Media o meczu Śląsk – Górnik: Zagrali bez liderów, ale dali radę

Kibic  -  8 listopada 2020 09:34
2242

Zagrali bez liderów, ale dali radę. Górnik Zabrze we Wrocławiu musiał sobie radzić bez najlepszego strzelca Jesusa Jimeneza oraz czołowego asystenta zespołu, Erika Janży. Dodajmy do tego przetrzebioną defensywę w postaci braku Michała Koja oraz Adriana Gryszkiewicza i mamy pełny obraz kłopotów Marcina Brosza. Okazało się, że “awaryjnie” zestawiona drużyna dała odpór niepokonanemu u siebie Śląskowi, co więcej, była nawet bliższa zwycięstwa.

 

Sport

Zagrali bez liderów
Zysk Górnik i strata punktów przez Śląsk, tak można podsumować zakończony bezbramkowym wynikiem mecz we Wrocławiu. To grający w osłabieniu goście nadawali ton wydarzeniom na murawie. Przed przerwą szansę miał Alex Sobczyk, ale dobrze interweniował Matusz Putnocky. Z kolei w 58 minucie drugi z napastników Górnika Piotr Krawczyk trafił w poprzeczkę. Wrocławianie nie mieli takich sytuacji, choć w samej końcówce swoje okazje mieli Robert Pich i Fabian Piasecki, ale skończyło się na strachu gości. Ostatecznie padł wynik 0:0, co zważywszy na okoliczności jest zyskiem ekipy prowadzonej przez Marcina Brosza

Przegląd Sportowy

Śląsk Wrocław dzieli się punktami z Górnikiem Zabrze
W spotkaniu dziesiątej kolejki PKO Ekstraklasy nie padła żadna bramka, choć golkiperowie obu zespołów nie mogli narzekać na brak pracy przez 90. minut. To miał być najciekawszy z sobotnich meczów ekstraklasy, ale mocno rozczarował. Obie drużyny grały tak, jakby bezbramkowy remis je zadowalał. Dotyczy to zwłaszcza Śląska. Zespół z Wrocławia na własnym boisku pozostaje w tym sezonie niepokonany, ale tym razem niczym nie zaimponował. Górnik w razie zwycięstwa miał szansę zrównać się punktami z liderującym w tabeli Rakowem, ale nie wykorzystał okazji, choć był groźniejszym zespołem.

Ekstraklasa.org

Zabrakło centymetrów 
Ani jedna bramka nie padła w rozegranym awansem meczu pomiędzy Śląskiem Wrocław a Górnikiem Zabrze. Bliżej szczęścia byli goście, ale zabrakło im centymetrów – trafili w poprzeczkę. W pierwszej odsłonie spotkania nie byliśmy świadkami zbyt wielu okazji podbramkowych. Wrocławianie kilka razy postanowili zatrudnić Martina Chudego strzałami z dystansu, ale za każdym razem Słowak zachowywał maksymalną czujność. Po zmianie stron boiska z większą zaciekłością atakowali natomiast zabrzanie. Najmniej do celu zabrakło Piotrowi Krawczykowi, który mocnym uderzeniem obił poprzeczkę bramki Górnika. Inne sytuacje również nie przyniosły nikomu powodzenia, przez co starcie we Wrocławiu zakończyło się bezbramkowym remisem.

Sportowefakty.pl

Bez goli i polotu
Z pewnością nie był to mecz godny sobotniego wieczoru. Zarówno jedni, jak i drudzy nie mogli przystąpić do tego spotkania w najsilniejszych składach. Pierwsza połowa mimo tego, że rozgrywana była w sobotni wieczór, zdecydowanie nie dorównała poziomem porze rozgrywania. Dużo było zagrań niedokładnych z obu stron, choć trzeba oddać, że przynajmniej po dwie dobre okazje każdy z zespołów stworzył. W drugiej połowie wrocławianie jakby opadali z sił, ale Górnicy nie za bardzo potrafili to wykorzystać. Najlepszą okazję dla przyjezdnych miał w 58. minucie Piotr Krawczyk z ostrego kąta trafił w poprzeczkę. Bezbarwny Śląsk mógł pokusić się o decydującego gola w 89. minucie, gdy z lewej strony piłka zaadresowana była do Roberta Picha, lecz uprzedził go Martin Chudy.

Sportslaski.pl

Górnicy dali radę
Nie udało się zagrać z Piastem, zmierzyli się we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. Górnik Zabrze wywiózł punkt z trudnego terenu, ale po końcowym gwizdku poza satysfakcją podopieczni trenera Marcina Brosza odczuwali również odrobinę niedosytu. To wicelider Ekstraklasy był na Dolnym Śląsku ekipą konkretniejszą, w decydujących momentach zabrakło mu jednak skuteczności pod bramką rywala.

Interia

Bez goli we Wrocławiu
Potyczka “Wojskowych” z “Górnikami” zapowiadała się bardzo interesująco, mając na uwadze, że obie ekipy znajdują się w górze stawki. Zawodnicy nie byli jednak w stanie sprostać oczekiwaniom i pierwsze 45 minut – lekko mówiąc – nie wyglądało zbyt ciekawie. Obie drużyny próbowały kreować grę, ale zdecydowanie brakowało im dokładności, a liczne lekkie strzały z dystansu padały łupem golkiperów. Po przerwie o wiele konkretnie grał Górnik. W 59. minucie Piotr Krawczyk dobrze odnalazł się w polu karnym i mocno uderzył w kierunku bramki Putnocky’ego. Pędząca piłka odbiła się jednak od słupka. Dobrze z dystansu huknął także Sobczyk, lecz tym razem na posterunku znalazł się golkiper Śląska. Gospodarze obudzili się dopiero w końcówce meczu, gdy Bartłomiej Pawłowski precyzyjnie dograł piłkę w pole karne po rzucie wolnym. Tam najlepiej odnalazł się Fabian Piasecki i zdołał oddać strzał głową, lecz pędząca piłka poszybowała ponad bramką.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl