Górnik przegrał w Gdańsku z Lechią 2:0. Niestety, złe demony z ostatnich meczów wróciły i nie były to udane zawody w wykonaniu zabrzan.
W porównaniu do ostatniej potyczki Marcin Brosz - w wyjściowym składzie Górnika - dokonał aż czterech roszad. Pierwsza jedenastka była podobna do tej, która w poniedziałek w ostatnich minutach wyrwała zwycięstwo Stali. W obronie Paluszka zastąpił Evangelou. Na prawej stronie zamiast Greka, Masourasa, pojawił się Wojtuszek. Dodatkowo, Jimenez został wycofany do linii pomocy, a w ataku pierwszy raz od początkowych minut spotkania w trójkolorowej koszulce wystąpił Boakye. Obok niego trener desygnował bohatera z zeszłej potyczki, Piotra Krawczyka. Odbyło się to kosztem Alexa Sobczyka.
Początek pierwszej połowy był obiecujący, ale niestety tylko początek. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 2:0. Pierwsze trafienie padło w 27. minucie. Ceesay znalazł w naszej szesnastce Paixao, natomiast Portugalczyk wyłożył piłkę Gajosowi. Ten natomiast pokonał Martina Chudego. Arbiter początkowo odgwizdał pozycję spaloną, lecz po analizie VAR okazało się, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i Lechia wygrywała 1:0. Kilkanaście minut później, golkiper Górnika ponownie musiał wyciągać futbolówkę z siatki. Kolejny raz bardzo duży udział w akcji miał Ceesay. Łatwo zmylił on Wojtuszka oraz Evangelou, a następnie uderzył na bramkę. Chudy zdołał sparować jego strzał, lecz przy dobitce Paixao niewiele miał do powiedzenia. Na przerwę gdańszczanie schodzili z dwubramkową zaliczką.
Druga połowa rozpoczęła się od zmian w zespole z Zabrza. Na murawie pojawili się Kubica, Masouras oraz Ściślak. Odbyło się to kosztem kolejno Krawczyka, Wojtuszka i Nowaka. Górnik po zmianie stron próbował nadrabiać straty, lecz uderzenie Boakye czy akcje Jimeneza były bez większej historii. Lechia również nie próżnowała. Gospodarze wyprowadzili bardzo niebezpieczną i skuteczną kontrę, po której do pustej bramki nie trafił Ceesay. Jednakże, nawet taka pomyłka nie pomogła gościom. Górnicy starali się, lecz nie przynosiło to żądanych efektów w postaci bramek. Trójkolorowi przegrywają w Gdańsku 2:0. Niestety, ale spodziewaliśmy się czegoś innego.
Już za równy tydzień zabrzanie na własnym stadionie zmierzą się z Legią Warszawa. Pierwszy gwizdek zabrzmi punktualnie o 20:00.
Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 2:0 (2:0)
1:0 - Gajos, 27'
2:0 - Paixao, 41'
Lechia Gdańsk: Kuciak - Kopacz, Nalepa (90' Maloca), Tobers, Pietrzak, Biegański, Kubicki (90' Żukowski), Ceesay (70' Conrado), Gajos, Saief (83' Fila), Paixão
Rezerwowi: Mikułko, Haydary, Żukowski, Fila, Conrado, Maloca, Egy M.V., Kryeziu, Kaułżyński.
Trener: Piotr Stokowiec
Górnik Zabrze: Chudy - Gryszkiewicz, Wiśniewski, Evangelou, Janża, Nowak (46' Ściślak), Wojtuszek (46' Masouras), Manneh (82' Prochazka), Jimenez, Krawczyk (46' Kubica), Boakye
Rezerwowi: Kudła - Grzesiak, Koj, Prochazka, Kubica, Ściślak, Eizenchart, Sobczyk, Masouras
Trener: Marcin Brosz
Żółte kartki: Saief, Kopacz
Foto: Roosevelta81.pl






