Marcin Futer: “Zabiorę na stadion dzieci i postukam w beton”

kamres  -  26 lipca 2013 15:06
1224

marcin_futer

– Jestem z Sośnicy, bastionu Górnika. Od 6 roku życia kibicuję naszemu klubowi. Mój tata był górnikiem na kopalni “Sośnica”, więc miłość do klubu przeszła z ojca na syna i trwa do dziś – mówi Pan Marcin Futer, kierownik betoniarni, która dostarcza beton na budowę naszego stadionu.  Pamiętam dwa ostatnie tytuły mistrzowskie, a szczególnie ten, który zdobywaliśmy przedostatni raz w 1987 roku. Wtedy graliśmy mecz z Motorem Lublin, który akurat spadał z najwyższej klasy rozgrywkowej. Pamiętam starą tablicę z wynikami, stare ławki, tamten stadion.

Roosevelta81.pl: Teraz ten stadion się odmieni…

Marcin Futer: – Zdecydowanie. Warto byłoby mieć zdjęcie starego stadionu z lotu ptaka. Po wybudowaniu nowego obiektu, muszę sobie zrobić taki kolarz, jak zmieniała się nasza świątynia na przestrzeni ostatnich lat.

Który mecz utkwił panu najbardziej w pamięci?

– Wszystkie ze starych lat z Legią i Ruchem oraz spotkania w europejskich pucharach. Pamiętam, gdy do Zabrza przyjechał HSV Hamburg, gdzie na sam trening tej drużyny przyszło 3-5 tysięcy ludzi. Z Sośnicy chodziliśmy pieszo z kolegami, a widok zachodniego zespołu zrobił na nas ogromne wrażenie.

Widok drużyny Górnika też musiał robić ogromne wrażenie?

– Oczywiście. Jako dziecko myślałem, że dominacja Górnika będzie trwać w lidze zawsze, ale przyszły chude czasy i teraz dopiero się docenia to, co było kiedyś.

Miał Pan swojego ulubionego piłkarza w tamtych czasach?

– Andrzej Iwan, Ryszard Kraus, później Olek Kłak. Ten ostatni, jak się nie mylę, jeździ teraz jako kierowca autobusu w Belgii.

Tęskno do tamtych czasów?

– Tak, szczególnie dla tych, którzy pamiętają tego wielkiego Górnika. Tym bardziej, jeśli te czasy pamięta się z dzieciństwa, bo ma się sentyment do młodzieńczych lat.

Jak ocenia Pan z perspektywy czasu miniony sezon?

– Trudno go ocenić, bo można go interpretować w dwojaki sposób. Z jednej strony, był najlepszy od kilkunastu lat, a z drugiej, były rozbudzone nadzieje i straszna złość u kibiców, że nie udało się awansować do europejskich pucharów.

Gdzie w takim razie upatrywać przyczyn tej słabej rundy wiosennej? Wśród kibiców krążyły różne plotki.

– Chciałbym żeby nie było prawdą to, że odpuściliśmy awans do pucharów. W zasadzie wszystko układa się w jedną i logiczną całość, bo zajęliśmy najwyższe miejsce w lidze, z którego nie był możliwy awans. Jeśli to nie jest prawdą, to przyczyną może być wiek drużyny, piłkarze są młodzi, może psychika nie wytrzymała?

Jakie są Pańskie oczekiwania w obecnych rozgrywkach?

– Powinno być lepiej niż w poprzednich, czyli mam na myśli awans do pucharów. Trzeba sobie stawiać wyższe cele.

Jak Pan ocenia cale zamieszanie z Prejucem Nakoulmą?

– Trudno to ocenić, bo chłopak zrobił wiele dobrego dla Górnika, poprawił naszą jakość gry. Słowa uznania się należą. Z drugiej jednak strony, odrzucając kontrakt w Rosji nie poprawił stanu naszego konta.

Jak wyglądał przetarg na prace betonowe stadionu Górnika, ile firm startowało?

– Budowę stadionu Górnika udało nam się pozyskać rzutem na taśmę, konkurencja była duża. Na moje oko do przetargu wystartowało około 5 liczących się firm na rynku. To musiały być duże firmy, gdyż takie betonowania musiały obsługiwać minimum dwie wytwórnie. Trzecia zazwyczaj była w rezerwie, aby w razie awarii utrzymać ciągłość dostaw. Odczuwam ogromną satysfakcję z wygrania przetargu przez naszą Firmę.

Jak długo trwały rozmowy od pierwszego kontaktu do finalizacji?

– Około miesiąca.

Chyba teraz była większa satysfakcja niż w innych przypadkach?

– Oczywiście, była większa satysfakcja ale też i presja. Wylaliśmy około 50 tysięcy kubików betonu (1 kubik = 2,3 tony), co daje nam około 115 tysięcy ton wylanego betonu! Do wykonania było dużo płyt fundamentowych oraz stropów, gdzie nasza wydajność sięgała 100m3 betonu na godzinę. Generalnie była to największa nasza budowa, porównywalna z budową autostrady A1, którą obsługiwaliśmy na odcinku Piekary-Maciejów.

Kiedy nastąpił początek prac?

– Pierwszy beton zaczęliśmy wozić w listopadzie 2011 roku. W tej chwili kończymy swoje dostawy, bo zostały już tylko prace wykończeniowe, w których nie potrzeba dużo betonu.

Czy był jakiś okres czasu, w którym mieliście dostarczyć beton?

– Dostawy były uzależnione od Generalnego Wykonawcy, czasem terminy te się przesuwały, a my dostosowywaliśmy się do nich. Wszystkie betony mieliśmy wylać do końca 2012 roku, lecz ze względu na różne okoliczności termin został przesunięty. Myślę, że do końca lipca zakończymy dostarczanie betonu, a szkoda, bo na tej budowie czułem się jak Gospodarz. Współpraca z Polimexem dobrze nam się układa.

Wygranie przetargu na placu budowy o tak dużym zasięgu było wielkim wydarzeniem dla pańskiej firmy?

– Tę budowę traktowaliśmy od początku priorytetowo, ale nie ze względu na moją prywatną sympatię do Górnika. Taka duża budowa jest dla firmy świetną reklamą i powodem do dumy. Każde duże betonowanie było dla nas ogromnym wydarzeniem, które uwiecznialiśmy na fotografiach. Dla mnie samego jest to satysfakcja mieć album ze zdjęciami i za parę lat móc pokazać i pochwalić się, że brało się udział w budowie naszego stadionu. Jak już będzie gotowy, zabiorę tam swoje dzieci, postukam w beton i pokażę jak dobrą robotę wykonała betoniarnia (śmiech).

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Roosevelta81.pl