Górnik ma nowego trenera: “Ryzyko przy takiej decyzji jest zawsze”, “Decyzja była podjęta w tym samym momencie, jak zadzwonił telefon”

Milo  -  12 marca 2014 19:49
692

waskiewicz_konferencja_1314

Robert Warzycha został przedstawiony jako nowy trener Górnika Zabrze. – Umówiliśmy się z trenerem na trzyletni kontrakt – powiedział na środowej konferencji Zbigniew Waśkiewicz, prezes naszego klubu.

– Wystarczyły nam dwie rozmowy telefoniczne, aby stwierdzić, że do siebie pasujemy. Trener zaimponował mi wieloma sprawami – przyznał Waśkiewicz. – Robert jest przedstawicielem ostatniej drużyny Górnika, która sięgnęła po mistrzostwo. Podoba mi się amerykański model. Nie ważne jest, aby kupić zawodnika, czy wygrać najbliższy mecz. Istotne jest, aby się doskonalić. Umówiliśmy się z trenerem  na trzyletni kontrakt. Mam nadzieję, że za trzy lata będziemy mówili, co udało nam się zrobić.

Trener otrzymał z rąk prezesa koszulkę Górnika Zabrze z “7” na plecach, czyli numerem, z jakim występował nie tylko w barwach “Trójkolorowych”. Decyzję o zatrudnieniu szkoleniowca na swoje barki wziął w pełni prezes Waśkiewicz. – Ryzyko przy takiej decyzji jest zawsze. Nie ma takiego kontraktu, którego by się nie dało rozwiązać. Chciałbym, aby praca trenera zmieniła nas na lata. Robert ma świetną wizję pracy z młodzieżą. Jestem ogromnym optymistą i wierzę, że przetrwamy ze sobą nie tylko przez te trzy lata, ale może nie będziemy musieli się przekonywać, aby przedłużyć współpracę – powiedział prezes naszego klubu. – Pomysł był absolutnie mój. Długo go analizowałem. Analizowałem wolnych szkoleniowców. Miałem sporo propozycji, było bardzo wielu chętnych. To było bardzo dobre. Myśleliśmy, że słabo gramy i jest fatalna sytuacja w klubie, a trenerze chcieli u nas pracować. Każdy, który był wolny, interesował się tematem. W sobotę wieczorem wykonałem telefon do Roberta, czy dopuszcza myśl, aby pracować w Górniku. Wcześniej rozmawialiśmy dwa razy przez telefon. Później zadzwoniłem do kilku dużo bardziej doświadczonych trenerów. Najpierw byli zaskoczeni, uważali to za trochę ryzykowane, ale uważali, że do może być dobry ruch. Wszystko konsultowałem, bo nie odważyłbym się bez tego podjąć taką decyzję.

Trener cieszy się bardzo z powrotu nie tylko do Górnika, ale również do kraju. – Górnik ma wielkie osiągnięcia i wiele wspaniałych sukcesów na koncie. Mam nadzieję, że przyczynię się do powiększenia liczby trofeów. Po to tutaj jestem – podkreślił Warzycha. – Taki klub jak Górnik jest wspaniałym do prowadzenia. Myślę, że to będzie wielkie przedsięwzięcie. Bedzie to niektórym spędzało sen z powiek, ale jest jeszcze wiele do zrobienia w tym sezonie. Mamy zadania, które będzie trzeba wykonać w stu procentach.

– To szczególne dla mnie i dla mojej rodziny. Dwaj moi synowie urodzili się w Zabrzu. Jestem związany z tym miastem. Spędziłem 23 lata poza nim. Wyjechałem stąd do Evertonu i teraz wracam do klubu jako trener. Myślę, że jestem człowiekiem wymagającym. Wymagam od siebie rzetelności, zaangażowania i uczciwości i tego samego oczekuję od zawodników – powiedział Robert Warzycha.

O PRACY Z MŁODZIEŻĄ
Zbigniew Waśkiewicz: System amerykański jest oparty na szkoleniu młodzieży. W profesjonalnych klubach są kontrakty, ale szuka się najlepszych młodych graczy w okolicy. Trener będzie oglądał drużyny młodzieżowe. Mamy akademię, która wymaga profesjonalizacji i tutaj bardzo liczę na trenera. Będzie mógł nam wiele powiedzieć. W USA sport to jest biznes. Tam się wszytko robi dla pieniędzy i liczymy tutaj na świeże spojrzenie.

Robert Warzycha: – Do wszystkich zawodników trzeba wyciągnąć rękę. Trudno jest przyjść młodemu zawodnikowi na trening pierwszej drużyny i zapytać, czy może trenować? To my musimy do nich wyjść, gdyż to jest ich marzenie. Starałem się to robić w Columbus Crew w MLS. Umożliwiałem młodym, aby byli ze starszymi w szatni i na treningu. To jest dla nich ważniejsze niż sam mecz i oglądanie go z wysokości trybun. Oni muszą poczuć to na własnej skórze. My trenerzy, którzy będą obserwować młodzież, będziemy ich dodatkowo mobilizować.

O ZNAJOMOŚCI KADRY GÓRNIKA I STYLU GRY
Robert Warzycha: – Mam rozeznanie o zawodnikach, którzy grają w Górniku. Wchodząc na internet codziennie czytam, co dzieje się w klubie. Bardzo bolało mnie to, że przegraliśmy tyle meczów. Sztab będzie mi pomagał. Będziemy robili wszystko, aby było lepiej. Trener Adam Nawałka pokazał dokładnie, jak ma wyglądać zespół i jak ma wygrywać. W tej chwili niestety się liczy wynik. Chciałoby się grać ładnie i efektownie, ale na końcu i tak liczy sie wynik. Jutro będziemy czytać jaki był rezultat. Jeśli przegramy, nikt nie będzie pamiętał, jak pięknie graliśmy. Najpierw chcemy wygrywać. Później chcemy grać efektownie, czyli tak, jak chcieliby kibice. Do tego będziemy zmierzać. Zawodnicy w klubie są na takim poziomie, że można to zrobić.

O PIENIĄDZACH
Robert Warzycha: – Dżentelmeni nie rozmawiają o zarobkach. Są pewne skale w MLS i Polsce i te widełki są porównywalne.

O ZMIANACH W SZTABIE SZKOLENIOWYM
Robert Warzycha: – Ci ludzie, którzy są, muszą się wykazać. Z niektórymi dogaduje się lepiej z innymi gorzej. W tej chwili nie zamierzamy robić żadnych zmian. Jeżeli trenerzy sie zgadzają, to wszystko przechodzi nad drużynę. Wiem jak ważny jest sztab dla zespołu. Jeżeli wyrobimy sobie wspólny współczynnik, to przetrwamy. Jeśli nie, będziemy myśleć o zmianach.

O CELACH NA OBECNY SEZON
Robert Warzycha: – Jest liga i jest puchar. Celem jest awans do pierwszej ósemki. Puchar Polski? Każdy z zawodników myśli o Pogoni, ale również o dwumeczu w Pucharze Polski z Zawiszą. Po wypowiedziach mogę wywnioskować, że przegrali z nimi w lidze frajersko, że będą chcieli teraz wygrać i przejść dalej. Dla niektórych piłkarzy może to być jedyna szansa, aby zdobyć trofeum. Dzieli nas tylko dwóch przeciwników od finału. Mi się zdarzyło 2-3 razy grać o mistrzostwo. Jak przyszedłem do Górnika, to myślałem, że tak będzie co roku, a nie jest to łatwe.

O RÓŻNICACH MIĘDZY PIŁKĄ W POLSCE A SOCCEREM W USA
Robert Warzycha: – W USA właściciele drużyn są bardzo bogaci. Jeden właściciel ma jedną drużynę. Sprawy finansowe i organizacyjne są dopięte na ostatni guzik. Tutaj jest troszeczkę inaczej. W MLS kupuje się trochę starszych zawodników. Ostatnio Jermain Defoe z Tottenhamu przeszedł do Toronto. Jest kilku Argentyńczyków. My w Polsce nie sprowadzamy takich graczy, najlepsi raczej odchodzą. Szukają lepszych pieniędzy, lepszych drużyn. Tutaj piłkarze uciekają, a tam przychodzą. MLS pozyskuje dobrych graczy i ta liga będzie coraz lepsza. Amerykanie grają siłową piłkę, są bardziej atletyczni, dużo biegają. W Polsce gracze są bardzo zaawansowani technicznie i taktycznie. Podania, przyjęcia piłki i strzały, to wszystko w Polsce wygląda lepiej.

O ZNAJOMYCH Z POLSKI
Robert Warzycha: – Rozmawiałem już z Markiem Piotrowiczem, moim bardzo dobrym kolegą. Mogę wymienić też Andrzeja Orzeszka, Mietka Agafona, a także tego największego, czyli Stanisława Oślizłę, który jest twarzą Górnika. Kiedy przyjechałem tutaj 10 lat temu, to właśnie on mnie przywitał i pokazał, jak powinno się przyjmować byłych trenerów, piłkarzy, czy też kibiców. Czapki z głów dla Pana Stanisława.

O DECYZJI PRZYJĘCIA POSADY W GÓRNIKU
Robert Warzycha: Żadnego znaczenia nie miało to, czy będę pracował w Columbus, Los Angeles, czy w Polsce. Odległość wszędzie jest taka sama. W USA nie ma wielkich przestrzeni. Wsiada się w samolot i leci. W USA jeździłem na swój trening codziennie po 40 mil w jedną stronę. Tutaj każdy mnie pyta, ile trwał lot do Polski. To jest dla mnie normalne. Z drugiej strony ta praca jest dla mnie wyzwaniem. Mój stary i ukochany Górnik chce mnie jako trenera, więc decyzja była podjęta w tym samym momencie, jak zadzwonił telefon. Gdyby to był inny klub z Polski to musiałbym się zastanowić. Dużo rzeczy zostawiłem w USA. zdarzyć.

O RODZINIE
Robert Warzycha: – Moja córka jeszcze studiuje. Dwójka synów jest już dorosła i mieszkają “na swoim”. Żona chce przyjechać do Polski. Cały czas mówi, że to jej marzenie, aby tutaj przyjechać. Tam nie mieliśmy nikogo z rodziny i w taki sposób ciężko jest żyć. Rodzina wkrótce do mnie dojedzie.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl/Kamil Dołęga