Marek Pałus: W najbliższym czasie Górnik nie zmieni właściciela

Milo  -  10 września 2015 15:09
0
945

Palus_Gornik_Zaglebie1516

Klubowi udało się obniżyć koszty utrzymania pierwszej drużyny. To zmieniło się na lepsze i gwarantuję, że nie będzie już tak, że pensje to 120 procent budżetu – mówi „Sportowi” Marek Pałus, prezes Górnika.

Górnik w najbliższym czasie może zmienić właściciela?

Marek Pałus (prezes Górnika):To pytanie raczej do władz miasta, ale myślę, że w perspektywie 2-3 lat nie ma takiej opcji. Chcemy natomiast zmienić strukturę finansowania, czego warunkiem jest oddanie obiektu. Wtedy mogą pojawić się inwestorzy i sponsorzy. Zaczniemy zarabiać na dniu meczowym. Budżetu nie można zaczynać od pytania, ile da miasto. To klub ma szukać środków, a miasto dołożyć, jeżeli zabraknie.

Tymczasem wzrosły koszty utrzymania pierwszej drużyny. Nie jest tak, że latem słupki wygrały z wizją rozwoju sportowego?

– Można o tym dyskutować. Może faktycznie kilka decyzji nie było trafionych, ale też dziś jesteśmy o pewne rzeczy mądrzejsi. Nie chcę oceniać poprzedników. Poza tym, że słupki faktycznie muszą się zgadzać i na pewno nikt nie działał w złej wierze. Klubowi udało się obniżyć koszty utrzymania pierwszej drużyny. To zmieniło się na lepsze i gwarantuję, że nie będzie już tak, że pensje to 120 procent budżetu. Te liczby były porażające.

Nie jest tak, że jednak rację miał zwolniony przez pana Robert Warzycha? Następca nowych piłkarzy dostał. Przy okazji wszyscy pytają, skąd wzięliście na to środki?

– Zapewniam, że wydatki na pensje nie wzrosły znacząco.

O 10 procent?

– Zdecydowanie mniej. Nie szaleliśmy z uposażeniami dla nowych graczy. Każdy zarabia mniej niż w poprzednim klubie, bo też każdy dostał od nas szansę na powrót do formy, regularnego grania, odzyskania swojej pozycji. Tańszy jest sztab szkoleniowy, ktoś od nas odszedł, a bierzemy też pod uwagę to, co będzie się działo zimą. Już po zwolnieniu rozmawiałem z Robertem Warzychą. Spokojnie, w bardzo sympatycznej atmosferze. Powtórzył mniej więcej to samo, co mówił w mediach, czyli to, że chciał napastnika i środkowego obrońcę. Szanuję jego opinię, zresztą każdy trener jest swego rodzaju twórcą i wierzy, że jego wizja jest najlepsza. Trener Ojrzyński zanim powiedział napastnik i obrońca, mówił, że potrzebna jest… praca. Zespół nie był najlepiej przygotowany do sezonu, piłkarze chodzili ze spuszczonymi głowami, jakby coś się wyczerpało. Do tego doszły kontuzje Magiery, Przybylskiego, Jeża – ważnych i doświadczonych graczy. Stąd nowi gracze, a każdy wie, że w połowie sierpnia rynek jest ograniczony. To były ryzykowne decyzje, skoro czasami nawet piłkarz obserwowany rok przez Real i kosztujący miliony, może się w Madrycie nie odnaleźć. Ale musieliśmy reagować. Zobaczymy, z jakim skutkiem.

Czytaj więcej w „Sporcie” lub na www.katowickisport.pl

Źródło: Sport
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments