Michał Koj: Wierzyłem do końca że strzelimy, ponieważ jesteśmy mocni fizycznie

Kaszpir  -  2 października 2017 17:55
5764

Michał Koj bardzo szybko i dobrze wkomponował się w “orkiestrę” Marcina Brosza. Twardo grający obrońca, kilkukrotnie już w tym sezonie, był mocno poturbowany przez rywali. W meczu z Piastem ostrych starć nie brakowało, na szczęście tym razem lewy obrońca wyszedł bez szwanku.

Roosevelta81.pl: – Nie często zdarzało wam się w tym sezonie zagrać na “0” z tyłu.

Michał Koj (obrońca Górnika): – Z przebiegu spotkania było widać, że nie dopuszczaliśmy Piasta pod nasze pole karne. Oddali bodajże jeden celny strzał, jeśli się nie mylę. Cieszymy się z czystego konta po stronie strat, z przodu “coś” wpadło i wygraliśmy.

W sytuacji, kiedy Ty trafiłeś do bramki arbiter uznał, że piłka wcześniej opuściła już plac gry.

Nie wiem czy tak rzeczywiście było, nie chcę tego komentować ponieważ nie widziałem jeszcze tej akcji w telewizji.

Pierwsza połowa to piłkarskie szachy.

My przystępowaliśmy do tego meczu będąc wysoko w tabeli, Piast przeciwnie. Na murawie nie było widać takiej różnicy, jaka mogła by się wydawać patrząc na punktowy dorobek obu zespołów. Derby rządzą się swoimi prawami. Wygraliśmy je, jesteśmy dalej na pierwszym miejscu i oby dalej to trwało.

Obroniliście pozycję lidera zdobytą po meczu z Pogonią.

Jak będzie dalej to zobaczymy, wiele jest jeszcze spotkań przed nami. Po kadrze gramy z Zagłębiem i patrzymy na to co będzie w Lubinie, a nie co będzie za miesiąc lub dwa. Skupiamy się na każdym kolejnym meczu, dlatego uważam, że będzie dobrze.

Teraz właśnie przerwa reprezentacyjna, dla Ciebie to chyba dobrze. Czas podleczyć rany.

Powiem, że raczej szkoda. Czułem się zarówno w meczu z Piastem, jak i wcześniej z Pogonią dobrze. Jako drużyna też jesteśmy na zwycięskiej fali, no ale cóż zobaczymy jak będzie po kadrze.

Na trybunach znów były tłumy ludzi.

Tak, jak na każdym meczu kibice bardzo nam pomagają. Cieszymy się z tego, a niebawem spotkanie z Koroną i zachęcamy wszystkich do zakupienia biletu.

Długo utrzymywał się rezultat bezbramkowy, pojawiały się myśli, że może się nie udać?

Mamy taką taktykę, aby cały czas naciskać na rywala. Wierzyłem do końca że strzelimy, ponieważ jesteśmy mocni fizycznie. Pokazał to choćby Szyman Żurkowski po akcji którego był rzut karny. Co mogę więcej powiedzieć, oby tak dalej.

Do tej pory to Górnik zazwyczaj tracił gole w ostatnich minutach.

Tak, jednak staramy się wyciągać wnioski. Zawodnicy, którzy z zadaniem utrzymywania piłki, wywiązali się z tego i dowieźliśmy rezultat do końca.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl