Michał Koj: Cieszymy się, że sprawiliśmy prezent na Barbórkę

Kaszpir   4 grudnia 2017 18:29   
2669

Michał Koj zaliczył kolejny dobry występ w barwach Górnika, pierwsza połowa – podobnie jak niemal całego zespołu – nie była w jego wykonaniu rewelacyjna.

Natomiast oglądając poczynania lewego obrońcy w drugiej części, ręce często same składały się do oklasków. Zabrski defensor znów szarpał w na całej długości boiska, a tak sam zainteresowany oceniał przebieg gry. – Trudno jednoznacznie powiedzieć, że źle weszliśmy w mecz, mieliśmy dwa stałe fragmenty gry, po których mogliśmy zdobyć bramki, ale to Wisła strzeliła bramkę i musieliśmy gonić wynik. Pokazaliśmy w drugiej połowie, że jesteśmy razem niezależnie od przebiegu spotkania, postanowiliśmy gonić wynik, na szczęście się udało.

W spotkaniu Wisły z Górnikiem mieliśmy po raz kolejny interwencję systemu VAR. Tym razem okazał się on łaskawy dla zabrzan, jak wiemy – dotychczas częściej działał on nie po myśli podopiecznych Marcina Brosza. – W meczu z Wisłą pierwszy raz zafunkcjonował z korzyścią dla nas, arbiter jednak powinien z perspektywy boiska dostrzec karnego, bo zawodnik gospodarzy ewidentnie zagrał piłę ręką i można było być zdziwionym, że nie przerwał meczu oraz wcześniej nie podyktował karnego. Nie mnie to oceniać, jednak udało się, a VAR był dla nas w końcu przychylny – analizował Michał Koj.

Czwartego grudnia, jak co roku górnicza brać obchodzi swoje święto, znakomitym prezentem było zatem zwycięstwo Górnika w Krakowie w przeddzień Barbórki. – Górnik jest klubem górniczym, cieszymy się, że ludziom sprawiliśmy prezent na Barbórkę, ale nie tylko im, moi znajomi obchodzą akurat urodziny, dedykuję także dla nich to zwycięstwo.

Zwycięstwo z Wisłą przy innych rozstrzygnięciach pozwoliło “Trójkolorowym” urwać się nieco reszcie stawki. W najbliższej kolejce, zabrzanie zmierzą się przy Roosevelta z Lechią Gdańsk. W Zabrzu Górnik jest niepokonany, co zwiększa szanse na podtrzymanie dobrej passy. – Tak, u siebie jesteśmy mocną drużyną, co potwierdzamy w każdym spotkaniu. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie w piątek i uda nam się odskoczyć jeszcze bardziej w tabeli.

Michał Koj był w spotkaniu z Jagiellonią bardzo bliski zdobycia bramki, w Krakowie takich szans raczej nie miał. Przełamał się za to jego kolega z zespołu Rafał Kurzawa, który swoje pierwsze trafienie w Lotto Ekstraklasie, zdobył w niecodzienny sposób, mianowicie bezpośrednio z rzutu rożnego. Zachwycony tym faktem był obrońca Górnika – Super, w tym wypadku też ręce składają się do oklasków i gratuluję Rafałowi drugiej bramki, bo widać, że się otworzył i przełamał jednocześnie.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

PODZIEL SIĘ