Legia – Górnik. Ligowy klasyk o mistrzostwo – z podtekstami

kesera  -  7 czerwca 2015 09:57
0
590

druzyna2_Legia_1415
Już dawno mecz Legii z Górnikiem nie miał tak wysokiej stawki. Ostatnim razem w Zabrzu, kiedy Górnicy walczyli o utrzymanie, ale to Legia wygrała i zapewniła sobie tytuł mistrzowski w głównej mierze dzięki świetnej postawie Łukasza Fabiańskiego w bramce. W niedzielny wieczór ekipa ze stolicy musi wygrać, ale liczyć też na potknięcie Lecha. Tego samego, z którym w środę zabrzanie przegrali aż 1:6, o co pretensje miał Henning Berg, szkoleniowiec Legii. Czy to będzie dla niego, a także dla Roberta Warzychy, pożegnalny mecz?

Dla Górnika spotkania z Legią zawsze będą tymi najważniejszymi obok starć derbowych z Ruchem Chorzów. Rywale chcąc zachować sobie cień szansy na tytuł muszą wygrać i liczyć na pomoc Wisły Kraków w Poznaniu. Zabrzanie będą chcieli odkupić swoje winy po fatalnym występie w minioną środę. Dla niektórych będzie to mecz pożegnań. Być może od początku między słupkami stanie Pavels Steinbors, który najpewniej rozstanie się z Górnikiem. Zabraknie na pewno Radosława Sobolewskiego, narzekającego na uraz, a także Rafała Kurzawy. Ten drugi, a raczej jego menedżer, nie potrafi dogadać się z klubem, dlatego nie gra, a miejsce w podstawowym składzie miałby pewne. Górnik powinien jednak wystąpić w najbardziej optymalnym składzie, co wytknie pewnie po meczu trener Berg. „Trójkolorowi” przy ewentualnej wygranej mogą skończyć sezon nawet na piątym miejscu. Do tego potrzebna jest porażka Lechii w Białymstoku oraz strata punktów Wisły w Poznaniu. Oba rozstrzygnięcia bardzo prawdopodobne. Najtrudniejsze do wykonania wydaje się jednak zwycięstwo w Warszawie.

Mimo wszystko, kiedyś czarną serię trzeba przełamać, a na triumf wyjazdowy z Legią czekamy od października 1998, kiedy gola na wagę wygranej strzelił Tomasz Sobczak. Legia? Będzie chciała bardzo dużo udowodnić, a także zachować cień szansy na tytuł, który wydaje się, że jest już stracony. Niewiele dała Legii pomoc sędziów w meczu z Jagiellonią, bo ekipa norweskiego trenera gra po prostu w grupie mistrzowskiej bardzo przeciętnie. W stolicy wygrał choćby Lech w kluczowym starciu sezonu. Legia na własne życzenie ma teraz trzy punkty straty i musi liczyć niemal na cud. 1994 rok się nie powtórzy, ale kibice Górnika Zabrze bardzo dobrze pamiętają tamte wydarzenia. Z Lechem były wstydliwe „baty”, jednak trener Berg pierwsze pretensje powinien mieć do siebie i swoich piłkarzy. W ekipie Legii na urazy uskarżali się ostatnio Ondrej Duda i Ivica Vrdoljak. Ten pierwszy najpewniej opuści szeregi ekstraklasy po tym sezonie.

Nie wiadomo też, co ze sztabem szkoleniowym Górnika. Pojawiły się plotki (?), że może dojść do rozstania z trenerem Robertem Warzychą, a na jego miejsce miałby przyjść… Jan Urban. Pewnym można być jednego: na Łazienkowskiej emocji nie zabraknie.

Legia Warszawa – Górnik Zabrze, niedziela 7 czerwca, godz. 18.00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń)

Przypuszczalne składy

Legia: Kuciak – Broź, Astiz, Rzeźniczak, Brzyski – Furman, Jodłowiec, Guilherme, Żyro – Kucharczyk, Orlando Sa.

Górnik: Steinbors – Danch, Szeweluchin, Magiera – Przybylski, Grendel – Gergel, Madej, Kosznik – Nowak.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments