Noty i cenzurki za mecz z Jagiellonią. O trzech takich, co podarowali “Jadze” jeden punkt

kamres  -  30 marca 2014 22:13
557

druzyna_gornik_jagiellonia_1314
“Zabrze czeka, my czekamy, kiedy w końcu coś wygramy” – śpiewała “Torcida” przed rozpoczęciem spotkania z Jagiellonią. Piłkarze, choć prowadzili 3:0, nie zdołali dowieźć zwycięstwa do końca i tym samym Górnik pozostaje bez wygranej w 2014 roku. Zawiniły trzy osoby…

Kasprzik: 4 – “Dublet” naszego bramkarza. Nie dość, że podarował bramkę Jagiellonii, to jeszcze wyłączył z gry Bartosza Iwana. W ostatnich tygodniach dobitnie potwierdza, że jest słaby i nie zmieni tego sytuacja z drugiej połowy, kiedy wygrał pojedynek “sam na sam” z Plizgą.

Olkowski: 4 – Piłkarski kryminał! Inaczej nie można nazwać sprokurowanego rzutu karnego w drugiej połowie. Szkoda, bo ta sytuacja rzuca cień na występ Olkowskiego, który prezentował się naprawdę nieźle w ofensywie.

Pandża: 4 – Gdyby w piłce nożnej futbolówka była tylko w powietrzu, Pandża byłby klasowym obrońcą. A tak niestety trzeba czasami zagrać nogą, co nie jest jego najmocniejszą stroną. Nie można go winić za rzut karny, bo był on “z kosmosu”.

Łukasiewicz: 6 – Podkreślaliśmy to przy okazji ostatnich meczów, ale napiszemy jeszcze raz: Antek odżył, gdy do klubu przyszedł Robert Warzycha. Kolejny pewny występ naszego defensora.

Kosznik: 6 – W pierwszej połowie miał wiele szans na dokładne dośrodkowanie z rzutu rożnego, jednak stałe fragmenty gry nie były dzisiaj jego mocną stroną. O wiele więcej zagrożenia stwarzał po wrzutkach z gry, asystując nawet przy bramce Iwana. Dobrze radził sobie także w obronie.

Sobolewski: 6 – Pierwsza połowa Radka to klasa sama w sobie. Dużo przechwytów, kapitalne rozgrywanie oraz bramka. W drugiej części nie grał już na tak wysokim pułapie, ale cały występ można ocenić na bardzo duży plus.

Łuczak: 4 – Pozycja defensywnego pomocnika nie za bardzo mu służyła.
(Drewniak 58′): NS 
– Wszedł aby uporządkować grę w środkowej strefie boiska. Nie można powiedzieć, że swoim wejściem pomógł naszej drużynie – tradycyjnie.

Nakoulma: 7 – Chyba najlepszy mecz Burkińczyka w tym roku. Grał na poziomie klasy światowej, ale brakuje mu skuteczności i może trochę szczęścia. Dwa razy poprzeczka i raz słupek…

Jeż: 7 – Jego bardzo dobre podanie w pole karne pozwoliło oddać dobry strzał Oziębale, który zdobył bramkę na 1:0. Kolejna asysta Jeża to 28. minuta spotkania, kiedy wyłożył piłkę Sobolewskiemu, a kapitan strzelił ładnego gola. W 35. minucie spotkania Robertowi zrobiło się trochę żal i sam chciał zdobyć bramkę, jego strzał głową niestety był minimalnie niecelny. Dobrze dośrodkowywał piłkę z rzutu rożnych. To był jego najlepszy mecz w sezonie.
(Madej 65′): NS – Po jego wejściu Górnik odzyskał wigor i znów atakował. Łukasz niczym szczególnym jednak się nie wyróżnił.

Oziębała: 6 – Otworzył wynik spotkania swoim strzałem w lewy róg bramki Jagiellonii. Krzysztof Baran nie sięgnął piłki. Nie licząc gola, w swoim stylu słabe akcje i zagrania przeplatał dobrymi.

Iwan: 6 – Miał doskonałą sytuację, aby zdobyć bramkę na 1:0, ale futbolówka po jego strzale głową zatrzepotała w siatce… bocznej. Na szczęście sztuka ta udała się w 33. minucie meczu, kiedy bramkarz Jagiellonii po raz trzeci musiał wyjąc piłkę z siatki. W 42. minucie piłkarz musiał opuścić murawę z powodu bliskiego spotkania z pięściami Kasprzika. Wielka szkoda, bo “Ajwen” jest wiosną czołowym naszym piłkarzem, a murawę musiał opuścić na noszach i udać się do szpitala. Pierwsze informacje mówią o wstrząsie mózgu.

(Zachara 45′): 4 – Jego powrót na murawę był zbyt szybki. Zrobił niewiele dobrego, a “piłkę meczową” miał w ostatniej akcji. Uderzył nieczysto. Przetarcie przed dalszą częścią sezonu ma zaliczone.

Nasz Komentarz: – Niewiele po ponad 30 minutach było 3:0, a i tak był to niski wymiar kary, bo zabrzanie grali koncertowo. Kibice nie mogli uwierzyć, jak dużą metamorfozę przeszedł nasz zespół po katastrofie w Pucharze Polski w środku tygodnia. Podobać się mogła wymienność pozycji, gra z polotem i radość z gry, czyli to, czego nie oglądaliśmy w tym roku.

Zremisowaliśmy przez trzy osoby: Grzegorza Kasprzika, Pawła Olkowskiego i sędziego Pawła Raczkowskiego. Każdy z nich dołożył swoją “cegłę” do punkt zdobytego przez Jagiellonię:

1. Fatalna decyzja naszego golkipera “podcięła skrzydła” drużynie. Podarowanie bramki rywalom i odesłanie do szpitala Iwana. Bramkarz jest jak saper, a Kasprzik w tej rundzie wyleciałby w powietrze już kilka razy. Jego błędy może nie są rażące, ale swoimi interwencjami drużynie nie pomaga.

2. Faul Olkowskiego w takim miejscu pola karnego to bezwzględna głupota. Paweł od początku prezentował się słabo w defensywie i myślami chyba raczej jest już za zachodnią granicą. Takie błędy nie przechodzą płazem nawet juniorom!

3. Sędzia ze stolicy. Wyglądało to, co najmniej jak na meczu A-klasy. To na “klepiskach” jakichś wiosek zawodnicy krzyczą i “padają” w “szesnastce”, licząc na “drukowanego” karnego. Paweł Raczkowski zadziałał w tym wypadku jak “HP Color LaserJet Enterprise 500 M575f”. 

Wściekłość po takim meczu jest bardzo duża, ale jest też wiara na lepsze jutro. Coś odrobinę drgnęło, jednak z taką postawą w defensywie trudno będzie o zwycięstwa. Widać też ogromny problem w drużynie w sferze mentalnej, bo przez 15-20 minut piłkarze na boisku niemal stali. Mimo wszystko, pierwsza połowa, do interwencji Kasprzika, była najlepszą w 2014 roku. Cały czas jest niepokój, że stanie się katastrofa i wypadniemy poza pierwszą ósemkę.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl