawdziwa sinusoida. Pojawiał się i znikał. Nie można odmówić mu walki, ale musi być jeszcze bardziej aktywny - dokładnie tak, jak w momencie, gdy dostał wiadomość, że zaraz może opuścić boisko.
(63′ Wolniewicz): NS - Wszedł, aby podwoić szyki defensywne i spokojnie kontrolować losy meczu. Był tam, gdzie akurat wymagała tego sytuacja. Ze swoich zadań wywiązał się solidnie, jednak mało widoczny.
Podsumowanie: - Ten mecz powinien pokazać, ile Górnik jest warty - zapowiadał przed tym spotkaniem Marcin Brosz. Tymi słowami trener postawił na jedną kartę bardzo dużo. To jednak pokazuje wiarę naszego szkoleniowca w prowadzony przez siebie zespół. Górnik grał tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Walka, nieustępliwość i skuteczność - pozwoliły tego piątkowego wieczoru cieszyć się z kompletu punktów. Zabrzanie wysłali tym samym jasny sygnał do czołówki, że dopóki piłka w grze... Pierwsza liga to styl życia, dlatego wszystko jeszcze jest możliwe. Brawo!
Kogut meczu: Nazwanie Łukasza kogutem po piątkowym meczu to mimo wszystko za mało. Ze zwykłego koguta objawił nam się "Turbo Kogut" Łukasz Wolsztyński. To pokazuje jak długą i ciężką drogę trzeba przejść, aby stać się bohaterem Górnika Zabrze. Warto zwrócić uwagę, że w pewnym momencie rundy jesiennej znikł nam z radarów, aby grać w rezerwach. Miał trochę czasu na przemyślenia i wrócił, jako inny zawodnik, a runda wiosenna oraz gole zdobyte w meczach z Tychami i Sandecją to stadiony świata. Piłka go szuka, nie kalkuluje - tylko strzela. Łukasz oby tak dalej!
Skala not:
1 - kompromitująco
2 - fatalnie
3 - bardzo słabo
4 - słabo
5 - przeciętnie
6 - dobrze
7 - bardzo dobrze
8 - świetnie
9 - rewelacyjnie
10 - fenomenalnie (klasa światowa)
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






