Mariusz Przybylski: Martwi mnie przedłużająca się rekonwalescencja

Torcidos  -  17 marca 2014 17:01
691

przybylski_wisla_1213
– A jeszcze w sobotę było sporo optymizmu, odbyłem trening i było nieźle. Bólu nie było, ale w poniedziałek wrócił. Nic dziwnego, że trochę się martwię przedłużającą się rekonwalescencją – mówi Mariusz Przybylski, pomocnik Górnika w rozmowie z oficjalną stroną klubową.

Co konkretnie ci dolega, jak lekarze nazywają fachowo twój uraz?
– Moim problemem jest troczek dolny mięśni strzałkowych umiejscowiony w prawej stopie. Rozmawiałem ostatnio z doktorem Fickiem, znanym specjalistą od urazów i on powiedział mi, że ból, jaki się pojawia w tym troczku będzie stopniowo zanikał.

Po twojej minie, a rozmawiamy po poniedziałkowym treningu, widzę, że nie wszystko z tym tajemniczym troczkiem jest w porządku.
– Niestety ból wrócił, lekarz twierdzi, że będzie zanikał, ale tak raczej nie jest. Jak robię nagłe zwroty to ten ból się pojawia. Przede wszystkim nie mam pełnej ruchomości stopy. A jeszcze w sobotę było sporo optymizmu, odbyłem trening i było nieźle. Bólu nie było, ale w poniedziałek wrócił. Nic dziwnego, że trochę się martwię przedłużającą się rekonwalescencją.

Jak doszło do tej kontuzji, która spędza sen z powiek tobie i lekarzom?
– To zdarzyło się 28 stycznia na zgrupowaniu w Turcji. Mieliśmy gierkę treningową i w jej trakcie zderzyłem się z Borisem Pandżą. Szczepiłem się z nim na gierce i tak nieszczęśliwie upadłem, że doznałem kontuzji. Od tej pory nie zagrałem jeszcze meczu w rundzie wiosennej i nie wiem, kiedy to nastąpi. A to wspomniane starcie fajnie uchwycił klubowy fotoreporter Górnika Darek Hermiersz. Na zdjęciu widać, jak upadam po tym starciu z Borisem.

We wtorek twoi koledzy zagrają w Bydgoszczy mecz pucharowy z Zawiszą. Dadzą sobie radę bez ciebie i sporej grupy kontuzjowanych graczy?
– Na pewno dadzą sobie radę, nie ma strachu (uśmiech na twarzy – red). Osobiście liczę na dobry wynik w Bydgoszczy i późniejszy awans do półfinału Pucharu Polski. Nie ma innej opcji! Ale trzeba pamiętać, że to Puchar Polski i nie można iść na wariata. Nawet jak będzie tak, że zespół będzie przegrywał 0:1 to nie należy się wtedy odkrywać, by nie stracić kolejnej bramki. Porażka 0:2 w pierwszym meczu pucharowym, to potem kłopoty w rewanżu. Kluczem do sukcesu będzie gol w pierwszym meczu. Ale chodzi o to, żeby to był gol zwycięski…

Źródło: gornikzabrze.pl
Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl