Noty i cenzurki za mecz w Grudziądzu. Górnik z siłą rażenia i kompletem punktów!

Milo  -  11 września 2016 19:17
0
809

noty_i_cenzurki2

Górnik po dwutygodniowej przerwie w lidze udał się do Grudziądza. Mając w pamięci wyniki poprzednich meczów wyjazdowych można było po prostu zacząć się obawiać tego spotkania. Trzeba przyznać, że ten mecz mógł się różnie zakończyć, ale to przecież nie styl i gra idzie w świat, ale rezultat po końcowym gwizdku arbitra.

Kasprzik: 7 – Bronił jak w transie, a rywale łapali się za głowy. Jeśli utrzyma taką formę, trener Brosz nie ma podstaw, by pozbawić go miejsca w składzie. Grzegorz pokazał, że sprawy pozaboiskowe na boisku są poza nim. Aż strach pomyśleć jakby to się skończyło, gdyby nie jego fenomenalne interwencje.

Ambrosiewicz: 4 – Zagrał na prawej obronie. Miał kilka udanych interwencji, ale to właśnie z jego strony rywale wjeżdżali sobie w nasze pole karne. Czasami zbyt łatwo radzili sobie z nim pomocnicy Olimpii, a jemu samemu brakowało wsparcia kolegów. Zbytnio nie przyłączał się do ataków.

Kopacz: 6 – Na początku przytrafiła mu się niepotrzebna strata, która mogła mieć spore konsekwencje. Przy straconym golu zabrakło mu centymetrów, by zablokować strzał Angielskiego. Został cichym bohaterem końcówki meczu, gdzie broniliśmy się całą drużyną w polu karnym. Bartek czyścił wszystko jak leci broniąc dostępu do własnej bramki.

Danch: 5 – Adam miał lepsze i słabsze momenty w grze. Przy straconym golu przegrał kluczową główkę w pojedynku z Michalikem. Trzeba mu oddać, że zaliczył asystę drugiego stopnia przy drugiej bramce. W końcówce spotkania dobrze do spółki z Kopaczem zamurowali środek defensywy. Solidny występ.

Kurzawa: 4 – W defensywie miał spore przestoje, „z tej mąki chleba raczej nie będzie”. Rafał zawsze braki w grze obronnej nadrabia z kolei w ofensywie, ale na tym polu też bywało już lepiej niż w Grudziądzu. Ogólnie Kurzawa traci na tym, że musi grać na lewej obronie i traci na tym cały zespół. Przy straconym golu zabrakło mu pazerności na piłkę.

Wolniewicz: 4 – Ukrył się w tłumie, tak można najkorzystniej określić występ Adama. Zbyt łatwo dawał się ogrywać, a dodatkowo brakowało zagrań do przodu. Grał zbyt asekuracyjnie przez to był niewidoczny.

Nowak: NS – Ustawiony był w środku pola, ale szybko z Wolniewiczem przegrali walkę w środku pola. Pokazał kilka ciekawych zagrań, ale boisko na noszach opuścił jeszcze przed przerwą. Oby to nie było nic poważnego..
(35′ Skrzypczak): 4 – „Skrzyypa”, „Skrzyypa” było słychać z ławki rezerwowych średnio co dwie minuty. W pewnym momencie na boisku było trzech nominalnych środkowych napastników, a Szymon sprawiał wrażenie zabłąkanego. Widać było, że założenia miał bardziej defensywne, ale bronienie to nie jest jego mocna strona.

Matuszek: 4  – Zagrał na prawej stronie pomocy, ale wielkiej kariery na tej pozycji mu nie wróżymy. Jego współpraca z Ambrosiewiczem w defensywie pozostawiała sporo do życzenia. W ofensywie kilka razy próbował się pokazywać, ale czegoś brakowało.

Plizga: 6 – Dawid utrzymuje swój poziom. Starał się konstruować akcje, i dośrodkowywać. Plizga do spółki z Angulo oraz Ledeckim mogą jeszcze zwojować nie jeden mecz. Zaliczył asystę przy pierwszym strzelonym golu. Został zmieniony dość niespodziewanie.
(60′ Przybylski): NS – Wejście Mariusza miało uszczelnić i uspokoić nasz środek pola. Do spółki z Danchem odebrali piłkę, dzięki czemu rozpoczęła się druga bramkowa akcja.

Ledecky: 7 – Mógł podobać się w tym meczu Czech. Udowodnił, że z miejsca jest gotowy do gry i wcale nie potrzebuje czasu, aby dojść do odpowiedniej dyspozycji. Bramka w debiucie oraz solidny występ pozwala wierzyć, że wkrótce zapomnimy o nieskuteczności naszego ataku.
(79′ Szeweluchin): NS – Pojawił się na boisku, aby podwoić szeregi defensywne w końcówce meczu i plan został zrealizowany.

Angulo: 7 – Hiszpan znakomicie wkomponował się w zespół. Wyraźnie lepiej mu się gra, gdy ma wsparcie w linii ataku. Szukał kombinacyjnych akcji, a przy golu znalazł się tam, gdzie być powinien każdy rasowy snajper. Co ciekawe, sam rozegrał swoją akcje bramkową podając do Plizgi, a po kilkunastu sekundach znakomicie zamykając dośrodkowanie naszego pomocnika. Dwa gole w dwóch ostatnich meczach – wyraźnie się rozkręca.

Nasz Komentarz:Jadąc do Grudziądza zastanawialiśmy się, czy dwa tygodnie to odpowiednio dużo czasu by odmienić drużynę, która w dotychczasowych meczach wyjazdowych po prostu zbierała „bęcki”. Odmienić przede wszystkim pod kątem wyniku, bo przecież za styl dodatkowych punktów się nie przyznaje. Choć Górnik w tym spotkaniu wcale nie grał widowiskowej piłki zrobił to, czego nie udało mu się dokonać od grudnia zeszłego roku, czyli po prostu.. wygrać mecz w delegacji. Co może cieszyć, dwa trafienia naszego nowego duetu napastników Ledecky – Angulo. Jeśli obaj zawodnicy utrzymają przede wszystkim skuteczność w następnych spotkaniach, kibice o Gergelu bardzo szybko zapomną. Ciężko nam przypomnieć sobie mecz, w którym zagraliśmy na dwóch środkowych napastników w dodatku z takim piorunującym efektem.

Nasza defensywa szczególnie pod koniec pierwszej połowy i początku drugiej części spotkania istniała tylko teoretycznie, bo w praktyce po prostu jej nie było. Piłkarze gospodarzy wchodzili w nasze pole karne niczym „dzik w żołędzie”, a zdecydowanie najmniejszym wymiarem kary był jeden stracony gol wobec całkowitej bierności naszych zawodników. Ten mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć, gdyby nie fenomenalne interwencje Kasprzika, a także nieskuteczności gospodarzy, którzy pudłowali znakomite sytuacje na potęgę. 

Marcin Brosz mimo zwycięstwa ma nad czym myśleć szczególnie, bo takie przestoje w defensywie przytrafiać się nie mogą. Upragnione zwycięstwo dało nam spory oddech. Po tej kolejce wydostaliśmy się ze strefy spadkowej, ale jest szansa na doskoczenie do rywali z środka tabeli, bo już w środę gramy zaległy mecz z Kluczborkiem. Jedno jest pewne, utrzymanie zapewniasz sobie na własnym stadionie, ale awans na boiskach rywali. Zabrzanie pokazali, że potrafią przywieźć komplet punktów z dalekiego wyjazdu.

PS. Przyznamy, że już powoli zapominaliśmy o smaku wygranego meczu w delegacji. Na szczęście nasi piłkarze tego dnia stanęli na wysokości zadania i mogliśmy w dobrych humorach wracać do Zabrza. Ponad 850 km zrobione w ciągu jednego dnia zostały wszystkim wyjazdowiczom wynagrodzone. Dziękujemy i chcemy więcej!

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments