Łukasz Wolsztyński blisko słynnego klubu!

Luq  -  1 kwietnia 2017 12:23
0
12209

Łukasz Wolsztyński w rundzie wiosennej imponuje strzeleckim dorobkiem. Nic więc dziwnego, że nasz 22-letni pomocnik jest pod baczną obserwacją skautów największych klubów w Europie.

Łukasz Wolsztyński swój sukces zawdzięcza ciężkiej pracy i narzeczonej, która namówiła go do oddawania strzałów z daleka. Ojcem całego sukcesu jest jednak trener Marcin Brosz, szkoleniowiec zabrzan widział w nim ogromny potencjał i wytrwale stawiał na pomocnika, nawet gdy ten miał słabsze mecze. Już w lecie nasz pomocnik może obrać kierunek na zachód, gdyż swoje zainteresowanie wyraża m.in. Borussia Dortmund. To nie powinno dziwić, ponieważ jakiś czas temu na testach w BVB przebywał Marcin Urynowicz.

Po otrzymaniu tych szokujących informacji postanowiliśmy w godzinach wieczornych odwiedzić stadion w Zabrzu, aby poprosić o głos Marcina Brosza. Niestety, trenera już w klubie nie było, ale nawet ten zbieg niefortunnych wydarzeń nie przeszkodził nam, aby zrobić upragniony wywiad.

Trenerze, czy to prawda, że Łukasz Wolsztyński trafi do BVB?

– Panowie, co mam wam powiedzieć? Kręcą się po Zabrzu różni managerowie, obiecują chłopakowi złote góry, grę w podstawowym składzie Barcelony, a później musimy studzić mu głowę. Najbardziej śmieszy mnie, gdy przychodzi do mnie i mówi, że manager obiecał mu Real. Wtedy kwituje to prostym zdaniem: Dobrze wiesz, że nie zabraniam dorabiać sobie do wypłaty w wolnym czasie. Tylko pamiętaj, żebyś w sklepie nie brał weekendów, bo wtedy gramy! 

Cięta riposta w trenerskim fachu jest bardzo ważna, ale w jaki sposób odbywa się studzenie głowy? – dopytujemy z zaciekawieniem. 

– Dotychczas pomagał kubeł zimnej wody, ale po meczu z Sandecją przyjęliśmy inną taktykę. W szatni znajduje się telewizor (właśnie na tym telewizorze zawsze odbywa się analiza przeciwnika – przyp. red.) podłączyliśmy PlayStation i nakazuję Tomkowi Losce (zdaniem wielu niezależnych obserwatorów w tę grę regularnie przegrywa z każdym, ponieważ wciąż myli przyciski – przyp. red.) grać w FIFE przeciwko Łukaszowi. Łukasz oczywiście wybiera sobie klub, który w danym dniu obiecuje mu jakiś manager, wystawie siebie w podstawowym składzie i gra, tak długo, aż dotrze do niego, że to tylko wirtualny świat. Wtedy szybko Camp Nou zamienia na stadion naszego najbliższego rywala i ładuje gole jak na zawołanie. Mogę zdradzić, że to tzw. terapia szokowa.

A myślał Pan, aby na jednej karcie zawodniczej wpisać Łukasza, a jednocześnie w meczu wystawiać Rafała?

– Nie chcę zdradzać planów taktycznych, ale taki wariant jest już brany pod uwagę od dłuższego czasu. Co więcej, kilka razy zastosowaliśmy go z powodzeniem. To dobre rozwiązanie, gdy jeden z nich krąży myślami w Madrycie, drugi gra dobre spotkanie w Kluczborku. Jednocześnie wartość Łukasza cały czas idzie w górę. Na koniec mogę zdradzić, że dostałem zapewnienie od prezesa naszego klubu: Łukasz i tak latem nie odejdzie, bo po awansie do ekstraklasy naszym celem są europejskie puchary.

Kibice mogą być spokojni. Łukasz Wolsztyński zostaje w Zabrzu, bo nie Borussia, Barcelona czy Real to kluby jego marzeń, a Górnik i właśnie spełnia swoje marzenia!

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments