Jan Żurek: Wierzę w awans Górnika do pucharów

Spark  -  9 kwietnia 2013 15:51
894

janzurek
Stadion pięknieje i niejeden piłkarz trafi do Zabrza, aby grać w takiej firmie i na tak pięknym obiekcie
– mówi w wywiadzie dla Roosevelta81.pl Jan Żurek, były trener Górnika, który z dystansem podchodzi do ostatnich słabszych wyników.

Szkoleniowiec, który prowadził zespół z Roosevelta w latach 90-tych, a następnie pracował w klubie jako skaut, podkreśla, że pierwszej drużynie Górnika niczego nie brakuje i powinna ona się bić o awans do europejskich pucharów. – Potencjał jest duży, a kadra zespołu mocna – mówi w rozmowie z naszym serwisem. 

Roosevelta81.pl: Czy można być rozczarowanym postawą Górnika w ostatnich meczach?

Jan Żurek (były trener Górnika): – Górnik przegrał trzy mecze pod rząd, a teraz ważne spotkanie ze Śląskiem. Wyniki z jesieni były trochę na wyrost. Nikt się ich nie spodziewał i teraz trzeba to odpowiednio wyważyć. Wiosna jednak dopiero się rozpoczęła. We Wrocławiu zabrakło trochę konsekwencji, trochę szczęścia. Wystarczyło, aby Grzegorz Bonin wykorzystał jedną z dwóch sytuacji i byłoby zwycięstwo. Z przebiegu gry zabrzanie zasłużyli w starciu ze Śląskiem na punkt. 

Rozczarowuje chyba przede wszystkim defensywa.

J.Ż. – Widać, że trener Adam Nawałka szuka zmian. W meczu z Widzewem na ławce usiadł Szeweluchin, a za niego zagrał Kopacz. Olkowski naprawdę dobrze spisuje się na prawej obronie, ale brak Bembena jest widoczny. Ma on olbrzymi bagaż doświadczeń, potrafi zmobilizować i podpowiedzieć partnerom. Mariusz Magiera doznał kontuzji w okresie przygotowawczym i nie jest w optymalnej formie, ale na podobnym poziomie jest przecież Seweryn Gancarczyk. Nie można za wszystko obarczać tylko formacji defensywnej. Obrona dostępu do bramki to też zdanie dla piątki pomocników, a także wysuniętego napastnika.

Nie zawodzi Łukasz Skorupski

J.Ż. – Mimo młodego wieku imponuje równą i wysoką formą. Tylko w jesiennym spotkaniu z Legią, kiedy oślepiło go słońce, zaliczył “babola”, ale który bramkarz takiego nie zanotował w swojej karierze? Jego dyspozycja to wielka sprawa jak na tak młodego chłopaka. Rośnie nam kolejny bardzo dobry bramkarz i nie dziwię się dużym zainteresowaniem klubów zza granicy jego osobą.

Ofensywa też nie gra optymalnie, więc co może osiągnąć Górnik w tym sezonie?

J.Ż. – Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak się zakończą te rozgrywki. Tak samo, jak nikt nie spodziewał się, że po imponującym sezonie, Ruch Chorzów będzie się pałętał gdzieś z tyłu. Górnik gra równą, dobrą i konsekwentną piłkę. Jakość w ataku robi  Nakoulma, ale kapitalnie rozwija się też Kwiek. Naprawdę imponuje mi w tym sezonie. Mówiło się o nim, że to duży talent, ale zawsze czegoś mu brakowało. Teraz kapitalnie pracuje dla drużyny. Oczywiście odejście Arkadiusza Milika sprawiło, że akcenty w ataku wyglądają trochę inaczej, ale ciekawym graczem jest Wojciech Łuczak, a także grupa młodych jak Konrad Nowak i Mateusz Zachara.

Czy awans do pucharów nie byłby w przypadku Górnika wynikiem ponad stan?

J.Ż. – Potencjał drużyny jest duży, a kadra zespołu mocna. Trzeba myśleć o każdym następnym meczu i walczyć o zwycięstwo, a jeśli uda się zakończyć sezon na podium, to wszyscy będą się cieszyć. Uważam, że w pucharach grały w przeszłości o wiele słabsze jakościowo zespoły z naszej ligi od Górnika.

Kadra szeroka, ale Grzegorz Bonin i Tomasz Zahorski na razie rozczarowują…

J.Ż. – Bonin z Zahorskim muszą udowodnić, że trener się nie pomylił stawiając na nich. To samo dotyczy Irka Jelenia i Marcina Kusia. To zawodnicy z nazwiskami, którzy nie zapomnieli jak gra się w piłkę, ale potrzebują trochę czasu.

Do końca ligi pozostało dziewięć kolejek, a więc niewiele…

J.Ż. – Albo bardzo dużo. Jeszcze można mistrza zdobyć. Przed rundą były w Zabrzu takie zapowiedzi, jednak trzeba mieć pokorę do tego, co się mówi. Będąc jednak tak wysoko jak Górnik, nie można kalkulować. Trzeba zawiesić sobie wysoko poprzeczkę i dążyć do realizacji celów. Klub powinien starać się budować drużynę długofalowo, aby była coraz mocniejsza.

Do tego potrzebna jest stabilizacja organizacyjno-finansowa.

J.Ż. – Wiele klubów boryka się z kłopotami. Jeśli chodzi o pierwszą drużynę Górnika, to nie ma problemów. Wszystko, co powinno być, jest zapewnione. Oczywiście mogą być jakieś poślizgi w wypłatach, ale Górnik nie ma kłopotów, że ktoś wysyła pisma do sądu. Oczywiście są stare długi, ale wymagania pierwszego zespołu są spełniane.

Sytuację może odrobinę poprawi budowany stadion?

J.Ż. – Stadion pięknieje i niejeden piłkarz trafi do Zabrza, aby grać w takiej firmie i na tak pięknym obiekcie. Na Górnika przyjdzie jeszcze czas. Kupowanie piłkarzy za pieniądze nie jest proste. Ludzie w klubie musieliby rozbić bank, aby dokonywać transferów gotówkowych. Jak są środki, to nie ma problemu, ale takich klubów w naszej lidze praktycznie nie ma. Każda rodzina w obecnych czasach liczy pieniądze i tak samo kluby muszą działać z rozsądkiem. 

Czy przy Roosevelta nie zastanawiają się czasem, że awans do pucharów może być dla klubu zbyt kosztowny? Ruch zaliczył epizod w pucharach, a teraz walczy o utrzymanie i może podobnego obrotu spraw obawiają się w Górniku?

J.Ż. – To jest trochę wróżenie z fusów. Nie wolno się martwić takimi rzeczami. Należy koncentrować się na następnym spotkaniu i osiągnąć jak najlepszy wynik, a później ewentualnie przygotować drużynę do występów w pucharach.

Po udanym sezonie kilku graczy może odejść do lepszych klubów i wtedy będzie problem przy ewentualnym występie w pucharach.

J.Ż. – Nie można wybiegać zbyt daleko. Wszystkie kluby w Polsce muszą sprzedawać, aby żyć, więc każdy gracz jest na sprzedaż, a kwestią są tylko pieniądze położone na stole. Na takie rzeczy działacze i sztab szkoleniowy muszą być przygotowani. Wyjątki są, ale jeśli pracuje się w Bayernie lub Realu.

Trener również może po sezonie odejść. Niektórzy mówią, że na polskie warunki zbyt długo pracuje w jednym klubie.

J.Ż. – Adam jest w Zabrzu trzy lata i co to jest w porównaniu do takiego Fergusona czy Wengera? Ja pracowałem w Górniku przez 2,5 roku i byłem najdłużej pracującym trenerem w klubie w tamtym okresie. Szkoleniowiec powinien mieć ciągłość pracy. Jeśli otrzyma lepszą propozycję, to tak jak piłkarz, po prostu odejdzie. Warto jednak zaznaczyć, że jego sytuacja w Górniku nie była taka pewna, ale mu zaufano i pozostał na stanowisku. Kwestie jego pozostania lub odejścia będą omawiane w gabinetach, plotki cały czas się będą pojawiać, a życie pokaże jak się to skończy.

A co pokaże nam tabela na koniec sezonu w przypadku Górnika?

J.Ż. – Wierzę, że będą puchary. Chłopcy mi imponują. Jeszcze nie wszystko im wychodzi, ale nie można powiedzieć, że nie chcą. Naprawdę ciężko pracują. Powiem tak: jeśli wszyscy wyleczą urazy i trener będzie mógł wystawić optymalny skład, to Górnik pokaże na co go stać.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG