Noty i cenzurki za mecz z Jagiellonią. Wskoczyli na wyższy level

Kaszpir  -  26 listopada 2017 14:24
4225

Górnik Zabrze pokonał aktualnych wicemistrzów Polski w sumie dosyć pewnie. Początek spotkania należał do gości, przez pierwsze 20-25 min. gra Górnika wyglądała dosyć chaotycznie. Można było zacząć zdawać sobie pytanie (mając w pamięci wcześniejszą porażkę z Legią) czy czasami nie nadchodzi lekki kryzys. Nic z tych rzeczy, od połowy pierwszej części podopieczni Marcina Brosza zaczęli wchodzić na swój level. Z upływem czasu gra zabrzan wyglądała już tylko lepiej, dlatego nie może dziwić pewne zwycięstwo nad Jagiellonią. 

Tomasz Loska: 5 – Tomek nie został poddany takiej próbie, jak przed tygodniem na Łazienkowskiej. Przy pierwszej bramce mógł zachować się nieco lepiej, co zresztą sam przyznawał po meczu. Musiałby jednak czytać przyszłość, bo chyba nikt nie spodziewał się, że “Kurzi” będzie miał takie problemy z wybiciem piłki. Przez cały mecz nie miał wiele pracy, ale każda jego interwencja była z wielkim wyczuciem. Koledzy na pewno dobrze się czują, mając ta pewny punkt za plecami. 
Ocena czytelników: 7

Adam Wolniewicz: 7 – Widać, że rywale nastawiają się na niego i swoje akcje starali przeprowadzać naszą prawą stroną. Adam miał duże problemy z ich powstrzymywaniem. Przy akcjach ofensywnych, kiedy wydaje się, że Wolniewicz ma bliżej do piłki niż przeciwnik i powinien pierwszy skutecznie ją zagrać, brak zdecydowania decyduje o tym, że tak się nie dzieje. W drugiej części prawy obrońca dwa razy zatrzymał przeciwników, a mogły się z tego rozwinąć groźne akcje. Często jego pozycje ubezpieczał Wieteska, z kolei Adam schodził do środka. 
Ocena czytelników: 7

Dani Suarez: 7 – Stoper Górnika podobnie jak większość zawodników miał dobre i gorsze momenty. Tych drugich było jednak niewiele, sporo wygranych indywidualnych pojedynków. Starał się dokładnie wyprowadzać piłkę sprzed pola karnego, a kiedy trzeba było wybijał bez zbędnej zabawy. Często korzystał z dobrym skutkiem ze swojego atutu – gry wślizgami. Grał na sporym pograniczu. Jedyny minus na jego koncie to moment, w którym dał się wyprzedzić Sheridanowi i Szkot mógł strzelić bramkę.
Ocena czytelników: 7

Mateusz Wieteska: 5 – Bardzo aktywny przy stałych fragmentach gry, kilka razy doszedł do piłki w polu karnym przeciwnika, brakowało jednak sporo precyzji. W obronie dobre interwencje przeplatał takimi, kiedy był np. wkręcony w ziemię przez zawodnika gości. Błąd za błędem w pierwszych 30 minutach spotkania, jak nie złe ustawienie, to główka pod nogi rywala. Współwinny pierwszej bramki bo również trochę za pasywnie czekał. W wyjściach ofensywnych, to co głowa, to piłka leciała wysoko wysoko nad bramką. 
Ocena czytelników: 6

Michał Koj: 9 – Powiedzieć, że był to świetny mecz w wykonaniu lewego obrońcy to nic nie powiedzieć. Michał był wszędzie: w obronie, na skrzydle, przechwytywał piłki, asystował. Niemal też zdobył gola. Był tego bardzo bliski dwa razy. W przeciągu całego meczu bardzo szukał tego gola. Przy drugiej bramce dla Górnika, wydawało się nawet, że to Koj wpakował piłkę do siatki, jednak powtórki pokazały, że zrobił to obrońca gości. Niemniej jednak były to fantastyczne zawody w wykonaniu naszego defensora. Wizytówką Michała w tym meczu była akcja, w której znakomicie odzyskał piłkę przed własnym polem karnym, następnie błyskawicznie i niezwykle precyzyjnie obsłużył długim podaniem Igora Angulo. Fizycznie wygląda bardzo dobrze i o tym już wiedzieliśmy od dawna, ale taka piłka penetrująca boisko pokazała, że ciężka praca przynosi efekty. Brawo!
Ocena czytelników: 8

Szymon Matuszek:  7 – Podobnie jak cały zespół miał słabszy fragment gry na początku, zaliczył wtedy puste przeloty obok piłki. Później wyglądało to już tylko lepiej, naprawdę wiele razy znakomicie czytał zagrania przeciwników. Sporo dobrych zagrań rozpoczynających akcje ofensywne. Najważniejsza to wygrana walka w środku pola, bo tego brakowało w ostatnim meczu. Pełni rolę kapitana i nie ma dla niego straconych piłek pokazał to przy nieuznanym golu, gdy pazernie poszedł na futbolówkę, choć wydawało się, że Kelemen już ją ma.
Ocena czytelników: 7

Szymon Żurkowski:  7 – Mało widoczny w pierwszej części, jedno dobre wejście, to trochę za mało. W przeciwieństwie do innych zawodników Szymon potrzebował nieco więcej czasu, by wskoczyć na właściwe tory. Drugie 45. minut to już “Zupa”, do jakiego się przyzwyczailiśmy, kiedy wreszcie oglądaliśmy próbę strzału w wykonaniu młodego pomocnika. Rozpoczynał wiele akcji, dobrze współpracował z Kądziorem oraz Angulo, co o mało nie zaowocowało kolejnymi bramkami. 
Ocena czytelników: 7

Damian Kądzior: 9 – Znakomity występ kadrowicza Adama Nawałki. Wrócił do dobrej dyspozycji, szukał gry po obu stronach boiska, próbował także uderzać. To po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Igor Angulo zdobył wyrównującą bramkę. Miał swój wkład także przy kolejnej bramce, kiedy to po faulu właśnie na nim, Kurzawa dośrodkował na głowę Wlazły. Świetnie się czuł w kombinacyjnych akcjach z partnerami z zespołu. Drugą połową spotkania zasłużył zdecydowanie na miarę najlepszego występu Damiana odkąd pojawił się w klubie. 
Ocena czytelników: 8

Rafał Kurzawa:  7 – Czemu Rafał nie wybił piłki przy bramce dla Jagiellonii? To wie tylko on sam. Dosyć długo nie był tym Kurzawą do jakiego nas przyzwyczaił, z upływem minut wszystko jednak wracało do normy. Przy drugiej bramce dla Górnika, tak dośrodkował, że Wlazło dwukrotnie dobijał piłkę do własnej bramki, aż w końcu zrobił to skutecznie.
Ocena czytelników: 7

Łukasz Wolsztyński: 8 – Łukasz pierwszą część spotkania rozpoczął od dobrego podania do Angulo i gdyby ten zachował się lepiej, Wolsztyński mógł mieć asystę. Później kilka nerwowych decyzji. Po zmianie stron zaczęło to funkcjonować tak jak powinno, choć w akcji po której Angulo zdobył gola nieuznanego przez sędziego, to właśnie Łukasz “spalił” akcję. Przez cały mecz walczył z obrońcami rywali starając się robić miejsce Angulo. Widać, że zdecydowanie łatwiej się gra w ofensywie, gdy silny “Wolsztyn” jest na boisku. Łukasz wyrasta trochę na mało docenianego piłkarza przez media. Każda akcja przechodzi przez niego, robi sporo szumu we wszystkich strefach boiska. Jego waleczność i technika, są godne podziwu. Łukasz bardzo chce, czasem ma pecha, czasem to koeldzy zmarnują sytuację, ale jedno trzeba przyznać Łukasz to w tej chwili jeden z liderów gry ofensywnej. 
Ocena czytelników: 7

Igor Angulo: 9 – Na początku spotkania mniej widoczny, po kwadransie miał sytuację, w której powinien zachować więcej zimnej krwi. Potem wszystko wróciło do normy. Bramka wyrównująca po znakomitym uderzeniu głową, oraz gol zamykający mecz. AnGOLo po znakomitym podaniu Koja, ze spokojem minął Kelemena i umieścił piłkę w siatce. Był jeszcze gol zabrany przez VAR (dodajmy, że słusznie), ale nic to, kolejny raz Hiszpan udowodnił swoją zabójczą skuteczność.
Ocena czytelników: 10

Zmiany:

Dominik Lasik (w miejsce Igora Angulo w 90′): NS – Grał zbyt krótko. Wejście na murawie jest sygnałem dla Dominika, aby nadal pracować, a następna szansa przyjdzie niedługo i być może na więcej minut niż ostatnie 3.

Krzysztof Kiklaisz (w miejsce Łukasza Wolsztyńskiego w 90′ ): NS – Grał zbyt krótko.

Kogut meczu: Do koguta meczu zdecydowanie wysuwały się trzy kandydatury: Igora Angulo, Damiana Kądziora oraz Michała Koja. Zdecydowaliśmy się na tego ostatniego z wymienionych. Dlaczego Michał? Ponieważ był to jedyny zawodnik, który od początku do samego końca, miał niemal tylko udane zagrania. Nie było w jego grze przestojów, czy jakiś rażących w oczy błędów. Wręcz przeciwnie, raz po raz mogliśmy go oglądać harującego zarówno z przodu jak i przed własnym polem karnym. Znakomite odbiory, piękna asysta, zabrakło tylko bramki, choć było tak blisko. Nikt inny, nie zasłużył tak bardzo na gola w tym meczu, jak lewy obrońca. Widać, że Koju idzie do boju!

Nasz komentarz: Górnik Zabrze dał szybka odpowiedź na minimalna porażkę w Warszawie. Wysłał tym samym sygnał do wszystkich, którzy mogliby zacząć myśleć, że w końcu dopadła podopiecznych Marcina Brosza jakaś zadyszka. Postawa zespołu w spotkaniu z Jagiellonia, nie pozostawia żadnych wątpliwości co do jakości sportowo-fizyczno-mentalnej. Pomimo słabszego początku, kiedy to Jagiellonia narzuciła warunki gry, zabrzanie szybko dostosowali się najpierw do tego, by stopniowo przejmować kontrolę nad wydarzeniami. Dość powiedzieć, że po przerwie wicemistrzowie Polski, nie byli już w stanie postawić się zabrzańskiej maszynie. Czekamy na kolejnych rywali.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl