Lukas Sadilek był jednym z ojców zwycięstwa Górnika Zabrze w meczu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań. Czeski pomocnik Trójkolorowych w trakcie spotkania był jednym z najaktywniejszych graczy naszego zespołu, a dopełnieniem jego bardzo dobrego występu była zdobyta bramka, która przesądziła o awansie 14-krotnych mistrzów Polski do półfinału.
Niesamowity mecz. Czy możesz nam go przybliżyć? Bo było tu mnóstwo mieszanych uczuć, prawda?
- Tak, oczywiście. Wiedzieliśmy, że będzie tu ciężko, ale myślę, że w pierwszej połowie broniliśmy się naprawdę dobrze. Stworzyliśmy kilka okazji, oddaliśmy strzały na bramkę i myślę, że byliśmy groźni. Ale druga połowa to była kwestia mentalności. Broniliśmy się przez ostatnie, nie wiem, 25 minut czy coś w tym stylu. Broniliśmy przed naszą szesnastką, potem musieliśmy bronić się w dziesiątkę, ale ten zespół pokazał mentalność i to jest naprawdę dobre. Ten mecz może odmienić ten sezon, bo ostatnie wyniki nie były dobre, więc mam nadzieję, że wiele rzeczy się zmieni.
Czy możesz powiedzieć nam więcej o taktyce? Na boisku była duża wymienność pozycji.
- Czasami chodziło o komunikację, bo oni dużo rotowali, szczególnie w środku. Bardzo trudno było ich pilnować, ale myślę, że daliśmy radę. Oczywiście oni mają dużą jakość, więc stworzyli sobie kilka szans, ale tak, było dobrze.
Nie zabrakło Ci paliwa w końcówce? Dużo biegałeś, szczególnie pod koniec, gdy mecz zbliżał się ostatni gwizdek sędziego.
- Wybieganie to moja siła, więc chcę pomagać drużynie tak bardzo, jak mogę. Mam nadzieję, że to pomogło. Bardzo się cieszę, że ten zespół pokazał charakter, bo w końcówce było mnóstwo dośrodkowań, a Rafał [Janicki - przyp. red.] i reszta chłopaków wykonała naprawdę, naprawdę dobrą robotę. Moją rolą było bieganie z przodu i robienie czegoś, co sprawi im trochę problemów.
Opowiedz trochę więcej o akcji, w której strzeliłeś gola.
- Nie pamiętam dokładnie, wiem, że zmieniliśmy stronę. "Pacio" przerzucił piłkę na prawo, ja ją przejąłem i podałem do Dimiego w pole karne. On wykonał świetną robotę, bo utrzymał się przy piłce z obrońcą na plecach. To było naprawdę dobre, przygotował mi piłkę, a potem chodziło już tylko o to, czy trafię w światło bramki. Bardzo się cieszę, że mogłem pomóc drużynie także golem. To świetne uczucie być w kolejnej rundzie.
Czy po tym, jak Marcel Łubik obronił karnego, poczułeś przypływ pewności siebie, a może nawet pewność, że wygracie to spotkanie?
- Tak, rozmawiałem z Marcelem, powiedziałem mu to - dzień przed meczem ćwiczyliśmy karne i on obronił, nie wiem, znacznie więcej niż połowę [więcej TUTAJ]. Miałem więc pewność, że obroni tego karnego. Byłem pewny na 100 procent i powiedziałem mu po meczu, że wiedziałem to, po prostu wiedziałem. Dla mnie to nie było zaskoczenie, bo na linii jest naprawdę, naprawdę dobry i bardzo nam pomógł.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Zaimponował jak pod koniec meczu szedł do presingu na pełnym gazie.
Świetny piłkarz . Gratulacje chopie
👍 oby tak dalej !