Noty i cenzurki za mecz z Lechem. Dwie różne połowy i wielki kac

kamres  -  3 listopada 2013 20:34
491

pandza_lech_gornik_2013
Po odejściu trenera Adama Nawałki na ławce zastępował go Bogdan Zając. Wszyscy zadawali sobie pytanie: Jak zagra Górnik? Po świetnej pierwszej połowie, w której oddaliśmy 11 strzałów z czego aż 6 celnych, a siłą napędową byli skrzydłowi zabrzańskiego zespołu nic nie zapowiadało tak koszmarnego wyniku.

Steinbors: 6 – Najpierw ładnie wybronił trudny strzał Murawskiego, później Możdżenia i w końcu Linettego. Warto nadmienić, że wszystkie były bardzo dobrze mierzone, lecz Pavels był dziś w dobrej formie. Pierwsza bramka dla Lecha padła po błędzie liniowego, który nie zauważył, że Teodorczyk był na pozycji spalonej. Przy kolejnych trafieniach gospodarzy Steinbors również nie miał za wiele do powiedzenia.

Olkowski: 5 – Biegał do przodu, zaliczył kilka dośrodkowań oraz groźny strzał po podaniu Nakoulmy. W drugiej połowie jak reszta drużyny zagrał słabo. Mógł zachować się lepiej przy wyrównującej bramce, kiedy pozwolił na dośrodkowanie Teodorczykowi.
Pandża: 4 – W swoim występie niczym szczególnym się nie wyróżnił. Niestety kontuzja przywodziciela mięśnia uda uniemożliwiła mu dalszą grę w meczu. Kiedy skończy się fatum kontuzji środkowych obrońców?
(Gancarczyk 45′): 4 – Poziomem gry dostosował się do reszty kolegów z drużyny z drugiej połowy meczu. Nie dopuszczał do groźnych dośrodkowań w wykonaniu piłkarzy Lecha.

Wełnicki: 6 – Kontrolował grę i był pewnym punktem zabrzańskiej defensywy. Teodorczyk nie mógł rozwinąć w pełni swoich skrzydeł, nie licząc zdobytej przez niego bramki. Tomek wykazywał się spokojem w wielu akcjach ofensywnych Lecha i naprawiał błędy kolegów.
Kosznik: 6 – W pierwszej połowie biegał po skrzydle, aż miło. W 37. minucie meczu wybił piłkę z pola karnego, na którą czekało aż trzech piłkarzy poznańskiego Lecha. Parę minut później zaliczył kolejne ważne przejęcie futbolówki, po czym popędził pod bramkę poznaniaków, zagrał “klepkę” i oddał celny strzał z ostrego konta. Przy drugiej bramce dla Lecha nie pokrył odpowiednio Kamińskiego. Przy trzeciej również zza jego pleców wyskoczył Teodorczyk. To jednak były drobne błędy.

Nakoulma: 6 – Choć strzelił bramkę w pierwszej połowie meczu, to dobicie piłki po strzale Zachary było tylko formalnością. Niestety jego kolejne strzały były w większości niecelne. W 39. minucie meczu efektownie zagrał “piętką” do Olkowskiego. Później za mocno zagrał sobie piłkę do boku i nie wykorzystał sytuacji “sam na sam” z poznańskim bramkarzem, a piłkę z linii bramkowej zdążył wybić piłkarz Lecha. W drugiej połowie zgasł.
Sobolewski: 6 – W meczu robił swoje, przejmował piłkę i uprzykrzał życie piłkarzom Lecha.
Mączyński: 6 – Uczestniczył w pierwszej groźnej akcji stworzonej przez Górnika, zagrywając piłkę piętką, co otwarło naszym piłkarzom drogę do bramki. W pierwszej połowie popisał się umiejętnością przeglądu pola, gdzie bardzo dobrze rozciągał grę oraz miał kluczowe podania. Na swoim koncie zaliczył również jeden strzał, niestety niecelny. Chyba najlepszy gracz Górnika.
Madej: 6 – Poziomem gry dorównywał swoim kolegom na skrzydłach, co nie było dziś prostym zadaniem, biorąc pod uwagę pierwszą odsłonę meczu.
(Oziębała 78′): NS – Mógł lepiej zachować się w sytuacji z 83. minuty meczu, gdzie wystarczyło “przenieść” piłkę nad bramkarzem Lecha. To była sytuacja, która powinna zakończyć się golem na 2:2.

Przybylski: 6 – Zawodnik w spotkaniu z Lechem w końcu się przełamał i była to bardzo dobra pierwsza połowa w wykonaniu Mariusza. Zagrał ambitnie, a Górnik stwarzał wiele sytuacji podbramkowych. Bardzo groźnie uderzał na bramkę Lecha i szkoda, że nie trafił na 2:0. Druga połowa jak wszyscy, a na dodatek nie dał rady pokonać Gostomskiego w doliczonym czasie gry.

Zachara: 6 – Przy bramce dla Górnika zaliczył asystę i trzeba przyznać, że gdyby nie jego trudny strzał, Nakoulma nie miałby okazji wbić piłki do siatki. Jak zawsze wykonał masę ciężkiej pracy, a bieganie do bramkarza rywali mu się nie znudziło.
(Cupriak 81′): NS

Nasz komentarz: – “Stworzyliśmy sobie kilka stuprocentowych sytuacji” – mówił w przerwie Rafał Kosznik. Należało je wykorzystać, bowiem w drugiej odsłonie meczu Górnik zagrał już znacznie słabiej. Wróciły stare błędy. Po bardzo dobre pierwszej połowa z kilkoma świetnymi akcjami, które powinny zakończyć się podwyższeniem prowadzenia, znów była słaba druga odsłona. W pierwszej połowie aż miło patrzyło się na postawę naszej drużyny, bo grała momentami koncertowo. Zabrakło jednak skuteczności. Drugi gol z pewnością sprawiłby, że Lech już by się nie podniósł. W drugiej było znacznie gorzej w ofensywie, a “Kolejorz”, który zasłużył maksymalnie na jedno trafienie, strzelił trzy bramki. Najbardziej żal tej pierwszej, gdzie ewidentnie akcja powinna zostać przerwana ze względu na spalonego. Mając spotkanie pod kontrolą, zamiast wygrać 4:1, przegrywamy 1:3. Kac po meczu jest niesamowity…

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Grzegorz Dembiński/bulgarska.pl