Marek Pałus: Mądry Polak po szkodzie

Luq  -  15 maja 2016 13:23
0
1395

Palus_Gornik_Lech_1516

Powiedziałem zawodnikom w szatni, że to jest sport. Mimo ogromnego rozczarowania przede wszystkim kibiców – stwierdził Marek Pałus, prezes Górnika.

Górnik zdegradowany do 1 ligi

– Zakładaliśmy taki scenariusz. Rywal, choć pewny utrzymania nie położy się na boisku i nie będzie czekał aż będziemy strzelać mu bramki. Pozostaje kwestia głupio straconych bramek, po rzutach rożnych, gdzieś tam brak zaangażowania w obronie. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, które sobie kreujemy. Ten problem ciągnął się za nami cały rok. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że solidnie pracowaliśmy przez cały sezon, aby w tak trudnej sytuacji się znaleźć. Nie można zarzucać zawodnikom braku determinacji, zaangażowania. Na takim etapie swojej kariery, tak prowadzeni po prostu nie potrafili lepiej. Powiedziałem zawodnikom w szatni, że to jest sport. Mimo ogromnego rozczarowania przede wszystkim kibiców. Akurat pod tym względem Górnik cały czas jest wielkim klubem, jeżeli chodzi o ilość kibiców. Życie nie kończy się po porażce sportowej. Trzeba podnieść głowę i zacząć budować swoją karierę i zespół Górnika Zabrze z możliwością szybkiego powrotu do Ekstraklasy.

Podział punktów ostatecznie nie pomógł

– Po podziale na grupy graliśmy zdecydowanie lepiej, traciliśmy mało bramek, a jak już traciliśmy bramki to po takim strzale, jak Śląska Wrocław. W Niecieczy wróciły koszmary z rundy zasadniczej, gdzie po prostu gapiostwo, brak koncentracji i determinacji. Na przestrzeni sezonu takich głupich bramek wpadło całe mnóstwo. Zbyt luźne podejście do boiskowych obowiązków nam zaszkodził. Roman Gergel na swojej nodze miał piłkę ligową, ale była to jedna z nielicznych okazji. Granie bokami i liczenie na to, że się uda to trochę za mało, choć mało brakło, a by się udawało.

Po spadku można spodziewać się rewolucji w Górniku?

– Rewolucja na ogół pożera swoje dzieci. Żadna rewolucja nie udała się, albo nie odbyła się bez ofiar. Na pewno głęboka restrukturyzacja i głębokie przewietrzenie szatni i szczęść wynikająca z kończących się kontraktów, a część z obowiązku budowania zespołu, który poradzi sobie w 1 lidze w walce o awans do Ekstraklasy. Górnik jest wielkim klubem, decyduje o tym historia, struktura kibiców i frekwencja na meczach. Liczę, że frekwencja na meczach 1. ligowych również będzie wysoka, bo nawet w 1 lidze frekwencja wynosiła kilkanaście tysięcy ludzi. Przyjdzie nam grać w lidze, która nie jest wcale łatwiejsza, choć oczywiście nie będą grały z nami takie drużyny jak Legia, Lech czy Piast w tym sezonie, ale z drugiej strony ta liga jest pełna walki, zaangażowania, trudnej i twardej gry. Pod tym kątem musimy budować zespół, ale zdajemy sobie sprawę, że aby zapełnić nowy stadion w Zabrzu musimy zbudować zespół, który będzie grał piłkę, kreował sytuację, strzelał bramki i wygrywał. Każdy widzi, że gdyby ten skład był poukładany w sposób optymalny to byśmy z Ekstraklasy nie spadli.

Będzie zmiana trenera?

– Za wcześnie jest o tym mówić, choć zdajemy sobie sprawę, że jest oczekiwanie społeczne, aby już teraz mówić o personaliach. Zmiana trenera też wchodzi w grę. Z trenerem Żurkiem umówiliśmy się do końca tego sezonu i nie daliśmy sobie żadnych warunków. Trener Żurek jest doświadczonym trenerem również na boiskach pierwszoligowych, ale musimy to bardzo głęboko przeanalizować, czy to jest najlepsza opcja. Mamy też w głowie klika alternatyw.

Jakieś pozytywy tego sezonu?

– Kibice, gra w defensywie szczególnie w drugiej części sezonu, kiedy zespół objął Jan Żurek. Zespół buduje się od tyłu i dobrze byłoby drużynę budować od samego początku, a nie od jego końcówki. To są rzeczy, które mogą napawać optymizmem. Wszystko mówi w tym temacie statystyka, gdzie większą część sezonu spędziliśmy na dnie tabeli. Poza kibicami, pięknym stadionem, determinacją wszystkich ludzi wokół Górnika, aby zrobić dla niego jak najwięcej i obroną, która prezentowała się od pewnego momentu dobrze to nie ma powodów do dumy.

Atmosfera po końcowym gwizdku mocno się podgrzała

– Nie będę tolerował takiego zachowania, tak samo jak nie będę tolerował zachowania po meczu z Koroną. Z drugiej strony proszę zauważyć zachowanie po ostatnim meczu z Koroną w Zabrzu. Kibice Górnika to nie tylko te osoby, które wyrywają krzesełka na stadionie w Niecieczy, ale to kilkanaście tysięcy kibiców, którzy mimo niekorzystnego wyniku potrafili podziękować Górnikowi.

Po spadku finanse Górnika mocno ucierpią..

– Z moich rozmów, a także z przeczytanych wypowiedzi wynika, że miasto się od Górnika nie odwróci. Musimy też popatrzeć na naszą strukturę kosztów. To jest struktura jeśli chodzi o wynagrodzenia zawodników jest od lat w Górniku przekraczająca przychody. Pewne nazwiska chcielibyśmy zachować, choć będzie o tym decydował trener, ale na to jeszcze przyjdzie czas. W przypadku spadku przepisy dają szansę na zdecydowane korekty umów, jeśli chodzi o koszty funkcjonowania zespołu. Odpadną na pewno pieniądze z Ekstraklasy. Na tym poziomie przychodów z Ekstraklasy można wykreować oszczędności, jeśli chodzi o koszty funkcjonowania zespołu. Część zawodników szczególnie polskich zadeklarowali się w swoich umowach, że w przypadku spadku do 1. ligi ich wynagrodzenia ulegną obniżeniu. To nie są przepisy PZPN-owskie, a umowy między nami, a zawodnikami. Nie będziemy na gwałt szukać oszczędności, bo nie chcemy zbudować Górnika taniego tylko Górnika, który będzie w stanie wrócić do Ekstraklasy. To już jest rola zarządu i rozmów z właścicielem, żeby zoptymalizować koszty.

Czy na zapleczu Ekstraklasy możemy się spodziewać większej ilości młodych zawodników w składzie Górnika?

– Mamy młodych zawodników, którzy zostali sprowadzeni do Górnika, albo są wychowankami Górnika i byli już próbowani w rezerwach. Chciałbym, aby Kuchta wrócił do Górnika, bo jest wskazywany, jako jeden z trzech podstawowych bramkarzy. W przypadku Kopacza złożyliśmy do końca marca stosowne oświadczenia, więc jego kontrakt został przedłużony o kolejny rok.

Co m.in. z Korzymem, Madejem?

– Spadek z Ekstraklasy zgodnie z przepisami PZPN daje możliwość rozwiązania praktycznie wszystkich umów. Będziemy rozmawiać z tymi zawodnikami, choć chcę, aby to się odbyło w formie rozmowy, a nie obcinania głów, czyli dać możliwość wypowiedzenia się takim zawodnikom. Z Madejem i Korzymem będziemy rozmawiać, czy widzą dla siebie miejsce w 1. lidze i na jakich warunkach.

Po przyjściu do Górnika powiedział Pan, że na piłce nożnej się jeszcze nie zna, czego nauczył się Pan przez te kilka miesięcy?

– Zarządzanie w piłce ma dwa aspekty. Pierwszy sportowy, drugi ogólny dotyczący funkcjonowania klubu. Jeśli chodzi o funkcjonowanie to tak naprawdę klub piłkarski nie różni się niczym od innych organizacji sportowych. Może czasami w piłce Ekstraklasowej jest więcej zer, w kwestiach kontraktowych. Jeśli chodzi o aspekty stricte sportowe to jest głównie kwestia konstrukcji zespołu i to są kluczowe rzeczy. Zawsze jest dylemat czy decyzyjność w obszarze sportowym dać trenerowi, czy jednak zatrudnić dyrektora sportowego, który będzie miał głos inicjujący, jeśli chodzi o konstrukcję zespołu i kontrakty z zawodnikami. Ja tego dylematu jeszcze sam nie rozstrzygnąłem. Rozmawiamy z potencjalnymi kandydatami na dyrektora sportowego, pierwszą taką rozmową przeprowadziłem trzy tygodnie po objęciu funkcji prezesa. Jeśli się zdecydujemy na taki wariant to chcemy mieć dyrektora sportowego, a nie celebrytę, który swoim nazwiskiem będzie chciał firmować pewne decyzje kadrowe. Czego się nauczyłem? Konstrukcja zespołu musi być przemyślana, nie można się poddawać takim hasłom nośnym np. „totalne odmłodzenie zespołu”, czy „budujemy zespół z graczy doświadczonych, po to, żeby szybko wrócić do Ekstraklasy”. To wszystko musi myć wyważone, pod kwestią sportową, jak i finansową. Nie mówię tutaj o kontraktach, ale czy dany zawodnik po okrzepnięciu ma szansę, być dla nas źródłem finansów z ewentualnego transferu. Trzeba znaleźć odpowiednią proporcję między tym, co daje zabezpieczenie finansowe, a tym, co daje mocne postawy sportowe. To jest rzecz najtrudniejsza, jeśli chodzi o funkcjonowanie klubu pałkarskiego.

Chyba nie liczył Pan obejmując Górnika, że ten za pół roku po wszystkich decyzjach spadnie do 1 ligi

– Objąłem zespół, gdy ten był już na ostatnim miejscu. Postanowiliśmy z właścicielem, że musimy brać realnie pod uwagę możliwość spadku. Górnik na ten spadek solidnie pracował sobie przez cały sezon. Pytanie czy przez cały sezon, a nie dużo wcześniej? Przez ostanie 5. lat w Zabrzu są same problemy. Wynik finansowy z poprzedniego sezonu pokazuje, że pieniądze na wzmocnienia były. Było zielone światło, aby te wzmocnienia dokonać. Po moim przyjściu udało mi się przekonać właściciela i finanse pokazały, że jest to do pospinania. Za transfery byłem współodpowiedzialny dopiero w okienku zimowym, bo do listopada rekomendował transfery Ś.P Maj i ja mu zaufałem, bo trudno było mi mu nie ufać skoro się tym w Górniku zajmował. Sprowadziliśmy wielu zawodników, niektórzy odpalili, niektórzy nie odpalili. Z okienka zimowego w podstawowym składzie w ostatnich meczach grało czterech zawodników. Zabrakło jakości w ataku, bo skoro napastnicy strzelili tylko dwa gole to zdecydowanie za mało. Dostaliśmy ciekawe oferty na zagranicznych piłkarzy, ale spowodowałoby to zadłużenie Górnika, a po perturbacjach w ostatnich latach tego klubu na to po prostu nie stać.

Może trzeba było iść w kierunku jakości, a nie ilości nowych zawodników?

– Można tak było zrobić, ale gwarancji nie ma w momencie kontraktowania, czy dany zawodnik odpali. Mądry Polak po szkodzie..

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments