Moim marzeniem jest piętnasty tytuł mistrza kraju

W.  -  19 kwietnia 2019 11:56
1896

W czwartek w sklepiku kibica mieszczącym się w pasażu Areny Zabrze odbyła się uroczysta premiera długo wyczekiwanego albumu pod tytułem „Górnik Zabrze – Dzieje Legendy”. Unikatowa publikacja prezentująca niezwykle bogatą historię czternastokrotnego mistrza Polski wydana została z okazji 70-lecia klubu i stanowi obowiązkową pozycję w biblioteczce każdego z fanów Górnika. Podczas premiery albumu sympatycy zespołu mieli okazję spotkać się i porozmawiać z wybitnymi piłkarzami, a także zdobyć specjalną dedykację między innymi od Stanisława Oślizło, doskonałego zawodnika i wieloletniego kapitana trójkolorowych, który zapisał jedną z najpiękniejszych kart w historii klubu z Roosevelta 81.

To właśnie Stanisław Oślizło strzelił jedynego gola w finale Pucharu Zdobywców Pucharów rozegranego 29 kwietnia 1970 roku na Praterstadion w Wiedniu. Zabrzanie co prawda przegrali z Manchesterem City 2:1, jednak spotkanie do dziś budzi ogromne emocje i piękne wspomnienia, zwłaszcza że nigdy więcej żaden z polskich zespołów nie dotarł tak daleko w międzynarodowych rozgrywkach. Niebawem obchodzić będziemy 49. rocznicę tego meczu, będącego największym osiągnięciem w historii zabrzańskiej drużyny oraz polskiej piłki nożnej. Niech pamięć o tym wydarzeniu przepełni nas dumą oraz szacunkiem dla wielkich dokonań wspaniałej zabrzańskiej jedenastki.

Album „Górnik Zabrze – Dzieje Legendy” wydany został z okazji 70-lecia. Jest to obowiązkowa, a zarazem doskonała lektura dla wszystkich sympatyków, ale również dla piłkarzy i osób związanych z klubem. Czy miał Pan już okazję zapoznać się z tą wyjątkową publikacją?
– Oczywiście. Byłem jedną z pierwszych osób, która trzymała ten album w dłoni i podobnie jak każdą publikację na temat Górnika Zabrze starałem się od początku do końca wnikliwie przestudiować.

Książka z pewnością przywołała miłe wspomnienia.
– Dokładnie. To przecież historia, którą miałem okazję przeżyć w Górniku, która jest mi najbliższa. Jednocześnie publikacja ukazuje także wiele fragmentów, przypadków, z którymi osobiście nie spotkałem się, ale o których mogłem w tej książce przeczytać oraz zobaczyć na fotografiach.

W siedemdziesięcioletniej historii Górnika przeplatają się chwile niezwykle radosne, jak i te bardzo smutne. Niegdyś klub walczył o wielkie trofea, dzisiaj toczy się batalia o ligowy byt.
– Tak niestety w sporcie bywa, są wzloty i są upadki. Nie chcę mówić tutaj o upadku, bo to zbyt mocne słowo. Sytuacja w tabeli nie jest rewelacyjna, ale też nie jest tragiczna. Forma, dyspozycja, w jakiej aktualnie są piłkarze Górnika Zabrze, wskazuje na to, że w kolejnych meczach klub będzie zdobywał upragnione punkty.

Czego w Pana ocenie brakuje Górnikowi, aby mógł powtórzyć sukcesy sprzed lat?
– Chyba brakuje nam tych zawodników, którzy wtedy osiągali sukcesy. Musielibyśmy ich sklonować i sprawić, aby w tym samym składzie ponownie zagrali, mówiąc pół żartem, pół serio (uśmiech). A tak całkowicie poważnie, to wydaje mi się, że teraz trudniej jest osiągnąć sukces, bo przecież klubowa kariera poszczególnych zawodników, którzy znamionują i zapowiadają się ciekawie, trwa krótko. Wiemy dobrze, że niedługo drużynę opuści Szymon Żurkowski, wcześniej odszedł Rafał Kurzawa, Mateusz Wieteska i Damian Kądzior, co niestety stanowi dzisiaj spory problem. Czołowi zawodnicy zbyt szybko opuszczają swoje kluby, przez co, nie są one w stanie budować na dłużej swej siły i pozycji.

31 lat temu Górnik po raz ostatni sięgnął po mistrzowski tytuł. W ubiegłym sezonie zespołowi zabrakło bardzo niewiele do wywalczenia mistrzostwa. Na wyciągnięcie ręki był także Puchar Polski.
– Moim marzeniem jest piętnasty tytuł mistrza kraju, o którym ciągle mówimy, powtarzamy. Marzymy o nim wszyscy, ale na pewno nie jest on osiągalnym w tym momencie. Może w przyszłym roku lub latach kolejnych nasz Górnik będzie znów tym, jakim nasi wierni kibice i grono ludzi związanych z Zabrzem, z Górnikiem chciałoby go widzieć.

Co czuje Pan obserwując aktualne potyczki swego ukochanego zespołu?
– Są momenty bardzo dobrej gry, są też i słabsze momenty, tak to zwykle w piłce nożnej bywa.

I są zapewne takie momenty, w których chciałby Pan wejść na boisko i pomóc drużynie?
– To na pewno, ale kariera już niestety za mną i to se ne vrati (uśmiech).

Górnik to klub mający wspaniałych, wiernych sympatyków, którzy zawsze licznie wspierają drużynę w walce o punkty. Czy kiedyś ich obecność również pomagała, niosła i dopingowała zawodników do odnoszenia jak najlepszych rezultatów,
a zarazem wielkich sukcesów?

– Oczywiście, ten aplauz i ilość kibiców, która dopingowała Górnika, miała duże znaczenie
i przekładała się na dodatkowe zaangażowanie, dodatkowy bodziec, do tego, żeby właśnie tym wiernym, oddanym kibicom stworzyć dobre widowisko, a przede wszystkim widowisko zwycięskie. Tak właśnie bywało.

Już za kilka dni w ramach 31 kolejki Lotto Ekstraklasy rozegramy na własnym stadionie bardzo ważny mecz z Arką Gdynia. Jak legendarny zawodnik Górnika ocenia szanse na zwycięstwo ze słabo spisującą się ostatnio drużyną z Pomorza.
– Nie jestem czarnoksiężnikiem (uśmiech), ale wydaje mi się, że w aktualnej formie Górnik jest w stanie pokonać Arkę, w co bardzo mocno wierzę. Podobnie jak w to, że utrzymamy się w Ekstraklasie, zajmując na koniec sezonu bezpieczne miejsce. To jest najważniejsze.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl