Nie narzekają, nie komentują i wierzą w siebie

0
4480

Górnik Zabrze w przeciągu dwóch tygodni rozegrał już cztery mecze o stawkę. Podopieczni Marcina Brosza w tym czasie uzyskali awans do drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy, a także zdobyli punkt - grając "młodzieżówką" - z Koroną Kielce. W czwartek, "Trójkolorowi" ulegli słowackiemu AS Trenčín 0:1, czeka ich zatem ciężkie zadanie w rewanżu. Co warte podkreślenia, w każdej niemal wypowiedzi, żaden z piłkarzy Górnika nie próbuje szukać tanich wymówek (wirus, czy coś tam takiego), nie zwala winy na arbitrów (chociaż podstawy by były) i co najważniejsze zawodnicy ze spokojem i wiarą wypowiadają się na temat szans w dwumeczu ze Słowakami. Nie inaczej jest w przypadku Tomasza Loski, który na początku sezonu jest prawdziwą ostoją w bramce Górnika. No to prześledźmy jak po meczu z AS Trenčín, odpowiadał na pytania dziennikarzy popularny "Gienek".

Przebieg meczu - niedosyt i wiara przed rewanżem

 - Mieliśmy kilka dobrych sytuacji, powinniśmy coś strzelić dlatego czujemy spory niedosyt. Zawsze chcemy grać "na zero" z tyłu. Szkoda, że straciliśmy bramkę u siebie, to jest mecz pucharowy. Nie stawia nas to w komfortowej sytuacji przed rewanżem, ale jest w nas duża wiara. Będziemy chcieli wszystkim udowodnić i sobie samym, że już w Zabrzu powinniśmy wyjść zwycięsko z tego meczu.

Okazje dla rywali - to nie okazja

 - Słowacy mieli jedną okazję i ją wykorzystali ta, przy której obroniłem nogami... to nie była sytuacja. Wracając do gola, skróciłem kąt, piłka przeszła tuż obok rękawicy. Było zbyt blisko, aby szybciej wykonać ruch i zabrakło też szczęścia.

Spalony (?) Angulo - no comment

 - Decyzji sędziego nie mam zamiaru komentować, każdy ma pogląd na tę sytuację, ale o tym mówić nie będę.

Rotacja składem - żaden problem

 - Zestawienie obrony to decyzja trenera, mnie to w żadnym stopniu nie przeszkadza. Fajnie, że trener może rotować składem, a mamy przecież młodą kadrę. W poprzednim sezonie słyszało się, że mamy krótką ławkę rezerwowych i przez to małe pole manewru. Jak widać, możemy zagrać na dwa składy i nie ma z tym większego problemu. Każdy zawodnik ma swoje miejsce w formacji defensywnej i dobrze wywiązują się z tej roli. Ja robię swoją robotę, staram się chłopakom pomagać. 

Maraton meczowy - cieszę się

 - Gramy co trzy dni, ale jest to lepsze niż monotonne trenowanie. Cieszę się z tego powodu, lepiej by było, gdybyśmy jeszcze wygrywali te spotkania.

Jak więc widać duch w drużynie nie ginie. Zespół jest skoncentrowany na swoich zadaniach i ciężkiej pracy. Z pewnością wiele w tym sezonie będzie problemów, ale nie zabraknie też radosnych momentów. Dlatego piłkarze Marcina Brosza nie raz i nie dwa będą schodzić z boiska - nawet po porażkach - przy brawach kibiców, co miało miejsce choćby w czwartkowy wieczór.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

 

0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze