Legia – Górnik 4:0: Znokautowani już do przerwy

Kaszpir  -  3 listopada 2018 22:42
1601

Górnik Zabrze uległ Legii Warszawa 0:4. Bramki dla gospodarzy zdobyli, Carlitos Lopez x2, Michał Kucharczyk oraz Dominik Nagy.

Marcin Brosz wrócił do sprawdzonej metody przy zestawianiu wyjściowego składu, czyli bez zmian. Oznaczało to, że przy Łazienkowskiej zobaczyliśmy identyczną jedenastkę jaka rozpoczynała mecze z Zagłębiem oraz Legionovią.

Przed meczem odbyło się uroczyste odśpiewanie hymnu z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości, a potem rozpoczęło się granie…i właściwie za chwile zostało przerwane. Oprawa kibiców Legii uniemożliwiła kontynuację spotkania już po kilkudziesięciu sekundach od pierwszego gwizdka. Pauza trwała dobry kwadrans, po czym sędziowie cofnęli stopery do czasu przerwania zawodów i wreszcie wróciliśmy do gry. 

W czasie kiedy nad stadionem unosiła się chmura dymu, Ricardo Sa Pinto wysłał swoich podopiecznych na boczne boisko, by byli odpowiednio rozgrzani. Zabrzanie takiej możliwości nie mieli i czekali w tym czasie w szatni. Czy miało to decydujący wpływ na to co obserwowaliśmy w pierwszych 45-u minutach? Przebieg pojedynku wyglądał tak, jakby na murawę wyszła tylko jedna drużyna. Od początku przewagę zdobyła Legia, która bardzo zdecydowanie ruszyła do przodu, chociaż nie stworzyła sobie jakiejś stuprocentowej sytuacji. Niestety 13. min okazała się pechowa dla Górnika, kiedy to Cafu jednym podaniem zgubił naszą obronę, a akcję wykończył król strzelców ubiegłego sezonu, Carlitos. Trzeba dodać, że w tej sytuacji więcej powinien zrobić Tomasz Loska, który przepuścił piłkę gdzieś pod ręką. Gospodarze nadal grali szybko i z polotem, kilka razy zrobiło się niebezpiecznie pod bramką Górnika. Przed zabrzanami otwarła się szansa na wyrównanie przy złym wybiciu jednego z legionistów piłka zamiast do przodu, poleciała w drugą stronę w kierunku Igora Angulo. Hiszpan oddał mocny strzał lewa nogą, jednak nad poprzeczką Majeckiego. Nie był to dzień podopiecznych Marcina Brosza, po jednym z rzutów rożnych Dani Suarez został trafiony w rękę i natychmiast gospodarze sygnalizowali to zagranie. Nastąpiła weryfikacja VAR, po której arbiter wskazał “na wapno”. Skutecznym egzekutorem okazał się Kucharczyk. Zadanie wywiezienia jakichkolwiek punktów stawało się coraz trudniejsze, tym bardziej, że Legia wciąż grała zdecydowanie lepiej od Górnika. No i trzeba było długo czekać na kolejny cios. Defensywa Górnika została po raz kolejny rozmontowana, jeszcze zdążył poślizgnąć się Michalski, sytuację z zimną krwią wykończył Nagy. W tym momencie zaczęliśmy się bać o rozmiary klęski, bo wszystko wskazywało na to, że kolejne bramki dla Legii są tylko kwestią czasu. Do przerwy rezultat już się nie zmienił, ale “trójka w plecy” była najmniejszym wymiarem kary dla Górnika.

Druga połowa rozpoczęła od szansy Carlitosa i szybkiej zmiany Angulo z powodu urazu. Igora zastąpił Rafał Wolsztyński, tworzący od tego momentu z bratem duet napastników. Rafał trafił nawet do bramki gospodarzy, niestety był w tej sytuacji na spalonym. Trzeba przyznać, że zabrzanie pomimo bardzo niekorzystnego rezultatu nie spuścili głów i dążyli do zdobycia choćby honorowego trafienia, a i Legia też nie forsowała już tak tempa. Nie oznaczało to, że zamierzała oszczędzać gości. Czwarty gol – na dobicie – był autorstwa Carlitosa i ponownie nasza obrona została rozłożona bez większych problemów. Jeszcze Loska zdołał zapobiec całkowitej klęsce, broniąc w groźnej sytuacji. Na zwycięstwo przy Łazienkowskiej czekamy dwadzieścia lat i poczekamy jeszcze, a w sobotę nawet nie mieliśmy momentu w którym mogliśmy choćby pomyśleć o przełamaniu tej fatalnej passy. Tak, czy inaczej przełykamy gorycz bardzo bolesnej porażki.

Górnik przegrał spotkanie, a właściwie Legia rozstrzygnęła je na swoją korzyść, ciężko nokautując zabrzan już do przerwy. Przegrana, niezależnie od rozmiarów spycha “Trójkolorowych” ponownie do strefy spadkowej. W następnej kolejce Górnik podejmuje w Zabrzu drużynę Śląska Wrocław.

Legia Warszawa – Górnik Zabrze 4:0 (3:0)
1:0 – 
Carlitos, 13′ 
2:0 – Kucharczyk, 29′ (k)
3:0 – Nagy, 37′
4:0 – Carlitos, 82′

Legia: Majecki – Dias, Wieteska, Jędrzejczyk, Hlousek, Kucharczyk, Vesović, Martins (68′ Antolić), Szymański (77′ Kante), Nagy, Carlitos
Rezerwowi: Malarz – Pazdan, Antolic, Pasquato, Kante, Stolarski, Kulenović
Trener: Ricardo Sa Pinto

Górnik: Loska – Michalski, Bochniewicz, Suarez, Liszka, Jimenez, Żurkowski, Matuszek, Zapolnik (66′ Ryczkowski), Ł. Wolsztyński (77′ Smuga), Angulo (53′ R. Wolsztyński)
Rezerwowi:
Bielica – Wiśniewski, Nowak, Smuga, R. Wolsztyński, Ambrosiewicz, Ryczkowski
Trener:
Marcin Brosz

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)
Żółte Kartki: Jędrzejczyk – Bochniewicz, Liszka
Widzów: 19000

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl