Korona – Górnik 0:3. Kielce odczarowane i mamy lidera!

Spark  -  15 sierpnia 2014 19:49
732

Gergel_Cracovia_1415
Górnik Zabrze odczarował stadion w Kielcach, gdzie po raz pierwszy w historii sięgnął po komplet punktów. Ekipa z Roosevelta zaaplikowała Koronie trzy gole, a ich autorami byli Kosznik, Jeż oraz Gergel.

Już przed meczem wszyscy twierdzili, że faworyt jest tylko jeden – Górnik. Niestety historia nie napawała optymizmem, bowiem Górnik w historii meczów w Kielcach zdobył tylko jeden punkt, a najczęściej doznawał wysokich porażek. Każda seria ma jednak swój koniec. Wynik po pierwszej połowie mógł być jednak zupełnie odmienny, gdyby Trytko wygrał choćby jeden pojedynek ze Steinborsem. Zdecydowanie najlepszą sytuację napastnik Korony miał na początku meczu. Był sam przed bramkarzem i wydawało się, że może go zapytać, gdzie strzelić. Oddał precyzyjny i płaski strzał, ale zbyt sygnalizowany i Łotysz końcami palców odbił futbolówkę. Gospodarze mogli więc doskonale otworzyć wynik.

To zrobili natomiast Górnicy. Strzał Madeja dobrze sparował Černiauskas, jednak przed upływem pół godziny gry nawet nie drgnął. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, z kłopotami interweniował gracz miejscowych, ale Danch wślizgiem powalczył o futbolówkę, która trafiła do Kosznika. Skrzydłowy posłał potężną “bombę” z powietrza i “Trójkolorowi” byli na prowadzeniu.

To pobudziło kielczan, którzy zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce, choć i tak Górnicy pod tym względem byli lepsi. Najważniejsza była jednak postawa Steinborsa, który przed zejściem na przerwę jeszcze dwa razy był lepszy od Trytki. Najpierw zablokował piłkę, kiedy rywal próbował go lobować po podaniu ze środka boiska. Następnie snajper Korony niemal poradził sobie z Augustynem, który nie najlepiej zachował się w poprzedniej sytuacji, ale na nasze szczęście na tyle przeszkodził rywalowi, że ten nie zdołał oddać precyzyjnego uderzenie i futbolówka minęła słupek.

Od startu drugiej odsłony zabrzanie rządzili na murawie i gra toczyła się zdecydowanie pod dyktando Górników. Choć nie przekładało się to na sytuacje, to podwyższenie prowadzenia było kwestią czasu. Madej kapitalnie “wypuścił” na lewym skrzydle Kosznika, który dograł przed bramkę, a tam Jeż wpakował piłkę do bramki. Po kolejnej ładnej akcji bliski powodzenia był Gergel, którego strzał sparował bramkarz.

Korona po raz pierwszy w drugiej połowie udaną akcję przeprowadziła na kwadrans przed końcem. Kiełb, już leżąc po starciu z Gancarczykiem, próbował przelobować Steinborsa, jednak zabrakło siły oraz precyzji. Później po strzale z dystansu Petrow sporo problemów miał Steinbors. Później był rzut rożny i zabójcza kontra zabrzan, którą kapitalnym strzałem wykończył Gergel. To był piękny gol po uderzeniu zza pola karnego niemal w “okienko”.

Górnicy dzięki piątkowej wygranej awansowali na pozycję lidera i jest spora szansa, że po zakończeniu kolejki nadal będą na miejscu nr 1. To jest wymarzony początek sezonu w wykonaniu naszej drużyny, z której możemy być dumni.

Korona Kielce – Górnik Zabrze 0:3 (0:1)
0:1 – Kosznik, 27′
0:2 – Jeż, 65′
0:3 – Gergel, 78′

Korona: Černiauskas – Kuzera, Dejmek, Ouattara, Leandro – Golański (67′ Aankour), Petrov, Marković (72′ Chiżniczenko), Janota, Kiełb – Trytko.
Trener: Ryszard Tarasiewicz.

Górnik: Steinbors – Sadzawicki, Augustyn, Gancarczyk – Gergel (88′ Plizga), Sobolewski, Danch, Kosznik (80′ Mańka) – Madej (83′ Gwaze), Jeż – Zachara.
Trener: Józef Dankowski.

Żółte kartki: Petrov, Trytko – Augustyn, Madej.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 6 582.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl