Krzysztof Bukalski: W drużynie nie było słabego punktu

kamres  -  9 sierpnia 2014 17:45
521

krzysztof_bukalski

Piątkowy mecz przyniósł zabrzańskim kibicom wiele radości. Wreszcie przełamał się Robert Jeż, który na bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej musiał czekać aż 467 dni. Według Krzysztofa Bukalskiego motorem napędowym był cały zespół: – W drużynie nie było słabego punktu, co przełożyło się na wynik końcowy – mówi dla Roosevelta81.pl były gracz Górnika Zabrze po spotkaniu z Jagiellonią Białystok.

Roosevelta81.pl: Jak się Panu podobał mecz z Jagiellonią?

Krzysztof Bukalski (były gracz Górnika Zabrze) – Ciekawy mecz rozgrywany w szybkim tempie. Początek nie zapowiadał, że padnie aż tyle bramek, do pierwszego gola na boisku nie działo się nic wielkiego. Później spotkanie nabrało rumieńców. Górnik zagrał dobrą piłkę, natomiast Jagiellonia zagrała niemrawo i nie miała jakiś zrywów w swojej grze.

Górnik przez pierwsze 10 minut gry utrzymywał się praktycznie cały czas przy piłce.

– Tak, ale nie wynikało z tego żadne zagrożenie pod bramką przeciwnika. Dopiero po pierwszym golu przynosiło to lepsze rezultaty, aż w końcu do bramki trafił Zachara i chwała mu za to. Mateusz zagrał bardzo dobre spotkanie jak z reszta cała drużyna Górnika. 

Podobno rzutu karnego nie było, a Zachara zdobył bramkę ze spalonego.

– Podobno są to dwie kontrowersje. Trudno mi się ustosunkować do tego, gdyż nie widziałem jeszcze tych sytuacji na powtórkach.

Piłkarz meczu według Pana?

– Nietaktem byłoby wyróżnienie w szczególności jakiegoś zawodnika, choć Jeż wykorzystał perfekcyjnie oba stałe fragmenty gry po których padł gol. Jeśli chodzi o jego występ na boisku to dobrze, że miał z kim pograć.  Bardzo podobał mi się też Zachara, który dużo pracował, Madej i Gergel również zagrali świetnie. Szacunek dla formacji defensywnej: Dancha, Sobola, Gancarczyka i Augustyna. W drużynie nie było słabego punktu, co przełożyło się na wynik końcowy.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: futbolnews.pl