Kibicowskim szlakiem: Finał Champions League 2015

Luq  -  21 czerwca 2015 14:40
0
823

Berlin CLF 2015 JUVE-BARCA (14)

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów rozgrywany był w Berlinie, więc korzystając z bliskości wydarzenia pofatygowałem się do stolicy Niemiec. Odległość nie jest zbyt wielka, a droga bardzo wygodna, bo autostradą można praktycznie dojechać do centrum Berlina. Odległość ponad 500 km można pokonać w dobrym czasie 5 godzin. W okolicach Olympia Stadion zameldowaliśmy się około godziny 14. Auto można było zostawić w bocznej uliczce już około kilometra od stadionu. Od razu rzucały się w oczy dziesiątki zaparkowanych autobusów z emblematami Barcy lub Juve za przednią szybą.
Berlin CLF 2015 JUVE-BARCA (15)

Plac wejściowy Stadionu Olimpijskiego jest dosyć spory, a dodatkowo rozstawiły się na nim różne stoiska sponsorów rozgrywek. Kibice chętnie robili sobie zdjęcia na tle gwiazdy z logo rozgrywek i klubów oraz gigantycznej piłki. Przy tych atrakcjach natknęliśmy się na pierwszych „koników”, więc zapytaliśmy o cenę biletu na ten wielki spektakl, ale 3000€ mocno ostudziło nasze nadzieje na zdobycie wejściówki. Od czasu do czasu można było usłyszeć przyśpiewki grupek kibiców oraz sporo opakowań po złocistym napoju (całkiem sporo polskich marek).

Dalej poszliśmy zwiedzić okolice stadionu, by następnie udać się na pobliską stację kolejki miejskiej, ponieważ chcieliśmy się udać do centrum pod bramę brandenburską, gdzie umieszczona była strefa kibica z wieloma atrakcjami. Przy wejściu akurat minął nas samochód z tym najcenniejszym klubowym trofeum, pucharem Ligi Mistrzów. W strefie było naprawdę tłoczno i głośno, a piwo w cenie 5€ lało się strumieniami. W centralnym miejscu ustawiono niewielkie sztuczne boisko z małą trybuną, gdzie rozgrywano mecze np. byłych gwiazd LM. Nam się akurat trafił mecz tzw. Amp Futbol, czyli zawodników niepełnosprawnych. Trzeba przyznać, że wola walki i umiejętności przy tak wielkich ograniczeniach ruchowych robiły wrażenie. Kibice każą akcje nagradzali głośnymi brawami i nie ma się co temu dziwić.
Berlin CLF 2015 JUVE-BARCA (41)

Tego dnia w Berlinie panowały wręcz tropikalne upały, ale mimo to postanowiliśmy zwiedzić trochę miasto. Mocno rzucają się w oczy nowoczesne budynki i to, że ciągle gdzieś coś się buduje. W centrum jest sporo kanałów, po których można popływać barkami, ale najlepszym środkiem transportu jest oczywiście metro. Bilet pięcioosobowy na cały dzień kosztuje mniej niż 17€ i już przy trzech osobach jest opłacalny. Wszędzie można było zobaczyć kibiców ubranych w klubowe barwy Barcelony i Juventusu. Wesoło zrobiło się w okolicy stacji metra, gdzie większe grupki coraz głośniej dawały o sobie znać.

Pod stadionem znów ruszyliśmy na łowy, marząc o jakiejś okazji, ale nikt nie zszedł z ceny poniżej 1200€ i to nawet gdy mecz już trwał. Mieszanka kultur i ludzi, przed stadionem, była naprawdę imponująca. Co chwila ktoś próbował targować bilet i dogadywał sposób przekazania, bo przyznam, że większość „koników” była mocno podejrzana. Zagadaliśmy nawet z jednym Chińczykiem, który przyleciał na mecz z nadzieją na okazyjny bilet, bo sama podróż kosztowała go już 1500$.
Berlin CLF 2015 JUVE-BARCA (77)

Gdy mecz się zaczął wciąż kilkaset ludzi kręciło się wokół stadionu. Niestety UEFA nie postarała się tutaj i nie dało się zobaczyć meczu, gdyż nie stworzono przy stadionie żadnej strefy z telebimem (ta pod bramą brandenburską zamknęła się o 20). Jedyny bar pod chmurką w okolicy był tak oblegany, że wspomnieliśmy aż słynny skecz Marcina Dańca o klubie „Gisel” i walce Gołota – Lewis. Zrezygnowani wróciliśmy pod stadion gdy dobiegała końca już pierwsza połowa. O dziwo ciągle były osoby, które oferowały bilety za 1500€, jak dla mnie mocno podejrzana sprawa.

Znalazł się też poczciwy Pan z lodóweczką i zimnym piwkiem za 2€. Spotkaliśmy w końcu jednego Pana z laptopem, jak się okazało mieszkańca Dubaju, który zaproponował oglądanie meczu. Szybko zrobiliśmy małą strefę kibica z przewróconego kosza na śmieci i zasiedliśmy tuż przy stadionie do oglądania. Po kilku minutach zebrała się grupka około 50 osób i zrobiło się naprawdę wesoło. Po ostatnim gwizdku, plac znów się zapełniał i można było słychać zewsząd głośne „Campeones”. Cały mecz obejrzałem w niedzielę przy obiedzie w domu.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments