Noty i cenzurki po meczu z Cracovią: Nie udawali Greka. Wejście Smoka

Kaszpir  -  8 marca 2020 14:17
5508

Górnik Zabrze odniósł piąte domowe zwycięstwo z rzędu. Po poprzedniej wygranej przy Roosevelta (3:1 z Pogonią), Marcin Brosz mówił, że zawodnicy wiedzieli po co wyszli na boisko. W piątek, podczas meczu z Cracovią odnosiliśmy podobne wrażenie, ale tutaj bardziej nasuwało nam się odniesienie do przysłowia, że nie udawali Greka. Tym bardziej, że to właśnie przedstawiciel Hellady wiódł pierwsze skrzypce na boisku, czym zaskarbił sobie uznanie wśród kibiców. To właśnie jego poświęcenie trener Górnika przedstawił jako obraz całego zespołu, który w piątek pokonał Cracovię.

  • Martin Chudy – 5 – Przy obu golach mógł chyba zrobić coś więcej. Nie brakowało interwencji ratujących zespół przed kolejnymi stratami, ale było też kilka niepewnych zachowań.
  • Erik Janża – 6 – Pierwszy gol dla Cracovii obciąża też konto Erika, kiedy uciekł mu z jego strony Wdowiak. Później było już zdecydowanie lepiej, szczególnie jeśli chodzi o grę ofensywną. Janża po wejściu na boisko Koja, został przesunięty nieco wyżej. Janża był blisko zdobycia gola, ale ostatecznie piłkę po jego strzale do bramki skierował Jimenez.
  • Paweł Bochniewicz – 6 – Uprzedzał rywali, dobrze wyprowadzał piłkę dokładnymi podaniami – robi to najlepiej z całej formacji defensywnej. Tradycyjnie dobra gra głową.
  • Przemysław Wiśniewski – 6 – Przy pierwszym golu nie przeciął dogrania do Lopesa. Wiśnia coraz częściej popisuje się wyjściami z piłką na połowę rywali. W pewnym momencie baliśmy się czy zdrowotnie podoła trudom grania co trzy dni, a za chwilę Przemek gnał gdzieś skrzydłem pod szesnastkę Cracovii. 
  • Stavros Vasilantonopoulos – 8 – Nota byłaby jeszcze wyższa, ale to Grekowi uciekł w 4 min Lopes, wyprowadzając “pasy” na prowadzenie. Później oglądaliśmy znakomite zawody w wykonaniu Vasila. Świetnie odnajdywał się w ofensywnych wejściach, czego ukoronowaniem gol na wagę zwycięstwa. Mocno poturbowany, ale jednak dotrwał do ostatniego gwizdka arbitra.
  • Alasana Manneh – 7 – Początek meczu dyskretny, ale już końcówka pierwszej części to niezłe momenty Alasany. Walczył o piłkę w środku pola, dobrze ją rozgrywał, pokusił się też o strzał. Po zmianie stron potwierdził dobrą dyspozycję.
  • Roman Prochazka – 5 – Przy pierwszym golu dla Cracovii zbyt łatwo dał się ograć przy linii bocznej. Wciąż nie pokazuje swojego potencjału, chociaż powoli, z meczu na mecz wygląda lepiej. W końcówce dobre uderzenie z dystansu.
  • Jesus Jimenez – 8 – Zainicjował akcję, która zakończyła się golem wyrównującym, zresztą autorstwa Jesusa. Piękne dogranie do Vasila w pole karne, przy bramce nr. 3 dla Górnika. Dobra gra + gol i asysta, oby tak dalej.
  • Erik Jirka – 7 –  Już na samym początku po jego przechwycie Wolsztyński miał szansę na zdobycie gola. Tradycyjnie sporo szarpał, no i ten gol. Bomba Erika może kandydować spokojnie do bramki kolejki.
  • Łukasz Wolsztyński – 5 – Najpierw nie wykorzystał znakomitej okazji, kiedy znalazł się praktycznie sam na sam z Peskovićem. Przy golu wyrównującym dla Górnika, to własnie Wolsztyn z Jimenezem rozprowadzili piłkę, dogrywając ją na prawo do Angulo. Niestety Łukasz z powodu urazu musiał przedwcześnie opuści murawę. 
  • Igor Angulo – 5 – Nieco w cieniu innych zawodników, ale miał wielki udział przy pierwszym golu dla zabrzan. Igor zaliczył wówczas asystę II stopnia. Podejmował próby pokonania Peskovića, ale w piątek piłka po jego strzałach drogi do bramki rywali nie odnalazła.

Zmiennicy:

  • Michał Koj (od 33′ za Wolsztyńskiego) – 4 – Wszedł na boisko już po trzydziestu minutach, na skutek urazu Wolsztyńskiego. Zostawił sporo zdrowia na boisku, ale widać było w jego poczynaniach sporo niepewności. Przegrał główkowy pojedynek z Helikiem, po którego uderzeniu piłka po raz drugi wpadła do bramki Górnika.
  • Giorgios Giakoumakis (od 55′ za Janżę) – 5 – Drugi z Greków potwierdził jedną z opinii, że gra twardo i na boisku nie odpuszcza.
  • Szymon Matuszek (od 79′ za Manneha) – NS – Grał zbyt krótko

Kogut meczu: Stavros Vasilantonopoulos. Krew, pot i łzy… szczęścia po końcowym gwizdku. No może tych łez na twarzy Vasila jeszcze nie było, ale jego debiut w Górniku można uznać za prawdziwe Wejście Smoka. Grek do prezentowanej jakości, dołożył niesamowitą ambicję i hart ducha, a przecież przez rywali był traktowany bez pardonu. Tu znów przychodzą nam na myśl słowa Marcina Brosz, który po meczu trochę humorystycznie mówił o Greku: “Poobijany ciągle leciała mu krew, ale nie można go było zdjąć z boiska”. Vasil tym występem ,z pewnością kupił serca wielu zabrzańskich kibiców.

Skala not:

1 – kompromitująco
2 – fatalnie
3 – bardzo słabo
4 – słabo
5 – przeciętnie
6 – dobrze
7 – bardzo dobrze
8 – świetnie
9 – rewelacyjnie
10 – fenomenalnie (klasa światowa)

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl