Łukasz Wolsztyński: Jestem dumny z Górnika

Torcidos  -  31 października 2017 11:07
5241

Łukasz Wolsztyński – jak zawsze ciekawie – o meczu z Sandecją, przygotowaniu fizycznym i zwieńczeniu dotychczasowego sezonu.

Roosevelta81.pl: Była w przerwie suszarka?

Łukasz Wolsztyński (piłkarz Górnika): – Trochę tak. Padło w szatni kilka męskich słów, wzięliśmy sobie to do serca i jak widać podziałało. Wyszliśmy zdeterminowani na drugą połowę, czyli tak, jak powinniśmy wyjść od początku tego spotkania.  Może pomyśleliśmy z góry, że jesteśmy nad Sandecją, ale oczywiście nie ma takiego czegoś. Z każdym rywalem trzeba walczyć na boisku i nic nie przychodzi łatwo. Ta postawa w drugiej połowie poskutkowała szybko strzelonymi golami, które ostatecznie dały nam 3 punkty.

Druga połowa pokazała, że jesteście mocni mentalnie.

Pokazaliśmy w sobotę, że jesteśmy drużyną. Prowadziliśmy grę, byliśmy lepsi, a gdzieś te punkty jednak uciekały. Tu można na przykład przytoczyć mecz z Koroną Kielce. Pokazaliśmy ten prawdziwy charakter, bo może w piłkę jakoś super nie graliśmy. Ale właśnie dołożyliśmy charakter i to poskutkowało. Szacunek dla drużyny, bo pokazaliśmy, że jesteśmy jedną wielką ekipą i nikt się nie obraża, na to, gdy kolega coś z boku podpowie. Trener nakreślił nam pewne założenia i my je realizowaliśmy w drugiej połowie.

Jak zawsze przyciągałeś piłki jak magnes. Niemal każda akcja Górnika musi przejść przez Ciebie.

Staram się być alternatywą dla kolegów na boisku. Trener powierza mi takie zadania, bym był cały czas pod grą i pokazywał się kolegom. Staram się też robić miejsce, czy to dla Igora, czy naszych bocznych pomocników, czy nawet środkowych. Staram się piłkę brać na siebie, walczyć w powietrzu czy zbierać drugie piłki i myślę, że mi się to trochę udaje. Wiadomo – raz wyjdzie, raz nie, ale na razie cieszę się, że gram, że trener mi ufa i będę chciał robić wszystko by w dalszym ciągu tak było i żebym mógł dawać satysfakcje kibicom.

W Niecieczy nie dorzuciłeś nic do statystyk, ale liczby masz bardzo dobre.

Pewnie większość ludzi rozlicza mnie z bramek, a ich mam tylko dwie. Ale ja się cieszę, że asystuję i przede wszystkim, że wygrywa Górnik. Że mój klub, w którym gra była moim marzeniem jest dzisiaj liderem Ekstraklasy. Górnik jest mocny i ja jestem z tego bardzo dumny.

Górnik może zostać zwycięzcą pierwszej części sezonu. Przed sezonem taka sytuacja byłaby abstrakcją.

Przed sezonem wszyscy bardziej upatrywali  nas w okolicach dolnej części tabeli. My jednak wierzymy w siebie, jesteśmy ambitni i nie w naszym zespole nie ma ani krzty kompleksów czy bojaźni przed jakimkolwiek rywalem. My wychodzimy po swoje, jesteśmy ambitną i pewną siebie drużyną. To rywal ma grać tak, jak mu Górnik pozwala, a nie na odwrót.

Za wami okres gry co trzy dni. Był moment, gdy zaczęło brakować sił?

Myślę, że nie. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu i dopóki starczy sił i będą takie możliwości, to każdy z nas będzie biegać za trzech. Sezon jest dosyć długi i chcemy na każdym froncie grać jak najlepiej w piłkę, wszystkie mecze wygrywać i cieszyć się grą. Bo nam gra nie przeszkadza i nie przeszkadza nam bieganie. Tak jak mówiłem jesteśmy super przygotowani i czerpiemy radość z każdego spotkania oraz z widoku kibiców, którzy tak tłumnie chodzą na nasze spotkania. Sprawia nam ogromną satysfakcję, że kogoś może cieszyć gra Górnika.

Teraz z Lechem szykuje się wielki hit.

Można powiedzieć, że to będzie zwieńczenie całej rundy. Tak się ułożyło, że my jesteśmy liderem i będzie wielki mecz w Zabrzu przy Roosevelta. Oczywiście na stadionie będzie komplet publiczności i miejmy nadzieję, że stworzymy po raz kolejny super widowisko i po meczu nasi kibice będą mogli śpiewać, że mamy lidera.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl