Media o meczu Górnik Zabrze – Raków Częstochowa: Zadecydował samobój

W.  -  11 sierpnia 2019 08:29
2277

Chociaż przebieg sobotniego spotkania z Rakowem Częstochowa nie budził wśród zabrzańskiej publiczności nadmiernego entuzjazmu, to prezent podarowany przez rywali w postaci trzech punktów w pełni zrekompensował trójkolorowym ostatnią pechową porażkę w Krakowie.

Sport

Wygrana po samobójczej
Goście zaczęli ofensywnie i bez respektu. Ich gra była bardziej przekonywająca niż gospodarzy. Częstochowianie atakowali i mieli kilka okazji do zdobycia gola. Gol dla Rakowa wisiał w powietrzu, kiedy do siatki trafili zabrzanie! Dobrze grający Erik Janża mocno dośrodkował z lewej strony, nieszczęśliwie interweniujący Igor Sapała zmienił lot piłki, która wylądowała w siatce. To był decydujący moment meczu w Zabrzu, który oglądało prawie 18 tys. kibiców.

Ekstraklasa.org

Zadecydował samobój
Początkowo w pierwszej połowie przewagę miał Górnik, lecz później do głosu doszedł beniaminek. Najgroźniejszą sytuację stworzyli goście – po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Andrija Luković uderzył głową na bramkę, ale piłka przeszła obok słupka. Po zmianie stron drużyna z Częstochowy rozpoczęła szturm na połowie rywali. Najpierw po dogodnej sytuacji zakończonej strzałem, futbolówka trafiła w słupek, a kilka chwil później po uderzeniu Petra Schwarza piłka przeszła nad poprzeczką. Kiedy zawodnicy Rakowa przejęli inicjatywę, na prowadzenie wyszli podopieczni Marcina Brosza po samobójczym trafieniu Igora Sapały.


Interia

Kuriozalny “samobój” rozstrzygnął mecz w Zabrzu
Beniaminek z Częstochowy zagrał kolejny dobry mecz, ale ponownie zszedł z boiska pokonany. O wygranej Górnika zdecydowało samobójcze trafienie Igora Sapały w 63. minucie. Mecz na Stadionie im. Ernesta Pohla oglądało prawie 18 tys. widzów.


Przegląd Sportowy

Górnik pokonał waleczną ekipę z Częstochowy
Przez godzinę gry beniaminek, podobnie jak w starciu z Cracovią, atakował i zdecydowanie dominował. W 63. minucie w złym miejscu i w złym czasie znalazł się Igor Sapała. Erik Janža dośrodkował, pomocnik Rakowa próbował wybić piłkę, ale wpakował ją do własnej bramki. Po tym trafieniu częstochowianie nie potrafili się podnieść, a Ślązacy grali dokładniej, z większym luzem i byli bliscy podwyższenia wyniku.


Sportowe Fakty

Szczęście zabrzan, triumf po kuriozalnym samobóju
Był to też pojedynek dwóch najdłużej pracujących trenerów w jednym klubie w Ekstraklasie: Marcina Brosza i Marka Papszuna. Śląski zespół miał sporo szczęścia, gdyż Raków Częstochowa pokonał 1:0 po kuriozalnym samobóju Igora Sapały. Zabrzanie dostali wiatru w skrzydła i ruszyli z ofensywnymi akcjami. Na bramkę Gliwy strzelali Przemysław Wiśniewski, Igor Angulo, Jesus Jimenez i Łukasz Wolsztyński. Raków za to stracił impet i wiarę w to, że z Zabrza można wywieźć co najmniej punkt. Zabrzanie dostali wiatru w skrzydła i ruszyli z ofensywnymi akcjami. Na bramkę Gliwy strzelali Wiśniewski, Angulo, Jimenez i Wolsztyński. Raków za to stracił impet i wiarę w to, że z Zabrza można wywieźć co najmniej punkt. 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl