Kamil Kosowski: Piłkarze Górnika Zabrze powinni umieć stanąć przed lustrem

Milo  -  16 kwietnia 2014 22:14
0
997

Kamil_Kosowski

Wiadomo, że latem drużyna się zmieni. Część zawodników odejdzie, klub będzie ograniczał wydatki. Sami piłkarze też powinni mu w tym pomóc. Słyszałem, że kontrakty podpisywane w Zabrzu były mocno przeszacowane. Górnik musi zacząć płacić tyle, na ile pozwala jego budżet. – mówi w wywiadzie dla slask.sport.pl Kamil Kosowski były zawodnik „Trójkolorowych” obecnie ekspert stacji Canal+.

Jak wyjaśnić wiosenną zapaść Górnika?

Kamil Kosowski: –  Obecnej drużyny Górnika nawet nie ma co porównywać do zespołu, który tak dobrze grał jesienią. Wiadomo, że w Zabrzu mają olbrzymi problem z kontuzjami. Ze składu wypadło wielu znaczących zawodników. Bardzo brakuje np. Seweryna Gancarczyka. To piłkarz nie tylko silny mentalnie, który zawsze pokazywał charakter, ale był też wykonawcą stałych fragmentów gry. Na wiosnę nie grają Mariusz Przybylski, który jest kontuzjowany, oraz Krzysztof Mączyński, który został sprzedany. A to właśnie oni zapewniali Górnikowi spokój w środku pola. Długo można by tak wymieniać… Jest jeszcze przypadek Pawła Olkowskiego. Nie chcę mu niczego zarzucać, ale jeśli piłkarz ma podpisany kontrakt z niemieckim klubem, do którego ma przejść za 2 miesiące, to trudno mu o odpowiednią koncentrację. Problemy kadrowe sprawiają, że brakuje też rywalizacji na treningach. A potem – w czasie meczów – to wszystko wygląda tak jak widać. Górnik nawet jakoś stara się grać, ale gdy już traci gola, to wszystko się sypie.

Fani wykażą się cierpliwością wobec trenera Roberta Warzychy, który nie wygrał dotąd meczu?

– Przecież trener poprowadził dotąd Górnika w zaledwie kilku meczach. Gdy obejmował zespół, to w ciągu kilku dni zdecydował się przyjechać do Zabrza ze Stanów Zjednoczonych. Dla niego to musiał być niesamowity przeskok. Tak naprawdę nie znał przecież piłkarzy ani ich charakterów. Trenera trzeba obdarzyć zaufaniem na wiele miesięcy. Jestem przekonany, że kto by się w Zabrzu teraz nie pojawił, to nie uzdrowi z miejsca drużyny. Czy to trener sprawił, że Górnik nie potrafił wygrać meczu, prowadząc z Jagiellonią 3:0? Czy to trener popełniał błędy w obronie w meczu z Cracovią? Czy to on pudłował, stojąc dwa metry przed bramką? Moim zdaniem koncepcja z zatrudnieniem trenera Warzychy ma ręce i nogi. Tyle że trzeba na nią spojrzeć w dłuższej perspektywie.

W przyszłym sezonie Górnika czeka walka o utrzymanie?

– Przed startem obecnego sezonu o Wiśle Kraków też mówiono, że będzie broniła się przed spadkiem. Tymczasem jesienią grała fantastycznie i szybko stała się pewna utrzymania. Ekstraklasa jest dziwna. Dzięki udanemu początkowi sezonu można wiele zdziałać. A Górnik? W tym sezonie już nie spadnie, więc to dobry czas, aby trener już wypróbował różnych zawodników, sprawdził kilka wariantów. Może bez presji gry o górną „ósemkę” i dzięki powrotowi kilku zawodników zespół zacznie wygrywać? Wiadomo, że latem drużyna się zmieni. Część zawodników odejdzie, klub będzie ograniczał wydatki. Sami piłkarze też powinni mu w tym pomóc. Słyszałem, że kontrakty podpisywane w Zabrzu były mocno przeszacowane. Górnik musi zacząć płacić tyle, na ile pozwala jego budżet. Dlatego piłkarze powinni umieć stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: Było fajnie, ale na boisku nie wygląda to za dobrze.

Źódło: slask.sport.pl
Foto: futbolnews.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments